Jachowicz: Przemoc policji nie ustaje. Policjanci pozwalają sobie na bestialstwo, bo wiedzą, że są bezkarni

fot. policja.pl
fot. policja.pl

- Kto podnosi rękę na policjanta, podnosi rękę na państwo polskie – mówi dziś Donald Tusk. Zastanawiam się, skąd to nasz wielce uczony premier wie? Pewnie musiał usłyszeć, kiedy w styczniu 1997 roku powiedział to po raz pierwszy Leszek Miller, zaraz po tym jak został szefem MSW. A Tusk już wtedy słuchał telewizji i myślał, jak to będzie klawo, kiedy ja będę też mógł coś takiego powiedzieć przez telewizor. No i doczekał się. Ponieważ już nikt nie traktuje poważnie tego, co mówi Tusk, to i ja podniosę rękę na policjanta, a ściśle nawet na dwóch. Za jednym zamachem.

Zanim o tej dwójce, przypomnę, że od wielu lat policja nadużywa przemocy. Codziennym, zwykłym obrazem jest znęcanie się nad osobami zatrzymanymi przez policję oraz wymuszanie zeznań biciem i straszeniem.

Policjanci w Siedlcach podczas przesłuchań najpierw „rozmiękczali” młodych rzezimieszków podejrzanych o napad na jubilera, zapewniając ich, że będą ich traktować „jak w Guantanamo”, a potem aresztantów bili i polewali zimną wodą. Jeden z chłopaków po wyjściu z aresztu popełnił samobójstwo.

Policjanci pozwalają sobie na bestialstwo, bo wiedzą, że są bezkarni. Tylko 3,5 proc. skarg na użycie przemocy przez policję, prokuratura kieruje do sądu. Ponad 96 proc. umarza lub odmawia wszczęcia postępowania. A trzeba wiedzieć, że stali bywalcy komisariatów – agresywna młodzież z blokowisk i złych dzielnic, kibole, pijaczkowie, drobni złodzieje – nawet wtedy, gdy mocniej obrywają od policji – nie składają skarg, bo to zawsze pociąga za sobą większe kłopoty.

A teraz o tych dwóch i ich wyrafinowanych sposobach pracy. To policjanci z Białegostoku. Jeden blisko 50-cio letni, drugi o pięć lat młodszy. Całkiem dojrzali  i jako ludzie i jako policjanci. Pracownikowi kontroli skarbowej podłożyli do jego samochodu ponad trzy kg. konopi, a następnie zatrzymali go pod zarzutem posiadania narkotyków. Urzędnik skarbowy był niewinny. Powtarzał to z takim uporem, że wewnętrzne służby policji zaczęły maglować dwójkę policjantów i jeden z nich obciążył drugiego.

Może tylko jeszcze jeden przykład. Niedawno, bo w połowie lipca, w szpitalu w Rudzie Śląskiej policjanci zastrzelili pacjenta, który w napadzie szału wybił kilka szyb w drzwiach i przewrócił dwie czy trzy szafki. W rękach miał dwa noże szpitalne, którymi– jak twierdził dyrektor szpitala - nie można ukroić nawet chleba.

To oczywiście wynik braku profesjonalizmu. Fatalnego wyszkolenia. Amatorszczyzny. Połowa agresji bierze się z tych braków.

Jak można serio brać opinię premiera: - Policja nie kojarzy się dziś z przemocą, lecz z bezpieczeństwem.

Autor

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...