Prezydent Bronisław Komorowski rozpoczął konsultacje, które mają mu pomóc w podjęciu decyzji w sprawie ustawy o nasiennictwie, która otwiera furtkę do stosowania w Polsce roślin modyfikowanych genetycznie (zawiera zapis dotyczący możliwości ich rejestracji). Prezydent ma czas do 24 sierpnia.
Komentując pierwszy dzień konsultacji, prezydent niespodziewanie stwierdził, iż ustawa jest legislacyjnym bublem:
"Fatalnie się kończy bardzo zła praktyka legislacyjna, że wrzucamy do ustawy w ostatniej chwili problemy kontrowersyjne społecznie, bez debaty publicznej, bez dobrego przygotowania opinii publicznej".
Powtórzmy raz jeszcze: prezydent mówi o "wrzucaniu do ustawy w ostatniej chwili" zapisów dotyczących sprawy budzącej ogromne społeczne emocje. Bronisław Komorowski nie mówi co prawda, że to zasługa rządu i koalicji - które ustawę przeforsowały - ale mówi wystarczająco dużo, by w głowach zapaliła się nam czerwona lampka.
Sprawa GMO to - nie tylko w Polsce - klasyczny już przykład tego, jak często demokracja ulega zakulisowym, niewidocznym wpływom. Zdecydowana większość społeczeństw jednoznacznie sprzeciwia się bowiem wprowadzeniu żywności modyfikowanej, a mimo to żywność modyfikowana "zdobywa" kolejne kraje. Jak to się dzieje, że w kwestii, w której ponad 2/3 obywateli mówi nie, rządy i parlamenty mówią finalnie tak?
Naukowcy - także polscy - twierdzą, że obawy związane z GMO są bezzasadne. Może tak, może nie - jeżeli o mnie chodzi, nikt dotąd nie rozwiał moich obaw związanych np. z niszczeniem ekosystemów, uzależnieniem rolników od koncernów produkujących nasiona modyfikowane czy innymi skutkami tej inżynierii - dziś niewidocznymi, ale potencjalnie możliwymi. W końcu majstrujemy w przyrodzie - bez specjalnego powodu, wyłącznie z chęci maksymalizacji zysku - a to zazwyczaj dobrze się nie kończy. Tak przynajmniej uczy doświadczenie.
Do ustawy o nasiennictwie odniósł się minister rolnictwa Marak Sawicki. Jak mówił, unijne przepisy stanowią, że nie wolno zakazywać upraw GMO.
"Prawo takie trzeba respektować, a wola ministra nie ma tu nic do rzeczy. Dlatego dostosowujemy prawa" - wyjaśnił Sawicki. Dodał, że jest to związane z orzeczeniem Trybunału Sprawiedliwości, który nakazuje nam zmianę krajowych regulacji. Jeżeli - zaznaczył - Polska tego nie zrobi, może zapłacić karę.
"Przepisy, które znalazły się w ustawie o nasiennictwie być może uchronią Polskę od płacenia kar" - stwierdził.
I znowu paradoks. Społeczeństwa Unii są wyjątkowo przeciwne GMO, a jednocześnie to z instytucji unijnych płyną polecenia wprowadzenia GMO na rynki poszczególnych krajów.
Współczesna demokracja coraz pilniej potrzebuje przymiotnikowego dookreślenia. Bo coraz jawniej jej sternicy zdają się uważać, że klasyczne ideały demokratyczne (np. wola większości jako źródło prawa) zagrażają demokracji XXI wieku. A to wielu ludziom niepotrzebnie miesza w głowach. Jak dodamy przymiotnik, będzie większa jasność. Że demokracja, owszem, ale inna. Lepsza oczywiście.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/117174-zdecydowana-wiekszosc-spoleczenstw-jest-przeciw-gmo-a-mimo-to-zywnosc-modyfikowana-zdobywa-kolejne-kraje
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.