Jak zobaczyłem, że jestem TW, chciałem się zastrzelić. Córka wytrąciła mi pistolet z rąk

— relacjonował w rozmowie z Telewizją Republika prof. Witold Kieżun.

Słowa i zachowanie legendarnego powstańca warszawskiego to reakcja na publikację pisma „Do Rzeczy”, które zarzuciło Kieżunowi współpracę ze Służbą Bezpieczeństwa. Profesor miał mieć „bliskie związki” z bezpieką w latach 70., gdy pracował w Polskiej Akademii Nauk.

Kieżun opowiadał funkcjonariuszom lub sporządzał przy tym swoje doniesienia w taki sposób, by ich treść wpisywała się w ówczesny klimat ideowy. Często przypisywał swoim ofiarom żydowskie pochodzenie i związki z „wypędzonymi” w marcu 1968 r.

— piszą autorzy artykułu.

Kieżun na antenie Telewizji Republika krótko odpowiedział na publikację pisma.

Olbrzymia większość to po prostu zwykłe kłamstwo

— stwierdził.

Spotkania z kpt. Szlubowskim - jak podkreśla - nie miały charakteru współpracy.

Jak pan Woyciechowski do mnie przyszedł i otworzyłem te dokumenty, zobaczyłem, że jestem TW, chciałem się zastrzelić. Mam jeszcze pistolet. Córka wytrąciła mi go z rąk

— mówił.

Zadeklarował, że z autorami tekstu nie będzie więcej rozmawiał. W ostatnich dniach ekonomista przeszedł poważną zapaść, ale jego stan ulega poprawie.

CZYTAJ WIĘCEJ: Prof. Witold Kieżun przeszedł poważną zapaść. Potrzebna modlitwa za zdrowie profesora

Kieżun mówił też o swoich wypowiedziach dotyczących Powstania Warszawskiego.

Wszędzie udawało mi się wywołać entuzjazm, szacunek dla Powstania Warszawskiego. Okazuje się, że to jest działanie niewłaściwe. Więcej tego nie będę robić. Na tym moja rola się kończy

— skwitował z żalem.

W szczegółowy sposób do oskarżającej go publikacji prof. Kieżun odniesie się na łamach „wSieci”.

svl, Telewizja Republika

—————————————————————————————————-

Poznaj niezwykłe historie bohaterów Powstania Warszawskiego.

Kup książkę Izy Michalewicz i Macieja Piwowarczuka pt.”Powstanie Warszawskie. Rozpoznani”.