Kawiarniana prawica przedkłada kameralną, miłą i gwarną atmosferę knajpy nad brud i zimno koszar
opublikowano: 13 lutego, 10:47 | ostatnia zmiana: 13 lutego, 14:25
rys. Andrzej Krauze
Dariusz Karłowicz, współtwórca i lider środowiska "Teologii Politycznej", zaplecza intelektualnego PJN, napisał tekst przeciwko "maszerującej prawicy". Zestaw argumentów jest już znany. Po raz pierwszy o "zakleszczeniu PO i PiS w wojnie, która wyniszcza Polskę" oraz o tym, że "PiS jest funkcjonalnym koalicjantem Platformy" usłyszeliśmy, kiedy PJN jeszcze rządzone przez Joannę Kluzik-Rostkowską postanowiło zawalczyć o konserwatywnego wyborcę.
Liderka PJN miała być w zamierzeniu zaplecza intelektualnego PJN "zderzakiem", który przyciągnie uwagę mediów, da popularność nowej partii i zostanie szybko wymieniona na Pawła Kowala, który jest politycznym reprezentantem "muzealników" i środowiska "Teologii Politycznej".
Okazało się wszelako, że postępowanie Kluzik-Rostkowskiej - gremialnie potępione za karierowiczostwo - było w odróżnieniu od reszty twórców PJN szczere w swoim koniunkturalizmie.
"Muzealnicy", którzy są polityczną reprezentacją środowiska "Teologii Politycznej" przedstawiali się jako spadkobiercy dziedzictwa śp. Lecha Kaczyńskiego. Na tym oraz na krytyce polityki i stylu przywództwa Jarosława Kaczyńskiego chcieli stworzyć nową ofertę polityczną. Wyborcy jednak odesłali PJN do kąta.
Dzisiaj partia kona. Jej lider kręci się wokół Europejskiej Partii Ludowej w Parlamencie Europejskim, w skład której wchodzi rządząca Platforma Obywatelska. A jej główny strateg postanowił napisać cykl esejów o partii Jarosława Kaczyńskiego i wspierających ją środowiskach twórczych, które określa mianem skoszarowanych intelektualistów. Szybko niestety zapomniał, że sam niedawno chętnie jadł strawę z wojskowej kantyny. Poczuł jednak, że jego miejsce nie jest wśród zwykłych szeregowych, wstał, włożył chwilowo odstawiony generalski mundur i wyruszył ze swoim oddziałem na wojnę. Ale przegrał, grzecznie złożył broń, wpada na seminaria do jednego z ważnych dowódców wroga i zajmuje się teraz rozliczaniem swoich dawnych towarzyszy broni.
Środowisko "Teologii Politycznej" (a przynajmniej ta jego część, która zaangażowała się politycznie i podejmuje realne decyzje strategiczne; aktywność całej reszty sprowadza się zasadniczo do realizacji pomysłów i woli triumwiratu: Karłowicz, Cichocki, Gawin) postanowiło zakończyć wojnę dwóch liderów prawicy i zaproponować coś zupełnie nowego, nawiązując do swoich doświadczeń przy tworzeniu Muzeum Powstania Warszawskiego. Zamierzenie tyleż ambitne, co niewykonalne.
Projekt MPW faktycznie odniósł bezprecedensowy sukces, ale porównywanie sytuacji z 2004 r. i tej po katastrofie smoleńskiej świadczy o oderwaniu od rzeczywistości i zakleszczeniu we własnym, środowiskowym kombatanctwie.
Powstanie Muzeum Powstania Warszawskiego jest dla PJN tym, czym dla PiS było sprawowanie przez Lecha Kaczyńskiego funkcji ministra sprawiedliwości w rządzie Jerzego Buzka. Przy czym nie byłoby Muzeum bez zaufania, jakim ówczesny prezydent Warszawy Lech Kaczyński obdarzył Jana Ołdakowskiego i jego współpracowników. A więc bez patronatu osoby, która była twarzą PiS-u.
