Alain Besançon: "Na horyzoncie nadciąga rosyjski sołdat. Lubi kraść, gwałcić i zabijać. Z tym wrogiem Europa może sobie nie poradzić" NASZ WYWIAD

Świat Zachodni jest światem bez wrogów. Bardziej boi się posiadania wroga niż samego wroga. Dlatego jest bezradny wobec rosyjskiej buty - mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl znany francuski historyk i sowietolog Alain Besançon.

wPolityce.pl: Kreml zgromadził dziesiątki tysięcy żołnierzy na granicy z Ukrainą. Europę ogarnął strach. Premier Donald Tusk domaga się fizycznej obecności NATO w Polsce. Czy Rosja nam zagraża?

Alain Besançon: Niebezpieczeństwo jest realne. Dla Polski, krajów Bałtyckich oraz Mołdawii. Ponieważ nie ma znaczących sił zbrojnych na terytorium Europy. Francuscy żołnierze są w Afryce, brytyjscy są u siebie. Reszta buja się po zagranicznych misjach. I nie ma komu bronić zewnętrznych granic Europy. A dlaczego tak jest? Ponieważ przez ostatnie 50 lat żyliśmy w Europie Jean’a Monneta, w Europie racjonalnych relacji politycznych i gospodarczych. W Europie w której nie ma przeciwników, nie ma wrogów. Wszyscy są partnerami. A tu nagle na horyzoncie nadciąga rosyjski żołnierz. A rosyjski sołdat jest prawdziwym żołnierzem. Nie jak europejscy, którzy niańczą dzieci i pomagają paniom wysiąść z samochodu. Rosyjski żołnierz lubi walczyć, kraść, gwałcić i zabijać. Europa jest więc przerażona. I trudno jej się dziwić. Z tym wrogiem może sobie nie poradzić.

Co ta przerażona Europa powinna zrobić? Ściągnąć kawalerię w postaci Amerykanów, pod warunkiem, że zechcą przyjść nam na ratunek?

Należy Stanom Zjednoczonym przypomnieć, że istniej sojusz północnoatlantycki i traktat Waszyngtoński, który mówi o obronie zaatakowanego państwa przez wszystkich członków NATO. To szczególnie ważne dla krajów Bałtyckich, bowiem jeśli Putin będzie chciał pójść dalej niż Ukraina, to moim zdaniem w pierwszym rzędzie zaatakuje Łotwę. Ponieważ na Łotwie jest duża mniejszość rosyjska, stanowiąca ok. 35 proc. mieszkańców kraju. Litwini są zbyt zjednoczeni, zwarci jako społeczeństwo, nie ma tam tak dużej społeczności rosyjskiej. Także Estonia jest krajem raczej homogenicznym. W przypadku Łotwy Rosjanie mogą użyć argumentu, że rosyjska mniejszość jest zagrożona i pośpieszyć jej z „braterską pomocą”. To dobra, stara rosyjska metoda, stosowana od wieków. A kto na Zachodzie będzie umierał dla Łotwy? Już teraz wyobrażam sobie reakcję różnej maści zachodnich polityków. Przecież nie będziemy ryzykowali wojny dla Łotwy! Europa ma za sobą dwie wyniszczające wojny i nie ma żadnej ochoty na kolejną, która może się okazać o wiele gorsza niż poprzednie.

Na razie Rosja może wkroczyć na wschodnią Ukrainę. Co jeśli się na to zdecyduje?

Tego nie wiemy. Rosja może wkroczyć na wschód Ukrainy, wyszarpać jej Charków i Donieck. Może także skoncentrować się na Mołdawii i zaanektować Naddniestrze. Może zrobić co chce, bowiem świat zachodni jest światem bez wrogów. Bardziej boi się posiadania wroga niż samego wroga. Jest bezradny wobec rosyjskiej buty. Dlatego mimo tej buty udaje, że Rosja nie jest jego przeciwnikiem. Zamiast walczyć z nią woli z nią negocjować. To nie wróży dobrze na przyszłość. Gdyby NATO chciało zareagować to już dawno by to zrobiło.

To bardzo pesymistyczna prognoza. Nie ma żadnej nadziei? Na zmianę nastawienia Zachodu, przebudzenie?

Zawsze można pomodlić się do Matki Boskiej Częstochowskiej.

Rozmawiała Aleksandra Rybińska

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...