Czysta groteska. Komorowski skarży się Michnikowi na... propagandę! "Ci ludzie siali nienawiść przeciwko mnie. Duda zwracał się do nich: kochani!"

prezydent.pl
prezydent.pl

Okazuje się, że nie zawsze premiuje dążenie do tego, by być prezydentem wszystkich obywateli, ale nie żałuję, że starałem się to robić

— powiedział w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” były prezydent Bronisław Komorowski.

Były prezydent rozmawiał z Adamem Michnikiem i Jarosławem Kurskim. Komorowski żali się, skarży i narzeka. I tak nawiązując do pięciolecia swojej prezydentury, stwierdził:

Zawsze miałem przekonanie, że prawda i racja sama się obroni. Otóż sama się nie broni. Trzeba jej pomagać, zwłaszcza w czasach internetu, kiedy łatwo pobudzić nienawiść i agresję i gdy rośnie atrakcyjność radykalnej ułudy

— ubolewa.

Zdaniem byłego prezydenta wybory przegrał głównie przez to, co działo się w trakcie kampanii wyborczej. A były to straszne rzeczy…

Równolegle do deklaracji o potrzebie odbudowania wspólnoty, gdy żegnałem się z siłami zbrojnymi, urządzono mi kocią muzykę, i to wrzeszcząc w czasie hymnu narodowego. To byli ci sami ludzie, z tymi samymi transparentami, którzy w czasie kampanii wyborczej siali przeciwko mnie nienawiść na rozkaz. Do nich przemawiał prezydent Andrzej Duda na Krakowskim Przedmieściu, zwracając się: „Kochani”

— skarży się Komorowski.

Komorowski odnosi się także do obecnych relacji Kościoła i państwa.

Z całą sympatią dla średniowiecza, widzę zjawiska podobne do tych z tamtej epoki: rozliczanie za poglądy, wypychanie ze wspólnoty Kościoła, poza nawias patriotyzmu

— czytamy.

Za podsumowanie niech posłuży podsumowanie debaty opinii publicznej w wykonaniu byłego prezydenta…

Mechanizm propagandy może być niesamowicie skuteczny, także w systemie demokratycznym, nawet przy zróżnicowaniu mediów. Zdolność manipulowania pamięcią przy skłonności do widzenia wszystkiego w czarnych barwach daje efekt buntu, wołania o zmianę. To nie tylko polskie zjawisko

— ocenia Komorowski.

A my zastanawiamy się, czy Michnik i spółka dobrze zrobili oddając łamy swojego pisma byłemu prezydentowi. Może jednak trzeba było poczekać, aż gorycz i żółć miną…

lw, wyborcza.pl

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...