Popularność, jaką zdobył Lech Kaczyński jako minister, a potem prezydent Warszawy Jarosław Kaczyński wykorzystał do budowy PiS. Popularność Muzeum Powstania Warszawskiego Dariusz Karłowicz wykorzystał do budowy PJN. To pierwsze to oczywiście przejaw partyjniactwa. To drugie to budowa "wspólnoty politycznej".
Problem polega na tym, że - jakkolwiek oceniać politykę PiS-u - to droga jego twórców była konsekwentna. Czy strategia przyjęta po 10 kwietnia da im władzę, trudno jeszcze powiedzieć. Wiele zależy od tego, czy PiS Jarosława Kaczyńskiego będzie w stanie otworzyć się realnie na środowiska pozapartyjne, które podzielają jego diagnozę polityczną, a nie tylko instrumentalnie wykorzystywać ich zapał i zdolność samoorganizacji wokół ważnych spraw, jak ochrona życia poczętego czy 6 latki w szkołach. Tu wielką rolę mają do odegrania młodzi eksperci jak Przemysław Wipler czy Krzysztof Szczerski.
Politycy i twórcy PJN z Dariuszem Karłowiczem na czele popełnili jeden taktyczny błąd. Nie potrafili cierpliwie poczekać na swój czas i bezpowrotnie roztrwonili swój polityczny potencjał. Kampania wyborcza obnażyła ich zaskakującą amatorszczyznę, którą dzisiaj próbują przykryć analizami na temat strasznie szkodliwego PiS-u. Analizami, dodajmy, które powtarzają bez końca ten sam zestaw nietrafionych argumentów, ale które zapewne rozpalają głowy wpatrzonych w nich uczniów. Ojcowie założyciele PJN stracili coś bardzo cennego - wiarygodność.
Patrząc na polityczny dorobek PJN w parlamencie zeszłej kadencji, nie można się dziwić, że szkodliwość polityki PO nie oburza ich w równym stopniu, jak rzekome zniszczenia, jakie wokół siebie sieje PiS. W końcu to tylko i wyłącznie dzięki poparciu PJN Platformie udało się przegłosować wiele ustaw, których inaczej by nie przegłosowano, jak obcięcie subwencji partyjnych i zakaz płatnych ogłoszeń wyborczych w mediach.
Niepoważnie brzmią pretensje o upartyjnienie wspólnoty politycznej kogoś, kto sam sprowadza swój kapitał i dorobek intelektualny oraz instytucjonalny swojego środowiska do partyjnej, mokrej roboty, która jak na razie sprowadza się do wspierania i realnego wzmacniania partii rządzącej. Zarzut wobec PiS pełnienia roli "funkcjonalnej koalicji" PO brzmi groteskowo z ust kogoś, kto swoimi działaniami przyczynił się do zwiększenia stanu posiadania partii rządzącej.
I to jest największy problem, jaki mam z PJN i jego twórcami. Otóż, oskarżają swoich niedawnych patronów o partyjniactwo i dzielenie, co jest w rzeczy samej zarzutem kuriozalnym. To tak, jakby mieć pretensje do polityka, że chce zdobyć władzę. Taka jest po prostu natura polityki partyjnej.
Karłowicz krytykuje PiS za upartyjnienie rocznic katastrofy smoleńskiej oraz ważnych świąt narodowych. I porównuje to do "ponadpartyjnych" działań swojego środowiska z przeszłości. Sęk w tym, że to porównanie oparte na fałszu.
Akcja społeczna "Bohaterowie naszej wolności" - wizytówka środowiska "Teologii Politycznej" sprzed ponad dziesięciu lat, nie miałaby szans bez politycznego wsparcia ówczesnego ministra kultury Kazimierza Ujazdowskiego, któremu podlegał Instytut Dziedzictwa Narodowego. Podobnie powstanie Muzeum Powstania i seminaria w Lucieniu nie odbyłyby się bez politycznego patronatu Lecha Kaczyńskiego. Próba oddzielenia śp. prezydenta od partyjnego zaplecza, której z uporem godnym lepszej sprawy oddają się twórcy PJN, jest skazana na klęskę. Z prostej przyczyny - abstrahuje od rzeczywistości.
