Ze zdumieniem słuchałem zapowiedzi premier Ewy Kopacz podczas sobotniej konwencji PO o likwidacji składek: zdrowotnej i ubezpieczeniowej oraz dopłacaniu przez budżet do wszystkiego, co tylko da się wymyślić. Robiło to wrażenie, że skądś to już znamy.

Czyż to nie powtórka z niedawnego referendum zaprojektowanego przez prezydenta Komorowskiego?

Dzisiaj wszyscy zdajemy sobie sprawę, że jedynym uzasadnieniem dla wniosku o przeprowadzenie tego referendum była chęć ratowania gasnącego poparcia dla prezydenta Komorowskiego. Decyzja ta została podjęta bez głębszego rozważenia bardzo poważnych skutków materialnych i społecznych, a do odpowiedzialności za nią dzisiaj nikt się jakoś nie poczuwa. Gołym okiem widać, że ostatnie obietnice pani premier Kopacz oraz Platformy Obywatelskiej są motywowane w bardzo podobny sposób. To rzucane na wiatr hasła wyborcze bez przemyśleń, analizy skutków oraz bez poczucia odpowiedzialności, aby za wszelką cenę ratować spadające społeczne poparcie.

Składane deklarację są tak daleko idące, że każdy kto chciałby obiecać coś więcej, musiałby po prostu całkowicie znieść podatki i… zlikwidować państwo, które według sławnej wypowiedzi jednego z ministrów, istnieje tylko teoretycznie.