Jacek Żakowski kilka dni temu, na łamach GW, roztoczył przed nami wizję pierwszoklasistów rzuconych na pożarcie ósmoklasistów. To nagłe przebudzenie ojcowskiej troski Jacka Żakowskiego o najmłodszych uczniów szkół podstawowych jest o tyle wzruszające, że do tej pory, przez lata forsowania przez kolejne szefowe edukacji reformy, w której sześciolatki miały być wrzucone do nieprzygotowanych do tego szkół, Żakowski krokodylich łez nad dziećmi nie wylewał. Teraz chce je ratować przed reformą, którą szykuje rząd PiS.

W jego tekście niezwykle cenne jest jedno. Żakowski niechcący przyznał, że reforma edukacji rządu Donalda Tuska była eksperymentem na najmłodszych. Lepiej późno niż wcale.

Za pychę władzy znów zapłacą najsłabsi

-bije na alarm redaktor Żakowski. Dobrze się dowiedzieć, że jego zdaniem to właśnie najsłabsi płacili za pomysły poprzednich rządów. Wcześniej jakoś tego nie artykułował.

Arogancja i beztroskie niechlujstwo, które PiS demonstruje, ogłaszając likwidację gimnazjów, są szokujące nawet na tle „reform” oświaty robionych przez rządy Jerzego Buzka i Donalda Tuska. Musimy bronić dzieci

-znów uderzająca garść szczerości. Wreszcie możemy się dowiedzieć, że reforma oświaty rządu PO-PSL była niechlujna.

Fot. FB SRPR
Fot. FB SRPR

Poza odrobiną szczerości, Żakowski roztacza przed rodzicami sceny niczym z horroru.

Może jeszcze do Was nie dotarło, co oni chcą zrobić dzieciom. Maluchom „uratowanym” przez ruch Elbanowskich przed szóstoklasistami chcą zrzucić na głowy nastolatki w najtrudniejszym wieku. Rząd zlikwidował szkołę dla sześciolatków, by nie narażać ich na kontakt z dwunastolatkami. Co powiedzieć o rzuceniu przez PiS pierwszaków na pożarcie ósmej klasy? Jeśli p. Elbanowscy kochają nie tylko sześciolatki, ale też siedmiolatki, chętnie założę z nimi ruch „Ratujmy dzieciaki!”.

Powiało grozą. Jednak rzecz w tym, że dzięki reformie PiS, sześciolatki będą mogły zostać w przedszkolach, gdzie ich miejsce i spokojnie uczyć się tam czytać i pisać, na co nie pozwalała poprzednia władza. W szkołach będą więc starsze dzieci. A to właśnie te najmłodsze próbowali uratować Elbanowscy przed sformalizowaną nauką, na którą dzieci nie są gotowe ani fizycznie ani psychicznie. Próbowali ratować je przed systemem edukacji, na który nie są gotowe, a nie przed starszymi kolegami. Choć wielokrotnie podkreślano przy tej okazji, że po reformie PO-PSL do oddziałów przedszkolnych w zespołach szkół trafiają już pięciolatki, czyli dzieci aż o dwa lata młodsze niż te, które mają być pożarte, zdaniem Żakowskiego przez przyszłych ósmoklasistów. Dwa lata w tym wieku, to przepaść rozwojowa. Jednak wtedy o maluchy Żakowski się nie martwił.

Jeszcze w 2013 roku Żakowski bił na alarm, że szkoły produkują sformatowanego pod kolejny szczebel rozwoju człowieka.

Podstawówka produkuje gimnazjalistę, gimnazjum - licealistę, liceum - studenta, studia - pracownika”.

Korposzczury” według Żakowskiego nigdy nie będą się udzielały dla wspólnego dobra, będą za to „tyrać i tworzyć podstawy swojej konsumpcji.

Może więc warto przyklasnąć próbą zmiany tego mechanizmu.

Wreszcie Żakowski namawia do referendum w tej sprawie.

Dzieci z podstawówek nie da się uratować, jeżeli nie zaprotestują masowo rodzice, dziadkowie, rodziny przyszłych ofiar PiS-owskich pomysłów. Rządowi trudno będzie zlekceważyć taki sprzeciw, bo PiS powtarza, że decyzje dotyczące dzieci należą do rodzin. Mamy więc prawo domagać się nie tylko referendum w sprawie PiS-owskiego skoku na oświatę, ale też tego, żeby (jeśli ustawa przejdzie) decyzje w sprawie ewentualnego integrowania gimnazjów z podstawówkami musiały być akceptowane przez szkolne rady rodziców. Dzieci i szkoły są nasze - nie rządu!

Brawo Panie Redaktorze! Tu się z Panem zgadzam. Rodzice mają prawo decydować o przyszłości własnych dzieci. Zorganizujmy w tej sprawie referendum! Tylko dlaczego tak jadowicie atakuje Pan Elbanowskich, skoro właśnie takie pytanie chcieli zadać Polakom? Niestety wniosek o referendum rząd PO-PSL wyrzucił do kosza. Pytanie czwarte brzmieć miało przecież:

Czy jesteś za stopniowym powrotem do systemu: 8 lat szkoły podstawowej + 4 lata szkoły średniej?

Co więcej z przeprowadzanych w listopadzie 2013 roku przez Homo Homini badań wynikało, że większość Polaków jest przeciwko gimnazjom. Wówczas przytłaczająca większość (79 proc.) opowiedziała się za odtworzeniem obowiązującego przez dziesięciolecia systemu 8 klasowej podstawówki i 4 klasowej szkoły średniej. Przeciwnego zdania było 11 proc. respondentów. Opinii nie wyraziło 10 proc. badanych.

Cieszę się więc, że po czasie wysuwa Pan te same postulaty, co Stowarzyszenie Rzecznik Praw Rodziców. Tylko czy Pan o tym wie?

Co się zaś tyczy samego meritum. Uważam, że gimnazja nie zdały egzaminu. Generowały problemy wychowawcze z powodu wrzucenia w nowe środowisko dzieci w najtrudniejszym wieku. Skrócone liceum nie przygotowywało zaś do studiów, czego dowodem jest tworzenie zerowego rocznika przez niektóre uczelnie, w celu przygotowania studentów do kolejnego etapu edukacji. Zmiany warto wprowadzić. Muszą być one jednak dobrze przygotowane i przemyślane, by nie skończyło się powstaniem edukacyjnego bubla. Takiego jakim był choćby napisany na kolanie darmowy podręcznik.