To, zdaje się, w ogóle, jakiś generalny problem kawiarnianej prawicy, która knajpianą atmosferę ceni wyżej niż koszary, w których od czasu do czasu bywa, ale którymi się brzydzi. A swoje projekcje bierze za rzeczywistość. To pewnie wynik zbytniego rozsmakowywania się w aromacie kawy i subtelności własnych diagnoz, okraszonych mądrymi cytatami z greckich mędrców w oryginale.
Czy właściwą reakcją na śmierć prezydenta i brutalnie ujawnioną prawdę o naszej geopolitycznej sytuacji są kawiarniane pogaduszki przy pachnącej kawie na temat "prawicy maszerującej" i "konserwatyzmu afirmatywnego" oraz seminaria u prezydenta Komorowskiego, rozsądzi historia.
Jak sobie "uczniowie Platona" tłumaczą współpracę z prezydentem Komorowskim, którego rola przed i po 10.04 jest - mówiąc eufemistycznie - niejasna, nie wiem. Ale warto im przypomnieć, że wybór Aleksandra Kwaśniewskiego w 1995 r. spowodował u nich wielki wstrząs i pewnie - mimo jego demokratycznej legitymizacji - nie debatowaliby sobie razem z nim o podmiotowości.
Twórcy PJN od początku wchodzili w rolę arbitrów, stojących ponad wszystkimi sporami i "mokrą partyjną robotą". Zza kawiarnianych stolików rozdają razy na lewo i prawo, prychając na "upartyjnienie życia publicznego", nie dostrzegając, że ich antypolityczna poza jest tylko intelektualnym przebraniem, zza którego wystaje partyjny mundur. Fakt, że jest skrojony wobec obecnej mody, niczego tu nie zmienia.
Przypomina to zachowanie liberałów z początku lat '90, których środowisko "Teologii Politycznej" tak celnie wówczas krytykowało. Jeśli doszukiwać się gdzieś dzisiaj ducha dawnego "Tygodnika Powszechnego" i "Gazety Wyborczej" oraz Unii Wolności, to właśnie tutaj.
Daleko jednak kieszonkowemu Geremkowi i Michnikowi do ich pierwowzorów.
kategorie: Smoleńsk Polityka
tagi: Artur Bazak katastrofa smoleńska PiS Teologia Polityczna
Komentarzy: 48
bardzo trafne - "kawiarniani politycy "dobrze ujęte
Wiece w polskich miastach, w tym w Szczecinie, samoloty zrzucające miliony ulotek popierających roszczenia potomków niemieckich "wypędzonych". Takie akcje szykuje na wiosnę w Polsce nowa niemiecka organizacja z Berlina. http://www.gs24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=%2F20120213%2FSZCZECIN%2F346182509
kanapa z Tu-154 i nic więcej - a Karłowicz to prostu zdrajca... ile ta kanapa ma pomysłów na ZUS, KRUS, na gospodarkę na podatki na sądy na armie.. ile dokładnie tyle co PO. Donald gra w piłkę a o godzinie 14 w tenisa a kanapa zbiera się na kanapie i szuka winnego katastrofy, czyli ględzi o dupie Maryni i jak gdzieś wyjdzie demonstracja z nimi kompletnie nie związana to już krzyczą rety gwałtu to już koniec rządu - JAREK wskakuj na premiera... a za każdym razem nic się nie dzieje...
Kawiarniany dziennikarz, z kawiarnianego medium, co to niby "w brudnych i zimnych koszarach siedzi" (hłe hłe) od kawiarni wyzywa. - Gdzie hełm, ja szę pytam?
Jeszcze sobie ustawia oponenta jak chce - że to PJN - i "łoi" (zdrajców) ile wlezie. - Za grosz uczciwości intelektualnej i pochylenia się nad Karłowicza tezami, tylko insynuacje, i jeszcze - kompletne kuriozum..! - wyrzuca komuś, że Greków czyta, itd. (Mam nadzieję, że komentarz cenzura puści, wszak są koszary i wojna, więc i kule lecą).
http://www.facebook.com/tvklamie
Tak, wodzów widzę dostatek, tylko armie zbyt kanapowe i heroldowie niewiarygodni.
