Strzał Cimoszewicza ślepymi nabojami. Rozumiem, skąd jego tęsknota do strajku sędziów…

fot. wPolityce.pl/tvn24.pl
fot. wPolityce.pl/tvn24.pl

Nie brakuje u nas wśród elit politycznych fałszywych demokratów, którzy chętnie obaliliby władzę wybraną demokratycznie przez społeczeństwo.

Pod przykrywką bojów o demokrację zawsze kryją się ich osobiste interesy. Bo nawet jeśli robią to w imieniu i dla partii, to tylko dlatego, że w końcowym rozrachunku liczą na uzyskanie własnych korzyści. Pełno ich wśród dawnych komunistów.

CZYTAJ TAKŻE: Nawet w Święta nie odpuszczają! Marzy im się anarchia? Cimoszewicz zachęca sędziów do strajku, Lis przyklaskuje: „To jest doskonały pomysł”

Zawsze budziły moje zdumienie brak zahamowań i cynizm starych komunistów, rozpoczynających kariery bolszewickie w czasach PRL, którzy dziś kroczą w pierwszym szeregu walczących o demokrację i wolność słowa. Często w parze z tymi hasłami w ich ustach łączą się ostrzeżenia przed zagrożeniami, jakie niosą ze sobą ugrupowania centro-prawicowe i konserwatywne. To właśnie postkomuniści lansują – nierzadko oficjalnie – tezy o tym, że politycy prawicy zwalczają politycznych przeciwników metodami znanymi z czasów UB. Stosują na masową skalę bezprawie wobec obywateli, takie jak wydobywcze areszty, bezpodstawne zatrzymania o barbarzyńskich porach - w środku nocy lub o świcie. Do takich klasycznych spadkobierców komunistycznych partyjniaków należy Włodzimierz Cimoszewicz, który błyskawicznie na początku lat 90 przeistoczył się w bojownika o demokratyczną Polskę. Jak fałszywy to demokrata, świadczy jego postawa w ostatnich dniach. W obronie zachowania w niezmienionym kształcie i składzie osobowym Trybunału Konstytucyjnego, służącego dosyć poddańczo interesom polskiej lewicy, w tym SLD – patrz Ustawa Lustracyjna – i Platformie – Ustawa o OFE – wysunął, pomysł, który ma wstrząsnąć – jak mu się wydaje – posadami państwa. Zaproponował, aby na znak protestu przeciwko znowelizowanej ustawie o TS, polscy sędziowie sparaliżowali wymiar sprawiedliwości poprzez strajk bezterminowy. Aż do uzyskania swoich postulatów. Pierwszym z nich jest powrót do ustawy w poprzednim kształcie, a drugim unieważnienie wyboru pięciu nowych sędziów Trybunału, dokonanego przez obecny Sejm, w którym większość ma PiS.

Rozumiem, skąd tęsknota Cimoszewicza do strajku sędziów. Pamięta on świetnie swoisty strajk sędziów w drugiej połowie lat 90. Chodziło wówczas o to, by zgłosiło się bodajże 16 sędziów, którzy gotowi byliby obsadzić na stałe tyleż mających powstać wydziałów lustracyjnych przy sądach wojewódzkich. Zdawałoby się, że na ok. 10 tysięcy sędziów, nie będzie najmniejszych trudności w szybkim skompletowaniu zespołu chętnych, którzy gotowi będą zająć się tą nową, ważną specjalizacją. Co się okazało? Że nie zdołano zgromadzić tylu sędziów, aby można uruchomić planowaną liczbę sądów lustracyjnych.

To nie jedyny powód, dla którego Cimoszewicz tak dba o nienaruszalność Trybunału. To przecież TK na początku 2014 roku praktycznie zablokował możliwość lustracji sędziów. Według wyroku TK, sędziów będzie można lustrować dopiero po tym, jak zostanie im uchylony immunitet. A o uchyleniu immunitetu decydują… sędziowie. Wszyscy, którzy mają choć trochę wiedzy, jak sądy dyscyplinarne chronią swoich kolegów, którzy dopuścili się naruszeń prawa, nie mają wątpliwości, że po tej decyzji TK, lustracja sędziów jest czystą fikcją.

Propozycja Cimoszewicza jest nietrafiona, jeszcze z jednego powodu, z którego on jako były minister sprawiedliwości, winien zdawać sobie dobrze sprawę. Można zapytać Cimoszewicza:

Jaki jest sens zachęcania do strajku ludzi, którzy i tak pracują wedle reguł włoskiego strajku?

Przyjrzyjmy się jak to wygląda.

Najpierw czytają tygodniami albo miesiącami akt oskarżenia. Kiedy po długim czasie oczekiwania sprawa trafia na wokandę, polscy sędziowie zaczynają drugą fazę strajku włoskiego. Prowadzą rozprawy niezwykle drobiazgowo. Jednocześnie – mówiąc nieco ironicznie - stawiają sobie bardzo wysoko poprzeczkę, gdy idzie o jasność i świeżość umysłu w czasie rozpraw. A to mogą zapewnić im tylko długie, co najmniej wielodniowe, a nawet kilkutygodniowe przerwy między kolejnymi posiedzeniami sądu. Dokładne badanie sprawy wymaga ogromnej koncentracji, a ten warunek z kolei może spełnić jedynie dobrze wypoczęty sędzia. Aby naprawdę wypocząć, a nie markować tylko wypoczynek, albo wręcz symulować go, niezbędne jest oderwanie się od codziennych spraw zawodowych. Tak w pełni racjonalna, higieniczna, gwarantująca najwyższą jakość wyroków technologia pracy sędziego najzwyklejszą formą włoskiego strajku.

Cimoszewicz więc dla podburzanie przeciwko demokratycznemu wyborowi, strzela na wiwat, prawdopodobnie w pełni świadomie, ślepymi nabojami.

Autor

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...