Liczba rozwodów w Polsce systematycznie rośnie. Od niespełna 40 tysięcy w roku 1980 do ponad 66 tysięcy w roku 2013, czyli o 66%. Na 1000 nowozawartych związków małżeńskich w roku 1980 przypadało 129,6 rozwodów, dekadę później – 166,2, w roku 2000 – 202,6, a w roku 2013 aż 364 rozwody na 1000 nowozawartych związków.

Źródło: Dane GUS.

Coraz częściej małżonkowie uważają, że rozwód jest ich prywatną sprawą i uprawnieniem, a nie biorą pod uwagę skutków, jakie to wydarzenie niesie dla ich dziecka. Dotyczy to również rodziców tworzących związek nieformalny. Rozstanie rodziców tworzy dla dziecka bardzo trudną sytuację, tym bardziej że jest ono na ogół z nimi silnie związane. Choć w pewnych okolicznościach separacja rodziców może być zrozumiała, to jednak trudno nie zauważyć zbanalizowania decyzji o trwałym rozstaniu rodziców dziecka. Dla dziecka rozstanie jego rodziców nigdy nie jest obojętne, a konsekwencje będą się ujawniały w całym jego życiu. Poniższa tabelka ukazuje dobitnie jak dalece niekorzystne skutki powoduje rozstanie rodziców dla dziecka w jego sferze emocjonalnej.

Czy można przeciwdziałać upowszechnianiu rozstań rodziców mających dzieci?

Postulatów w tym zakresie jest kilka, są to m.in.:

  • upowszechnianie mediacji  i wprowadzenie jej jako obligatoryjnej przed złożeniem pozwu o rozwód, gdy rodzice mają dzieci;

  • upowszechnienie poradnictwa małżeńskiego i umożliwienie skorzystania z terapii małżeńskiej;

  • wprowadzenie okresu po zawarciu związku małżeńskiego (np. rocznego), w którym wystąpienie o rozwód byłoby możliwe tylko w wyjątkowych sytuacjach,

  • odrzucenie rozwiązań prawnych zachęcających do samotnego wychowania dzieci, co dotyczy np. pierwszeństwa w uzyskaniu miejsca w żłobku czy przedszkolu dla samotnie wychowujących dzieci,

  • upowszechnienie wspólnego rozliczania podatku dochodowego z dziećmi, do czego obecnie mają uprawnienie wyłącznie samotnie wychowujący dzieci,

  • prowadzenie kampanii promujących wspólne wychowywanie dzieci przez matkę i ojca.

Warto rozważyć te rozwiązania, gdyż dobro dzieci wymaga, by były wychowywane przez oboje rodziców, których nikt im nie zastąpi.