Marian Piłka – znany publicysta portalu wPolityce.pl - Ale jest istotniejszy jeszcze powód niewydolności PISu. To nie tylko przywództwo Kaczyńskiego powoduje, że jest on pogrążony w wewnętrznym marazmie. To pustka ideowa i polityczna tej partii.
Jebwraker, czy jakoś podobnie: wracaj do budy!
Gdyby nie Kaczyński to tusk by sie tak rozbestwił,że po polsku można byłoby mówic tylko po piwnicach-oczywiscie przejaskrawiłem,ale nie aż tak bardzo -ja słyszę bez przerwy-Kaczyński,Kaczyński,ach Kaczyński,gdyby nie Kaczyński,o-Kaczyński,a Kaczyński??gdyby nie Kaczyński to PIS miałby juz 79%,a tusk w pierdlu,a komorowski na drzewie-oczywiscie,ze tusk byłby tam gdzie powinien byc i komorowski z Dziadzią-Deptułą również-ale to "polskie media i ich wspaniali "dziennikarze"dbaja o to,zeby sie tak nie stało,a Kaczyński był "czarnym ludem"-to nie wina Kaczyńskiego to wina takich równiez niby "prawicowych" dziennikarzy jak:Igor Janke,Ziemkiewicz i paru innych-wystarczy,żeby nie lubiec Kaczyńskiego.
@ cd-nastąpi- (83.27.112.***) - zgadzam się z tą opinią, tylko dlaczego tak ostro ocenia Pan(i) Ziemkiewicza? Może coś przeoczyłam?
Tak, przy Kaczyńskim strasznie, pustka w perspektywie wszystkich agentów, UB-ków i zdrajców ojczyzny. To prawda. Ale to nadzieja i wizja Polski opiekuńczej jak dobra matka dla pozostałych, dla narodu polskiego.
typowe pospolite''POLSKIE''mendzenie nie potrafią się u nas politycy skupić wokół jednego ''PRZYWÓDCY''
..no tak ja bym jeszcze rozszerzył to szanowne grono "Teologii Politycznej" na wszystkie "partie najprawdziwszej prawicy" które siedząc w "medialnych kawiarenkach" ku uciesze saloonowego lewactwa budują sanitarny kordon wokół PIS.Na szczęście Prawicowi Wyborcy to nie lemingi-nie błądzą w oparach prawico'PO-dobnych przystawek Tuska.
Chodzi o tych typów, którzy takie mieli parcie na szkło, że aż przyszli do kamer z czarnym koniem? I po co się o nich aż tyle rozpisywać?
Częściowa Historia i Podstawy NESARY – Prawdziwego Narodowego Aktu Reformy i Bezpieczeństwa Ekonomicznego Rozdział-2- historia NESARY.http://galacticchannelings.com/polski/nesara.html James Rink
Pan Karłowicz pogubił się.
Ludzie ci kompletnie się zagubili. "Uczniowie Platona" przestali zupełnie rozumieć polską współczesność błądząc gdzieś na manowcach swojego teoretyzowania. Szkoda.
A ubecja swoje robi dzień po dniu. Już są znowu wszędzie, nadchodzi komuna bis.
PJN to nie kawiarniana prawica tylko niezrealizowana a konieczna droga pomiędzy PO a PIS.I żałosna postać Kluzik-Rostkowskiej nie ma tu znaczenia. Każdy kto obserwuje polską scenę polityczną nie może nie zauważyć niewydolności lidera PIS w komunikowaniu się z grupami społecznymi nie będącymi jego ścisłym elektoratem. Można oczywiście tłumaczyć się machiną propagandową postkomunistycznego i renegacko-solidarnosciowego mainstreamu ale trudniej samemu zabrać się za poszerzanie swojej bazy wyborców i budowę niezależnych instytucji państwa obywatelskiego. Proszę porównać 250 rachitycznych Klubów Gazety Polskiej z 10 tys. Klubów Obywatelskich na Węgrzech. Proszę zestawić ze sobą instytucjonalne ciała doradcze (Think Tanki) jakie powołał Orban z dorobkiem Jarosława Kaczyńskiego, który po przegranych wyborach "rozpuścił do domu" elitarne rzesze członków swoich honorowych Komitetów Poparcia i zaczął wymachiwać, krytykowaną powszechnie nawet przez takie osoby jak Jadwiga Staniszkis, retoryką z czasu Stanu Wojennego.To nie PJN doprowadził do izolacji Kaczyńskiego, tylko on sam, poprzez upartą politykę anachronicznego i nieustępliwego "trwania na posterunku, podczas gdy jego przeciwnicy już dawno objechali go bokiem.
