Powstanie Warszawskie staje się dla Polaków religią obywatelską, warszawskie muzeum świątynią, film „Miasto ’44” chyba okaże się apoteozą powstańców zaś obchody 70 rocznicy - zapowiedzią powtórnego przyjścia powstania warszawskiego w jakiejś nowej formie. Pewien młody kolega bloger ogłosił, że tamto już wygraliśmy. A skoro tak, to czemu nie pokusić się o następne? Jeżeli ktoś zgłasza wątpliwości, zostaje okrzyknięty bluźniercą lub zdrajcą.

Czy komuś zależy, aby pojawiła się gotowość złożenia kolejnej hekatomby narodowej? Bo co to znaczy, gdy na jednym z ostatnich filmów uzbrojeni powstańcy wychodzą z kanałów do współczesnej Warszawy? Niechby to były przodków duchy bezbronne, jako wezwanie do pamięci złożonej przez nich ofiary! Ale to są żywi, młodzi ludzie. Czyli wezwanie młodzieży do kolejnego boju. I z podobnym skutkiem.

Powstanie stanowiło daremną próbę ocalenia II Rzeczpospolitej. II RP była suwerenna jedynie dlatego, że zrodziła się w chwili przejściowego osłabienia Rosji i Niemiec. Kiedy po 20 latach obaj sąsiedzi okrzepli - zdjęli nasze państwo z mapy. W nowej formie to samo zachodzi obecnie a przynajmniej tego obawiamy się z powodu współpracy Moskwy i Berlina. Jednak naszą odpowiedzią nie może być nowa pokusa walki zbrojnej bez szansy na wygraną, lecz praca pozytywna.

Dlatego po raz kolejny bardzo proszę aby Jan Ołdakowski, dyrektor muzeum powstania warszawskiego trochę zmienił koncepcję ekspozycji. Niech uzna 70 rocznicę za zamknięcie rozdziału odzyskania pamięci o tamtym zrywie. Niech wzruszenia w muzeum obrazami tragicznej walki zostaną przeniesione na Polskę przedwojenną. Niech ekspozycja powstańcza kończy się wizją stolicy kraju według planów jej ostatniego prezydenta Stefana Starzyńskiego.

Trzeba pokazać, jaka Polska motywowała powstańców do walki. Niech to nie będzie jedynie zemsta na wrogu, krew, śmierć, męka i ruiny. Wyciągnijmy coś dobrego z tej tragedii, mianowicie plastyczny obraz II Rzeczpospolitej. Przedwojenną Warszawę i plany rozbudowy można dziś pokazać technikami dającymi złudzenie rzeczywistości. Ta część ekspozycji może stać się zalążkiem Muzeum II Rzeczpospolitej.

II RP jest przecież natchnieniem dla IV RP, która zdaje się znowu nadchodzić. Polska międzywojenna to temat porywający: Scalenie państwa po rozbiorach. Błędne odejście od idei federacyjnej Piłsudskiego na rzecz kalekiego bo obciążonego mniejszościami państwa narodowego. Ocalenie Europy od bolszewizmu w 1920 roku. Budowa Gdyni i Centralnego Okręgu Przemysłowego. Ale także konflikty z mniejszościami etnicznymi, czy dywersyjna rola KPP wobec państwa. A wreszcie obywatelskie wychowanie patriotyczne, które pozwoliło stworzyć w Europie największy ruch oporu przeciw nazistom, łącznie z Armią Krajową.

III Rzeczpospolita pogrąża się w kryzysie politycznym, bo wcześniej pogrążyła się w kryzysie ideowym. A Polska międzywojenna dostarcza wielu przykładów, które mogą dać natchnienie odrodzenia kraju. Z muzeum powstania warszawskiego może wyjść zachęta do pracy państwowej dla wzmocnienia narodu, a nie tylko łzy na grobie stolicy.

Tekst ukazał się na portalu SDP.PL.