Spodziewane zwycięstwo PiS w jesiennych wyborach parlamentarnych mocno zakłóciło spokojny żywot Donalda Tuska w Brukseli. Życzliwi koledzy byłego premiera donoszą, iż jest on w strachu o swój stołek. „Król Europy” boi się, że zostanie „zdetronizowany” i ściągnięty do domu przez przyszłego premiera z PiS.

Nie chodzi o odwołanie Tuska z obecnej kadencji przewodniczącego Rady Europejskiej, która skończy się w 2016 r. Takiej możliwości nie ma. Tusk liczył jednak, że jego misja w Brukseli zostanie przedłużona na kolejne 2,5 roku. A tu mogą pojawić się problemy. Bo gdy będzie starał się o prolongatę, w Polsce zapewne nie będzie już rządzić posłuszna mu Platforma Obywatelska.

Jeżeli PiS obejmie rząd, ich premier nie poprze Tuska i zakończy on kadencję po 2,5 roku. Tego się boi

— zdradza „Faktowi” ważny polityk Platformy.

I dodaje:

Jeżeli PiS będzie rządzić, to po Donaldzie. On ma tego pełną świadomość i tego się boi. Jest jasne, że nie będą dążyć do przedłużenia mu kadencji na kolejne 2,5 roku. A jeżeli państwo nie ma zamiaru popierać swojego kandydata, jest jasne, że wybiorą kogoś innego.

Obawy Tuska i jego popleczników potwierdza prof. Piotr Wawrzyk z Instytutu Europeistyki Uniwersytetu Warszawskiego, choć zastrzega, że są to dziś jedynie spekulacje.

Żeby powołać szefa Rady Europejskiej trzeba jednomyślności wszystkich głów państw zasiadających w Radzie. Teoretycznie jeden głos szefa polskiego rządu może zablokować przedłużenie kadencji Donaldowi Tuskowi, ale trzeba by to wytłumaczyć społeczeństwu

— mówi „Faktowi” ekspert.

Prof. Wawrzyk zwraca uwagę, że gdyby rząd PiS cofnąłby poparcie dla Tuska, byłby oskarżany, o to, że dla zemsty pozbywa się Polaka z eksponowanego stanowiska.

Tym bardziej, że pomimo słabych ocen pracy Tuska w Europie, informacje o nich nie przebijają się do opinii publicznej w Polsce

— tłumaczy profesor.

Ale zastrzega:

Argumentem mogłoby być pojawienie się poważnych zarzutów wobec jego działań np. kompromitujących nagrań z jego udziałem. Wtedy Unia Europejska może być zmuszona, żeby Tuskowi podziękować za jego pracę już po pierwszej kadencji. Kadencja Tuska kończy się za półtora roku, więc do tego czasu, coś podobnego może się wydarzyć.

Nie można więc wykluczyć, że Tusk aktywniej włączy się w kampanię parlamentarną PO, nie ograniczając się – jak to było w przypadku Bronisława Komorowskiego – do jednego wystąpienia. Tym razem będzie walczył bowiem nie tylko o interes swej macierzystej partii, ale i o własną głowę.

CZYTAJ WIĘCEJ: Cyrk w Brukseli! Zobacz jak szef Komisji Europejskiej wita gości z różnych krajów. Tusk asystuje przy błazenadzie… FILM!

JUB/”Fakt”