Pisze pan o Wiplerze. A ja bym radzil ostroznosc co do jego osoby, bo jesli Wipler zgodzil na wspoltworzenie serwisu p.gadzinowego Lisa to moim zdaniem juz jest na kursie i n sciezce podobnej do trásy opisywanych tu muzealnikow - kolaboracji z czyms co powinno sie zwalczac. Jesli p. Wipler mialby czyste intencje to budowalby swoja pozycje w polityce objezdzajac swoj region, pracujac na dole wsrod wyborcow - nie zas wlaczajac sie w nurt ktorym plynie gnojowka.
Fakt. U Wiplera trochę za dużo tandetnego lansu.
PJN przestał dla mnie istnieć gdy ... zaistniał. Nie do przyjęcia był dla mnie sposób i moment jego stworzenia. Zasługi niektórych osób oczywiście zostały w pamięci, ale to co potem zrobili przekreśla ich w moich oczach całkowicie. Szkoda na nich czasu i energii... Niestety...
Uważam że, wobec niereformowalnej,i nie przynoszącej pozytywnych skutków strategii Jarosława Kaczyńskiego, na prawicy musi powstać wobec niego realna alternatywa. I nie o Solidarną Polskę tu chodzi, bo ta rywalizuje z PIS o prawicowo-katolicki elektorat, ale o nowoczesną formację Konserwatywno-liberalną. PJN, jak napisał Bazak, wyborcy odstawili do kąta. Narzekający na PO ze strachu, że do władzy dorwie się Kaczyński a niezadowoleni z Prezesa w desperackiej nadziei, że jednak wygra. Dlatego formacja taka nie może a "głośno i z przytupem" stawiać maksymalnych celów ale stopniowo i systematycznie budować swoja pozycję. Zgadzam się, że zimny prysznic jaki otrzymali liderzy PJN upokorzył ich i zniechęcił.Mam jednak nadzieję, że w społeczeństwie są jednak pokłady energii dla wdrożenia politycznego umiarkowania miedzy bojowy ale nieskutecznie kontaktujący sie ze społeczeństwem PIS a obłudnym antyobywatelskim balonem PO. I te pokłady muszą być dziś uruchomione bez względu na Kluzikową, Miśka czy inną nielubiana postać. Bo nie o nich ostatecznie chodzi.
Pisowscy dziennikarze zarzucają innym brylowanie na salonach i w kawiarniach. Sami myślą, że siedzą w koszarach. W tych koszarach przygotowują się do wyzwolenia Polski spod okupacji zdradzieckiego rządu, polskojęzycznych mediów, smoleńskich zaprzańców i innych „nieprawdziwych” Polaków. Problem polega na tym, że to co oni biorą za koszary jest rezerwatem, w którym sami siebie zamknęli. Z tego rezerwatu nikogo do siebie nie przekonają. Co najwyżej mogą dostać w nagrodę banana. I to tylko do czasu, gdy władza nie wbije tabliczki „nie karmić zwierząt”.
Bazak używa słowa Koszary i ceni je sobie. Złośliwi nazywają to czasami "Okopami św. Trójcy". Tak czy inaczej zgadzam się z tymi, którzy dostrzegają zagubienie i zwyczajną bezradność lidera PIS wobec współczesnej gry politycznej. Tusk i PO używają go jako straszaka opowiadając bajki o "Żelaznym Wilku" Niestety Kaczyński nie potrafi skutecznie sie obronić a nawet swoimi "występami" daje im amunicję. Jakie siły zebrał Kaczyński na swoją zwycięską bitwę o władzę w Polsce. Czy zbiurokratyzowany PIS wiernych obrońców własnego miejsca w sejmowym fotelu, zdolny jest zmobilizować nowe grupy społeczne? Barak...Dobrze powiedziane. Barak i Kaplica, przy całym szacunku dla Kaplicy.
