W mirę rozpoznawania treści Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej, poglądy społeczeństwa wobec niej coraz bardziej się polaryzują. Rząd zdecydował o skierowaniu jej do Sejmu w celu ratyfikacji, zyskując aplauz środowisk lewicowych i feministycznych, ze stowarzyszeniem Kongres Kobiet na czele. Natomiast kościół katolicki w komunikacie z ostatniej Konferencji Episkopatu Polski, kolejny raz wyraził wobec niej zastrzeżenia, które podnoszą także liczne organizacje prorodzinne i kobiece. Ostatnio zaprezentowany został wyjątkowy dokument w tej kwestii, - Raport Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris, którego wnioski są dla tej Konwencji druzgocące.

Celem tej Konwencji jest zmiana struktur społecznych, które zdaniem jej autorów odpowiadają za przemoc. Tymi strukturami są małżeństwo i rodzina, tradycja (w tym tradycyjne wychowanie) czy religia. Mamy więc projekt, mający wymusić głębokie zmiany w naszym życiu, w którym rodzina, tradycja czy religia, zajmują istotne i powszechnie akceptowane miejsce. Przyjrzyjmy się kilku zasadniczym artykułom zawartym w tej konwencji.

Art. 12.1 Strony podejmą działania niezbędne do promowania zmian wzorców społecznych i kulturowych dotyczących zachowania kobiet i mężczyzn w celu wykorzenienia uprzedzeń, zwyczajów, tradycji oraz innych praktyk opartych na idei niższości kobiet lub na stereotypowym modelu roli kobiet i mężczyzn (podkreślenia autora).

Państwo będzie więc stosowało konieczne środki (zapewne również z repertuaru prawa karnego) w celu „wykorzenienia” (to „łagodne” określenie jest wielokrotnie używane w tekście Konwencji) stereotypowych ról kobiety i mężczyzny. A co, jeśli ktoś w tej stereotypowej roli, np. matki czy gospodyni domowej, czuje się znakomicie? W jaki sposób ten stereotyp będzie wykorzeniany i kto określi, co jest, a co nim nie jest? Czy nadal będzie możliwe lepienie pierogów razem z córką, czy też będzie to traktowanie, jako wykroczenie i stereotyp, jaki należy wykorzenić? Czy będzie wolno uczyć syna, jak się rąbie drewno na opał, pomijając przy tym córkę, która wcale nie chce tego robić? To tylko pozornie nierealne przykłady. Ilustrują, w jaki sposób Konwencja ta może głęboko ingereować w nasze życie prywatne, wolne wybory oraz jak tworzy sztuczne problemy w społeczeństwie

Proponowane rozwiązania prawne mogą prowadzić do sytuacji, że państwo nie będzie wspierało macierzyństwa, małżeństwa i rodziny, ale zacznie promować, np.: życie samotne, jako nietradycyjne i nastawione wyłącznie na karierę zawodową. Mogą one oznaczać też walkę w kościołami i innymi strukturami, które starają się chronić pozytywne tradycje. Odpowiedzialnymi za przemoc mogą uczynić małżonków, zaangażowanych w utrzymywanie tradycyjnej kultury w relacjach między nimi!

Niestereotypowe wychowanie

Dla autorów konwencji małżeństwo i rodzina to wspólnoty opresyjne, dlatego państwo powinno zdecydowanie wkraczać w wychowanie dzieci, bez pytania o zgodę ich rodziców. Art. 14.1. Konwencji mówi: * W uzasadnionych przypadkach Strony podejmują działania konieczne do wprowadzenia do oficjalnych programów nauczania na wszystkich poziomach edukacji materiałów szkoleniowych dostosowanych do zmieniających się możliwości osób uczących się, dotyczących równouprawnienia kobiet i mężczyzn, niestereotypowych ról przypisanych płciom, wzajemnego szacunku (…).* Powyższe rozwiązanie oznacza np.: obowiązek promowania homoseksualizmu czy transseksualizmu w edukacji dzieci i młodzieży, jako niestereotypowych ról i to począwszy od przedszkola. Grozi to np.: całkowitą zmianą charakteru wychowania prorodzinnego w szkołach, które obecnie jest generalnie akceptowane przez rodziców i przynosi dobre efekty wychowawcze, co potwierdzają badania.

