Prof. Zbigniew Brzeziński pochwalił w czwartek decyzję Unii Europejskiej o rozszerzeniu sankcji wobec Rosji, by ukarać ją w związku z konfliktem na wschodzie Ukrainy. Ocenił, że ostatnia eskalacja konfliktu może świadczyć o „niecierpliwości” prezydenta Rosji.

Gdyby nie było sankcji, to Rosja miałaby niestety wolną rękę w likwidacji niepodległości Ukrainy

— powiedział Brzeziński polskim dziennikarzom w Waszyngtonie. Zaznaczył, że stawka obecnej gry geopolitycznej jest większa niż sama niepodległość Ukrainy.

Jeżeli to byłoby rezultatem (likwidacja niepodległości Ukrainy - PAP) to chęć powtórki gdzie indziej, a w szczególności w krajach bałtyckich byłaby rzeczywiście bardzo duża i nie wiadomo w jaki sposób wtedy Rosja by się zachowywała. Stawka jest rzeczywiście duża: stabilność Europy, stabilność istniejących faktów dokonanych i granic państw oraz prawo wyboru swojej własnej przyszłości, co jest prawem każdego z krajów europejskich

— powiedział były doradca ds. bezpieczeństwa narodowego za prezydentury Jimmy’ego Cartera.

Pytany czym tłumaczyć ostatnią eskalacje konfliktu na wschodzie Ukrainy, gdzie wspierani przez Rosję rebelianci walczą z siłami rządowymi powiedział, że źródłem tej eskalacji jest Rosja, a dokładnie prezydent Władimir Putin.

Oczywiście to nie jest eskalacja spontaniczna. To jest eskalacja z zewnątrz. Być może niecierpliwość bierze się stąd, że sytuacja się nie rozwija, tak jak on (Putin) by chciał; że nie można powtórzyć, tego co osiągnął na Krymie, czyli opanowanie dużej połaci kraju bez jednego wystrzału

— powiedział Brzeziński.

Unia Europejska uzgodniła w czwartek, że rozszerzy listę osób i podmiotów objętych sankcjami w związku z konfliktem na Ukrainie. Na nadzwyczajnym spotkaniu ministrów spraw zagranicznych w Brukseli postanowiono, że w ciągu tygodnia zostanie przygotowana nowa lista osób, które zostaną objęte sankcjami wizowymi i finansowymi - w formie zakazu wjazdu do UE oraz zamrożenia aktywów.

Ministrowie uzgodnili też, że przedłużają obowiązujące od marca ub.r. sankcje wizowe i finansowe do września bieżącego roku. Sankcje te dotyczą już 132 osób oraz 28 firm i organizacji. Są to zarówno liderzy ukraińskich separatystów, jak i rosyjscy politycy, wojskowi oraz osoby z otoczenia Kremla.

Także Stany Zjednoczone zagroziły w czwartek Rosji nowymi sankcjami, jeśli jej władze nadal będą wspierać separatystów na wschodzie Ukrainy.

lw, PAP