Kiedy wspomniałem o 2015 roku to miałem wrażenie, że to jest punkt, w którym zaczynamy dostrzegać pewien proces, a proces ten zaczął się naturalnie wcześniej. Teraz dostrzegamy jego konsekwencje w skali społecznej. Widzimy już w tej skali, że szantaż tego typu: „co sobie o nas pomyślą na salonach zachodnich” – szantaż, który był bardzo skuteczny jeszcze 5- 7 lat temu – działa dużo słabiej, z każdym miesiącem coraz słabiej. Tylko dlatego powiedziałem, że teraz to zjawisko można to zobaczyć

— mówi prof. Andrzej Nowak w wywiadzie udzielonym serwisowi „Teologii Politycznej”.

Historyk zestawiając rzeczywistość II i III RP przekonuje, że schemat myślenia ukazującego polskość jako nienormalność jest coraz słabszy.

Wskazywano widoczny, bliski horyzont tej normalności, to znaczy: Europę. Wejdziemy do Europy, porzucimy Polskę i w końcu zostaniemy Europejczykami. Oczywiście, Europejczykami z prowincji, takimi „trochę gorszymi Europejczykami”, ale trudno, lepiej być gorszym Europejczykiem niż najlepszym Polakiem. Takie było założenie. I myślę, że ono było społecznie skuteczne najdalej do 2015 roku. Sądzę, że obecnie się to założenie przełamuje. (…) Decyzje te okazują się skrajnie nieracjonalne, szaleńczo zideologizowane – i tego nie da się już zakryć żadnym mitem „mądrzejszego Zachodu”. Krótko mówiąc, zaczynamy się leczyć jako społeczeństwo z kompleksu postkolonialnego

— czytamy.

Prof. Andrzej Nowak zauważa, że rzeczywistość Europy Zachodniej w coraz większym stopniu jest odbierana krytycznie:

Okazuje się, że awans do roli pana Junckera czy Verhofstadta jest marzeniem jakiejś bardzo wąskiej grupki ludzi. Ogromna większość społeczeństwa polskiego już się nie chce wyzwalać z polskości do tego właśnie wyimaginowanego, lepszego świata Europy Zachodniej. Oczywiście, powodem tutaj jest na pewno nie tylko kwestia imigrantów, ale to jest test, papierek lakmusowy, który ujawnia, że ta Europa zachodnia nie ma się lepiej od nas, gdy idzie o stan politycznych elit, o stan debaty publicznej, wolności słowa, stan zdrowego rozsądku – i nie we wszystkim na pewno należy ją naśladować

— tłumaczy.

Całość rozmowy na portalu teologiapolityczna.pl.