Niemcy padły na twarz przed Turcją. Merkel nie wierzy, że bez tureckiej przychylności złagodzi kryzys migracyjny i utrzyma się u władzy

fot. PAP/EPA
fot. PAP/EPA

Wolność słowa – szerzej wolność wyrazu we wszystkich formach i na wszystkie tematy – musi być uznawana za wolność świętą lub ginie, a razem z nią ginie cywilizacja zachodnia.

Dziś niemiecka kanclerz Angela Merkel zgodziła się, aby satyryk i komik Jan Boehmermann – obywatel Niemiec i Unii Europejskiej – był sądzony przez niemiecki sąd za dokonaną na niemieckim i unijnym terytorium „obrazę” prezydenta Turcji. Kanclerz ma prawo takiej zgody lub odmowy w ramach odpowiedzialności federalnej władzy wykonawczej za stosunki zewnętrzne państwa. Merkel mogła odmówić między innymi w imię wartości cywilizacyjnych, ale padła na twarz dla taktyki politycznej – nie wierzy, że bez tureckiej przychylności złagodzi kryzys migracyjny i utrzyma się u władzy. Po zdumiewającej zgodzie w Niemczech zerwała się burza – także wśród współrządzących socjaldemokratów, którzy mogą zerwać koalicję z chrześcijańskimi demokratami i wywołać przedterminowe wybory do Bundestagu.

Ale bieżąca polityka nie wyjaśnia wszystkiego. Zachodnioeuropejska wersja idei wolności wyrazu jest mocna, ale niedoskonała. Widać to na przykład w Karcie Praw Podstawowych Unii Europejskiej, uznającej nadrzędność „interesu ogólnego” – w praktyce wyższość władz i władców różnego rodzaju – nad prawami i swobodami ludzi. Widać także w niektórych – szczęśliwie nie wszystkich – wyrokach Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, reprezentującego nie tylko UE, lecz cały kontynent.

Takiego ustępstwa nie ma w Konstytucji Stanów Zjednoczonych. Amerykanie tworząc nowe niepodległe państwo prawdziwie zbuntowali się przeciw tyranii – to ich własne słowa z epoki. Amerykańska wersja idei wolności wyrazu czyni wolność świętą. Konstytucja USA zakazuje wprowadzania praw ograniczających „wolność mowy i prasy” – bez zastrzeżeń w duchu europejskim. Gwarancja jest rozumiana rozszerzająco – obejmuje między innymi sztukę. Nie wyklucza roszczeń cywilnych za szkody. Ale odstępstwa w amerykańskim prawie karnym zdarzają się wyjątkowo i rzadko: dotyczą głównie tajemnic wojskowych i wywiadowczych. Nigdy nie chronią prezydentów, kanclerzy, premierów, książąt, królów, cesarzy, sułtanów ani kalifów.

Czytaj dalej na następnej stronie ===>

12
następna strona »

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...