Genderowa definicja płci

Konwencja o przeciwdziałaniu przemocy wobec kobiet opiera się wyłącznie na genderowej definicji płci. W Art. 3, pkt. c określa: płeć społeczno-kulturowa oznacza społecznie skonstruowane role, zachowania, działania i atrybuty, które dane społeczeństwo uznaje za odpowiednie dla kobiet lub mężczyzn.

Oznacza to odejście od utrwalonej w tradycji europejskiej definicji płci, uwzględniającej biologiczną odmienność kobiety i mężczyzny, która stanowi podstawę dla prawa rodzinnego i osobowego. W ten sposób zagraża więzom rodzinnym, które są chronione przez artykuł 18 Konstytucji RP, nakazujący wspierać związek kobiety i mężczyzny, rodzinę, macierzyństwo i rodzicielstwo. Uznawanie zaś dowolnie określonych ról i zachowań za wyznacznik płci, otwiera furtkę do instytucjonalizacji np.: związków tej samej płci. Po wprowadzeniu w życie konwencji, państwo nie będzie mogło powoływać się na tradycyjny sposób pojmowania małżeństwa.

Dyskryminacja mężczyzn

Chociaż Konwencja deklaruje równe traktowanie kobiet i mężczyzn, to w rzeczywistości obcesowo wprowadza nierówność. Art. 4.4 mówi: Specjalne środki, niezbędne do zapobiegania przemocy ze względu na płeć i ochrony kobiet przed taką przemocą nie są uznawane za dyskryminację w myśl zapisów niniejszej konwencji.Jest to sprzeczne z podstawowymi zasadami demokracji i polską konstytucją, a przede wszystkim antagonizuje kobiety i mężczyzn.

Utrata suwerenności

Wchodząc do struktur Unii Europejskiej Polska przyjęła Deklarację o suwerenności w sprawach moralności i kultury. Mówi o tym uchwała Sejmu z 11 kwietnia 2003 roku: Zmierzając ku integracji z innymi krajami europejskimi w ramach Unii Europejskiej, w obliczu zbliżającego się referendum w sprawie przystąpienia Polski do Unii Europejskiej, Sejm Rzeczypospolitej Polskiej stwierdza, że polskie prawodawstwo w zakresie moralnego ładu życia społecznego, godności rodziny, małżeństwa i wychowania oraz ochrony życia nie podlega żadnym ograniczeniom w drodze regulacji międzynarodowych.

Ewentualna ratyfikacja Konwencji Rady Europy pozbawi nas suwerenności w obszarach moralności i rodziny na rzecz przewidzianych w niej genderowych zasad, kształtowanych następnie dowolnie przez międzynarodowy organ kontrolny (GRAVIO).

Tak przeciwdziałaniu przemocy, nie Konwencji

Niewątpliwie przeciwdziałanie przemocy wobec kobiet, ale przecież nie tylko wobec nich, także wobec dzieci i mężczyzn, wymaga zdecydowanych działań państwa. Należy jednak pamiętać, że kilka lat temu głęboko znowelizowano ustawę o przemocy w rodzinie i wprowadzono nowe rozwiązania prawne. W trakcie prac nad tą ustawą rząd stanowczo twierdził, że wprowadzane rozwiązania są optymalne, które będą skutecznie chroniły przed przemocą. Na bazie tej ustawy w każdej polskiej gminie powołano zespoły interdyscyplinarne i zespoły robocze, znowelizowano Kodeks karny. Nie ma zatem powodów, by przyjmować kolejne przepisy, wynikające z Konwencji, i dla jej realizacji budować równoległą do istniejącej i kosztowną administrację. Polska nie ma takiego obowiązku i nie powinna pozbawiać się suwerenności w sprawach moralności i rodziny, na rzecz ideologicznej kontroli międzynarodowej instytucji.

Antoni Szymański