To politycy PO nie są zwierzętami? W takim razie cóż to za istoty? Duchy, które spadły z (na przykład) nieba? Dobra, niech będzie, że są to anioły bardzo wyjątkowe.
Ciekawy artykuł, mam jednakowoż pewne zastrzeżenia co do kwestii gdybania o powrocie PiSu do władzy. Otóż moim skromnym zdaniem PiS przegrywa i będzie przegrywał tak długo jak długo nie zainteresuje się tym co dzieje się w partii w regionach. A dzieje się źle, bardzo źle. Zgodnie ze statutem regiony same wybierają swoich liderów, tak mówi teoria. Gdy jednak zostaną poparci przez Jarosława Kaczyńskiego jest to formalność. Jarosław Kaczyński zaś nie ma wiedzy o tym co się tam dzieje bowiem jedynym źródłem informacji są popierani przez niego liderzy. I tu zamyka się koło tego samograja. A lokalsi mają w dupie zdobycie władzy, oni chcą diet i nic nie robienia. Panie jarosławie Kaczyński: niech Pan zainteresuje się regionami………..gdyby znał pan prawdę o ludziach, którym wystawia Pan rekomendację……….Oczywiści szeregowy członek PiS-u nigdy się do Pana osobiście nie dopcha. Jest pan otoczony kordonem "sanitarnym" pilnującym sita informacji. Od pół roku staram się umówić na spotkanie. Dowiedział by się Pan rzeczy o których nigdy Pan nie słyszał. Proszę sprawdzić maile przychodzące do partii, Partią rządzą ci, którzy mają dostęp do informacji a to oznacza, że realną władzę mają: sekretarki i działacze. Traci Pan czas na jałowe konferencje i parlamentarne dyskusje a zdobycie władzy jest na wyciągnięcie ręki. Dosłownie. Wyniki ostatnich wyborów nawet po ich "rasowaniu " przez PKB nie były złe. Wystarczyło tylko zagonić do roboty tych, którzy biorą za to poselską kasę. Np. czy przyszło Panu do głowy wynająć ( myślę, że znaleźli by się kompetentni ludzie w ramach wolontariatu ) kogoś do rzetelnej oceny z zewnątrz jak wyglądała akcja wyborcza choć w jednym regionie ? Pracy jest tak dużo, że trzeba środki wydawać z rozwagą.
W PIS-ie nie dzieje się dobrze. Nie ma co do tego wątpliwości.
Jestem jakos dziwnie spokojna o polityczny i nie tylko los pana Kowala.
Pan Karłowicz wychodzi z założenia (i trudno się dziwić), że żyć przecież (najlepiej dobrze) z czegoś trzeba. Podobnie chyba myślą panowie Lisicki, czy Szułdrzyński. Skoro tak, trzeba się jakoś wykazać tu i ówdzie. Zresztą, na odpowiednim stanowisku trzeba mieć odpowiedzialne poglądy.
