Prof. Jacek Kurzępa opublikował wzruszający post w mediach społecznościowych. Były polityk PiS i socjolog opisał trud, z jakim mierzą się osoby chore na raka, w tym on, w związku z przyjmowaniem chemii. Podziękował też za całe wsparcie. „Mimo wszystko jestem dobrej myśli. Za każdy Wasz gest i modlitwy – dziękuję. Wzmacnia mnie to i daje nadzieję na trwanie!” – podkreślił.
W ostatnim czasie lekarze zdiagnozowali u prof. Jacka Kurzępy agresywny nowotwór nerki, który rozwinął się na tyle, że nie kwalifikuje się do operacji i zdążył zaatakować kolejne organy - płuca i wątrobę. Socjolog przyznał, że zżera go panika, „bo tu wszystko działa tak, że nic nie jest pewne”.
Cholerny system. Po prostu chory
— podkreślił.
„Okazuje się, że jesteś 47. w kolejce”
Wskazał, że przyjeżdża się na zaplanowane procedury, a nie ma się pewności, czy w ogóle się wejdzie.
Ciało może cię zawieść – krwinki nadmiernie znikają albo ciśnienie szaleje z różnych powodów. Tłum pacjentów wokół gęstnieje i wraz z nim dopada cię panika: czy w ogóle możliwe, że przyjmą was wszystkich?
— wskazał polityk.
Sekretariat przyjęć na chemię otwiera o 7:00. Ty przyjeżdżasz z zapasem o 6:15 i okazuje się, że jesteś 47. w kolejce, bo inni cię wyprzedzili. Wszyscy są onkologiczni, czasami mocno osłabieni. Zastanawiasz się, czy oni – w tym ty – przetrwają ten dzień
— zaznaczył prof. Jacek Kurzępa i zastrzegł, że ogarnia go smutek i złowieszcza ludowa mądrość: „Aby się leczyć, trzeba być wystarczająco zdrowym”.
„To dla obu stron szalenie uciążliwe”
Zwrócił jednak uwagę na fakt, że „to perspektywa pacjenta”.
Jest jednak i druga – sekretarki, pielęgniarek i lekarza. Muszą nas wszystkich „obsłużyć”: wysłuchać, zbadać, przeprowadzić wywiad. Z reguły, z powodu narastających dysfunkcji systemu, jest to samo w sobie trudne. Później trzeba pobrać krew, podać wlew, obserwować, czuwać i reagować
— wyjaśnił.
Każdy pacjent ma własną wrażliwość i jest skoncentrowany tylko na sobie – w swoistym tunelu emocjonalno-komunikacyjnym. To dla obu stron szalenie uciążliwe
— napisał.
Jeśli już jesteś z wkłuciem i kroplówką zawierającą paradoksalnie ratującą cię toksynę, która może uwalić cały twój system immunologiczny, gapisz się w siebie. Przyglądasz się reakcji organizmu, obserwujesz, jak płyn przedostaje się do żył, i oceniasz, czy już czas na panikę, czy jeszcze nie. Odczuwasz różne dolegliwości: gorąco, przyspieszone tętno, mroczki przed oczami, mrowienie, sztywnienie czy rwanie w kończynach. Sam nie potrafisz stwierdzić, czy to objawy obiektywne, czy fantom bólu. Wzywać pielęgniarkę czy nie? A jeśli cię ofuknie i stwierdzi, że histeryzujesz albo użalasz się nad sobą i że „to normalne”? Wtedy chowasz się jak ślimak do skorupki i w milczeniu chcesz to wszystko przetrwać
— opisał prof. Kurzępa.
Nie jest łatwo. Zaraz wraca myśl: a jeśli rzeczywiście coś jest nie tak i im nie powiem, to sobie zaszkodzę? Bądź tu mądry i rób, co najlepsze. Bo sam nie wiesz. Jesteś częścią schematu procedury medycznej i systemu efektywności oraz racjonalności NFZ, który wycenia cię jako swój koszt i najlepiej, żebyś był jak najmniej problemowy i jak najtańszy. Kłopot polega na tym, że sam o sobie myślisz, iż możesz być jeszcze przydatny, że możesz jeszcze wiele zdziałać. Wolałbyś zatem być bardziej wpisany w zasoby i kumulację kapitału, a nie w koszty, które za jakiś czas mogą stać się stratą
— dodał i podziękował wspierającym.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/762240-prof-kurzepa-szczerze-o-walce-z-rakiem-cholerny-system
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.