Sejm w tym tygodniu odrzucił projekt ustawy o związkach partnerskich. Miał on przyznać status podobny do małżeństwa związkom osób, w tym tej samej płci.

Odrzucenie projektu tej ustawy, również dzięki kilkudziesięciu głosom posłów Platformy Obywatelskiej było zapewne motywowane tym, by nie wprowadzać kolejnej kontrowersyjnej i źle przyjmowanej przez społeczeństwo zmiany przed wyborami do parlamentu.

Skrajne rozwiązania dotyczące wprowadzenia pigułki poronnej „Ella one” nawet dla nastoletnich dziewcząt i bez wiedzy ich rodziców, ratyfikacja konwencji przemocowej CAHVIO, czy uchwalenie najbardziej liberalnej w Europie ustawy o In vitro wcale nie przyczyniło się do poprawienia jej sytuacji w sondażach.

Trzeba sobie jednak zdawać sprawę z tego, że to tylko odłożenie problemu w czasie. Wynika to między innymi z konsekwencji ratyfikowania konwencji przemocowej CAHVIO, która wymusza promowanie związków partnerskich.

W jej art. 12.1 stwierdza się:

Strony stosują konieczne środki, aby promować zmiany w społecznych i kulturowych wzorach zachowań kobiet i mężczyzn, w celu wykorzenienia uprzedzeń, zwyczajów, tradycji i wszelkich innych praktyk opartych na pojęciu niższości kobiet lub na stereotypowych rolach kobiet i mężczyzn.

Natomiast w art. 14.1. przyjmuje się, że:

strony podejmują, w stosownych przypadkach, konieczne działania w celu uwzględnienia materiałów dydaktycznych na temat taki jak równość miedzy kobietami i mężczyznami, niestereotypowe role płci…

Konwencja walczy więc ze stereotypowymi rolami, a takie realizowane są w małżeństwie kobiety i mężczyzny. Związki partnerskie są niestereotypowe i jako takie, są popierane przez konwencję.

Oczywiście nic już w tej mierze przed wyborami się nie zdarzy, ale konwencja obowiązuje i po wyborach nadejdzie czas jej realizacji. Jeśli nie zostanie wypowiedziana, jednym z jej efektów będzie wprowadzenie związków partnerskich, jako relacji niestereotypowych chronionych przez konwencję, której celem jest demontaż rodziny.