Coraz więcej miast w Niemczech pozbywa się lokatorów mieszkań socjalnych, by umieścić w nich uchodźców. Do Niemiec przybyło od stycznia – jak poinformowała wczoraj agencja DPA - już 521 tys. imigrantów z Afryki i Bliskiego Wschodu i zaczyna powoli brakować miejsc w ośrodkach dla azylantów.

Jak informuje niemiecki tygodnik „Stern” niektóre gminy sięgają po drastyczne środki: wypowiadają wieloletnim najemcom mieszkań socjalnych, niemal bez wyjątku autochtonom, umowy, by umieścić w nich uchodźców. Nawet wielodzietne rodziny idą na bruk. W liczącym 6400 mieszkańców mieście Nieheim w Nadrenii-Westfalii burmistrz już poinformował lokatorów mieszkań komunalnych o tym, że muszą się wyprowadzić.

Wśród nich jest 51-letnia bezrobotna i niepełnosprawna Bettina Halbey. Kobieta spędziła w swoim liczącym 90 metrów kwadratowych mieszkaniu ostatnie 16 lat. Teraz ma kilka miesięcy czasu, by się wyprowadzić. I znaleźć inne lokum. Halbey rozumie, że ma duże mieszkanie, że nie potrzebuje tyle miejsca w przeciwieństwie do rodzin uchodźców.

Ale i tak jest mi smutno. Nade mną wprowadziła się już rodzina imigrantów. Podarowałam im telewizor, pomagam im na ile potrafię i na ile mnie stać. Nie myślałam, że zostanę wyrzucona ze swojego mieszkania. Nie mogę tego zrozumieć, jest przecież tyle pustych mieszkań w Nieheim

—powiedziała Halbey w rozmowie z dziennikiem „Westfalen-Blatt”. Jej sąsiadka na parterze także straciła swoje lokum. Wraz z trójką dzieci ma czas do maja 2016 r., by znaleźć inne mieszkanie. A to nie będzie łatwe. Miasto jak dotąd umieściło 71 azylantów w prowizorycznych ośrodkach, najpóźniej w przyszłym roku każdy z nich, jak obiecały władze w Berlinie, ma mieć mieszkanie. Znalezienie tych mieszkań to zadanie gmin.

Zdaniem ekspertów wypowiedzenie najmu lokatorom mieszkań socjalnych z „powodu własnego zapotrzebowania” jest niezgodę z prawem.

Własne zapotrzebowanie może zgłosić według niemieckiego prawa tylko osoba prywatna, a nie gmina. Poza tym odbieranie mieszkań Niemcom i oddawanie ich uchodźcom na długą metę doprowadzi do napięć. Ludzie zaczną się buntować i atakować przybyszy

—twierdzi szef Związku Ochrony Lokatorów Franz-Georg Rips. Burmistrz Nieheim Rainer Vidal nie rozumie oburzenia.

To prawda, że mamy w Nieheim pustostany. Ale mieszkania te znajdują się na obrzeżach miasta, a my chcemy by uchodźcy mieli blisko do sklepów i lekarza. Dlatego zabezpieczamy mieszkania w centrum. Nie stać na nas na budowę nowych

—tłumaczy. Wydatki niemieckich gmin na zasiłki dla azylantów w pierwszym półroczu tego roku wrosły o 70 proc. do 1,2 mld euro. Najwięcej na imigrantów wydają Bawaria (135 tys.) i Nadrenia-Westfalia, którym przydzielono ich najwięcej. Kraje związkowe domagają się większej pomocy finansowej od Berlina. Premier Badenii-Wirtembergii Winfried Kretschmann (Zieloni) zażądał 10 tys. euro od uchodźcy.

Czytaj także: Merkel zapowiada stały rozdział uchodźców w UE. Rozlokowane 120 tys. to „tylko pierwszy krok”!

Ryb, Stern.de, Westfalen-Blatt, Speigel.de