Swietny tekst z dwoma poprawkami. Cytat: "Wiele zależy od tego, czy PiS Jarosława Kaczyńskiego będzie w stanie otworzyć się realnie na środowiska pozapartyjne" *** a wiec zrobic dokladnie to co Orban zrobil i co umzliwilo zwyciestwo Fideszu. Orban popieral wszystkie patriotyczne srodowiska, niezaleznie od orientacji politycznej, Orban otworzyl sie na Nrod. Filosemityzm JK kaze mu ruchu patriotyczne i narodowe traktowac po macoszemu. To jest objaw patologii, bedzie trwal tak dluga, jak dlugo JK jest w "szponach" Lipinskiego, jak dlugo Lipinski narzuca sposob podejscia do Narodu.. taki, zeby wlasnie Zydow nie wystraszyc, ktorzy pojecia Narod uwazaja za objaw wojujacego faszyzmu. Co ciekawsz, ci sami Zydzi kochaja Narod niemiecki. I DALEJ: .... Tu wielką rolę mają do odegrania młodzi eksperci jak Przemysław Wipler czy Krzysztof Szczerski. *** BINGO!!! Autor zapomnial o prof. Pawlikowskiej (chyba nazwisko przekrecilem), ktora jest prawdziwym dynamitem. DRUGI Punkt. Teologia Polityczna nie jest prawica. To jest inne wcielenie postkomuny. Oni uzywaja slownictwa, pewnych zwrotow charakterystycznych dla politrukow stalinowskich z lat 30-tych. Oni musieli je poznac w czasie niezwykle intensywnego szkolenia poniewaz uzywaja ich w ramach emocjonalnych wypowiedzi (np. na gruzach Solidarnosci powstanie nowa rzeczywistosc, Chichocki, czy tez: przed gniewem ludu nic sie nie ostoi czy cos w tym rodzaju, Jakubowska). Rowniez ten artykul Karlowicza jest w stylu zydobolszewickiej agitki z okresu stalinizmu. Innymi slowy, nie mamy docznienia z prawica polska tylko z czyms co ma symptomy wlasnie zydobolszewickiej czerwonej kapeli, ktora w PiS dziala. Muzeum PW byla od zawsze celem Kaczynskich. Prezydencja LK miasta Warszawy umozliwila jego realizacje, wybral do tego wlasnie tych ludzi. PS. Bardzo ciekawe, czy wejscie Macierewicza do PiS przesunie JK w kierunku otwarcia na narod, czy tez bedzie dalej dbac o zydowskie nerwice?
Problemem Polski, PJN i Karlowicza jest co? Glupota, glupota i jeszcze raz glupota, tu sie nic nie buduje bo budowac trzeba by bylo mniej czy wiecej wspolnie, tu sie tylko niszczy i rozwala. Kaczynski gledzacy o przemysle pogardy zapomnial jak palil kukly legalnie wybranego prezydenta, pieprzacy o ukladzie w IIIRP zapomnial o spolce Telegraf i o tym jak ubogacilo sie Porozumienie Centrum czyli on sam. I co? prezio dalej jest idolem tak jak babcie dalej kochaja wielebnego ojczulka choc ich kaska wcale nie na ratowanie stoczni poszla..... Powtarzam: glupota.
Spółka Telegraf była ale afera Telefraf nie! Pomyliło ci się.
Głupot się naczytałeś i bredzisz.
To są pewnie moje starcze obiekcje. A jednak nic na to nie poradzę, że nadal budzi się we mnie sprzeciw wobec praktyki upolityczniania KRZYŻA przez lidera (skądinąd ważnego dla prawicy).
Dlaczego Platformie spada a PIS nie rośnie poparcie ? Myślę że należy nad tym się zastanowić.
Jak się czyta te słowa oburzenia na Karłowicza, to aż żal .... ściska. Na czym polega problem PiS? Na tym, ze traktuje się niemal jak wspólnotę religijną a nie polityczną. Wszystko to, co jest mniej ortodoksyjne, mające czelność zadać pytanie, jest uważane za apostazje. Dlatego tak łatwo tam się odnajduje poseł Karski (były działacz Ordynackiej, ZSP i radny dzielnicy w Warszawie w 1988 roku!), bo złożył hołd i jest wierny. Ba nawet został rzecznikiem dyscypliny partyjnej. To dla mnie wystarczy. W przeciwieństwie do autora dostrzegam różnice między partią polityczną a Kościołem. A tekst Karłowicza warto by było przeczytać ze zrozumieniem
O jakiej wiarygodności PJoNków Pan mówi? Zdrajcy nigdy nie są wiarygodni. Powinien Pan w czambuł potępić rozbijacką robotę Kluzik-Rozpierduchowskiej, a nie szukać usprawiedliwień i wykrętów od odpowiedzialności za rozłam w PiS. Gdyby nie ś.p. Prezydent prof. Lech Kaczyński nie byłoby muzealników, on ich stworzył, za to wbili nóż w plecy jego Bratu. PJoNki to moralne śmieci.
Tak oto rodzą się " pożyteczni idioci"!Zawsze to samo - kumanie się z przeciwnikiem , spowodowane po trosze brakiem ideowości, brakiem wyobraźni i cierpliwości, a po trosze - zwykłym konformizmem.
