Są słowa, które w debacie publicznej padają nader łatwo. Są też takie, które przez lata nabrały ciężaru i adekwatności. „Kanalia” należy właśnie do tej drugiej kategorii. To nie jest zwykła obelga rzucana w internetowej sprzeczce. To określenie człowieka pozbawionego kręgosłupa moralnego, który dla własnej korzyści gotów jest zrobić wszystko, nawet jeśli ceną będzie rozpad wspólnoty, kłamstwo podniesione do rangi strategii i cyniczne żerowanie na ludzkim strachu.
Problem polega na tym, że polityka od dawna przyciąga ludzi, którzy doskonale odnajdują się w takim świecie. Nie dlatego, że każdy polityk jest zły. Wręcz przeciwnie, wielu ludzi angażuje się publicznie z autentycznej potrzeby działania i chęci poprawy rzeczywistości. Ale polityczne kanalie mają nad nimi jedną przewagę: nie znają ograniczeń. Człowiek przyzwoity czasem zawaha się przed manipulacją, nie wykorzysta czyjegoś dramatu, nie sprzeda poglądów za stanowisko. Kanalia polityczna nie ma takich oporów.…
Artykuł dostępny wyłącznie dla cyfrowych prenumeratorów
Teraz za 7,90 zł za pierwszy miesiąc uzyskasz dostęp do tego i pozostałych zamkniętych artykułów.
Kliknij i wybierz e-prenumeratę.
Jeżeli masz e-prenumeratę, Zaloguj się
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/tygodniksieci/761971-zapomniane-slowo-wolnosc-chetnie-ograniczyliby-innym
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.