Wzięte na cel przez muzułmanów Niemki oskarżają i odważnie pytają: "Jesteśmy jeszcze tolerancyjni, czy już ślepi?"

focus-magazin.de
focus-magazin.de

Niemcy mają już chyba po dziurki w nosie poprawności politycznej, swoich zakłamanych mediów i polityków robiących sobie selfi z imigrantami.

Z niemieckich forów dyskusyjnych wyziera bezradność i strach. To ostatnie dotyczy kobiet, bo to one są ulubionym celem rozwydrzonych muzułmanów uważających się za „panów świata”.

Policjanci też mają dosyć; swoich przełożonych, którzy z obawy o stołki ograniczają swoich podwładnych nie tylko w działaniach egzekwowania prawa od gości z Bliskiego Wschodu i Afryki, ale w ogóle przyznawania, że sprawcami są wyznawcy islamu, którzy właśnie zjawili się w Niemczech na zaproszenie Angeli Merkel. A ci goście bezczelnie to wykorzystują.

Proszę być wobec mnie grzecznym. Jestem Syryjczykiem zaproszonym do Niemiec przez kanclerz Merkel

— mówił do policjantów jeden z zatrzymanych w noc sylwestrową w Kolonii.

Niemcy mają też już dosyć swoich mediów; podejrzewali to już wcześniej, ale dziś to już wiedzą na pewno: nie mogą na nie liczyć. Wydarzenia z Sylwestra pokazują, że media niemieckie nie informują, lecz kreują rzeczywistość. Na dodatek taką, jaką chce widzieć skrajna lewica, dla której przyjmowanie setek tysięcy obcych kulturowo tłumów jest ważniejsze od zapewnienia bezpieczeństwa własnym obywatelom.

Okładka w tygodniku „Focus” jest przejmująca, ale pokazująca oblicze współczesnych Niemiec, a także całej Europy, dodajmy tej lewackiej, „liberalnej”. Bo prawica, konserwatyści nie dają się oszukać wzniosłymi hasłami.

Po atakach seksualnych przez imigrantów kobiety oskarżają: Jesteśmy jeszcze tolerancyjni, czy już ślepi?

— brzmi tytuł „Focusa”. I trzeba za naszych sąsiadów trzymać kciuki, aby znaleźli właściwą odpowiedź. Ale trzeba też trzymać kciuki za coś jeszcze: aby w Niemczech wahadło nie odbiło kompletnie na drugą stronę i nie zaczęli robić krzywdy Bogu ducha winnym obcokrajowcom. Zwłaszcza tym, których ostatnio przyjęli do siebie. To zła cecha niemiecka, dobrze poznana przez sąsiadów: albo kogoś kochają do przesady, albo śmiertelnie nienawidzą.

Autor

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...