Panie Arturze, widać w tym tekście zaciekłość, och, co Panu zrobił Dariusz Karłowicz? Przecież Pan z nim pracował, pisał Pan dobre teksty. A teraz PiS płaci pensję i trzeba bełkotać? Przecież umiał Pan myśleć. Chce Pan pomóc Panu Prezesowi? Niech Pan punktuje błędy, a nie dołącza do obłąkanego chóru.
Panie Arturze, widać w tym tekście zaciekłość, och, co Panu zrobił Dariusz Karłowicz? Przecież Pan z nim pracował, pisał Pan dobre teksty. A teraz PiS płaci pensję i trzeba bełkotać? Przecież umiał Pan myśleć. Chce Pan pomóc Panu Prezesowi? Niech Pan punktuje błędy, a nie dołącza do obłąkanego chóru.
Świetny tekst, panie Arturze i trafna diagnoza. Żyrandolowcy przypominają mi członków PRON, mają podobne argumenty.
Ale jakoś "świetne" i jedynie słuszne argument Jarosława Kaczyńskiego do większości nie trafiają. Wiem, wszystkiemu winna propaganda. Wygodne wytłumaczenie.
Panie Arturze, Pana opinia, może nawet słuszna, że redaktor Karłowicz to konserwa śmieszna, trochę kawiarniana. Że go mało w świecie czy zgoła niewiele. Czapkami go mogą przykryć wierni fani, którym ręka nigdy nie zadrży przy urnie. Lecz jak Pan sprawi, że ja i mnie podobni znów zagłosujemy jak jeszcze przed chwilą na wodza na JarKacza? Co Pan na to powie, że ja kawiarniany nię lubimy koszar, a kochamy niuanse? I mam muchy w nosie, i trochę marudzę, bliskie mi są anse oraz jakieś danse. Może ten mój procent nie jest nic tu warty. Jeśli Pan mnie zlewa, no to Panie z czartem. Wiem, że czas nie wieczność, ale umiem czekać, choć tu jest Ci ciulem, nie na Pana czekam.
Bazak! Do boju! O narod i socjalizm! Uraaaaaaaaaaaaaaa!
Himalaje obłudy - środowisko Teologii, które skwapliwie zakręciło się przy śp. Lechu Kaczyńskim, najpierw jako Prezydencie Warszawy, potem RP, wykorzystując z pełną świadomością wykorzystując możliwości jakie im stwarzał, by dziś wynosić się ponad polityków. Sukces MPW - to naprawdę nie było trudne, przy ogromie pamiątek, postawie Warszawiaków, świetnych plastykach i funduszach-a pan Ołdakowski, Kowal i reszta o muzealnictwie o muzealnictwie nie mieli pojęcia. I tylko pomocy zawodowych muzealników ruszyli z miejsca.
Kto mi wytłumaczy dlaczego publicysta który popiera PO jest zdrajcą i symbolem upolitycznienia mediów a taki np. Artur Bazak popierający PiS jest wzorem obiektywności ?? Czy dla Was ktoś obiektywny = popierający PiS ??
Nie przegap
- Sławomir Cenckiewicz: dwa świadectwa na temat pisowni „sowiecki” a nie „radziecki
- Przemówienie śp. prezydenta Kaczyńskiego z okazji rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 maja. "Aby zwyciężała uczciwość, a nie cynizm i draństwo"
- Jarosław Kaczyński dla wPolityce.pl na 3 maja: "Front naprawy Rzeczypospolitej rośnie w siłę, i to widać gołym okiem"
- Na Jasnej Górze odsłonięto Epitafium Smoleńskie. "Zapisujemy te imiona w duchowej stolicy narodu polskiego ku ich wiecznej pamięci"
- Piotr Zaremba: Trzy racje i trzy pułapki bojkotu Ukrainy. W tej sprawie jestem jednak za Jarosławem Kaczyńskim
- Zuzanna Kurtyka dla Stefczyk.info po odsłonięciu epitafium smoleńskiego: "wyręczamy władzę w jej psim obowiązku"