Trybunał zbliża się do Tuska. Po przegranych wyborach rzuci się na niego także sfora, którą wyhodował. Takie są prawa watahy

Fot. PAP/EPA/OLIVIER HOSLET
Fot. PAP/EPA/OLIVIER HOSLET

Wieść rzucona na rynek przez Czerskich nie stanowi przypadku. Oni mają pewność, że zestaw kolejnych taśm zbliża się ku megafonom, zatem znowu będą mogli udawać odważnych tropicieli zła.

Gdyby na tych taśmach nie było niczego kompromitującego, już dawno znalibyśmy ich treść i wymowę – wybitny premier wraz z wybitnym biznesmenem rozprawiali o możliwościach rozwoju polskich szans na zagraniczne gospodarcze ekspansje. Ale swobodna rozmowa, w urzędowych apartamentach premiera, więc – wydawałoby się - całkowicie pozbawiona ryzyka podsłuchu, bogata była pewnie w mocno skazitelne treści. I jeśli przypuszczę, że pachnące prywatą, to błąd domniemania nie będzie wielki.

Im bliżej do wyborów, tym większa będzie chęć zrzucenia wszelkiego zła na Tuska, a po nich, po przegranej, będzie to dominujący motyw rozliczeń. Gdyby doszło do nich natychmiast po ucieczce pod brukselski żyrandol, organizacja PO miałaby pewną szansę na prolongatę panoszenia się w państwie, bo faktycznie, przegrana będzie w wielkiej mierze skutkiem jego egoizmu, megalomaństwa i manier krętacza. Najpierw wykolegował wszystkich potencjalnych konkurentów w organizacji PO, potem zaprowadził w niej maniery satrapy, patronował podjazdowej walce paru konkurujących sitw. Bezdyskusyjnie zwasalizował organizację, jakikolwiek sprzeciw karany był natychmiast odsunięciem od fruktów.

Tusk ma na sumieniu wiele. Tuszowanie ogromnej ilości afer, których przypominanie nie ma sensu, bo wystarczy kliknąć w słowo afery. Zbudowanie państwa kolesi, rządzonego przez zdemoralizowanych cyników, nieudaczników i lokalnych hersztów. Stworzenie bizantyjskiego systemu, w którym publiczne pieniądze traktowane są, jak zdobycz przez najeźdźcę. Te miliony wydawane na piątkowo – poniedziałkowe przeloty stały się przykładem do powszechnego naśladownictwa w nieszanowaniu publicznego pieniądza. I w żadnym przypadku nie należy zapominać o destrukcyjnym działaniu podczas prób tworzenia koalicji z PiS. Przecież tylko chore ambicje Tuska zadecydowały o niepowodzeniu. Torpedował każdą próbę uzgodnienia stanowisk. Jan Rokita wie o tym dość dużo i trochę już opowiedział.

Niebotyczne zadłużenie Polski, sięgające biliona złotych nie rozpłynie się we mgle. I to powinno być głównym motywem działań wołających o Trybunał Stanu. Grabież pieniędzy OFE, to też jego sprawka. Sterroryzowana przez Tuska większość sejmowa wszystko klepała na poczekaniu. To też obraz dzisiejszej demokracji.

12
następna strona »

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...