To jest przecież jawne łamanie standardów funkcjonowania państwa demokratycznego

— mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl posłanka PiS Barbara Bubula, komentując wyniki raportu, świadczące o stronniczości Telewizji Publicznej.

CZYTAJ WIĘCEJ: A jednak Komorowski Info. W marcu telewizja publiczna poświęciła Bronisławowi Komorowskiemu 9 razy tyle czasu co Andrzejowi Dudzie

wPolityce.pl: Otrzymała Pani raport o tym jak TVP prezentowała poszczególnych kandydatów w wyborach prezydenckich i ile czasu im poświęciła w programach informacyjnych i publicystycznych. Jak pani skomentuje rażące dysproporcje, które ujawnia ten dokument?

Barbara Bubula: Myślę, że władze telewizji działają w poczuciu całkowitej bezkarności. Rzuciły wszystkie siły, aby pomóc urzędującemu prezydentowi i to bez jakiegokolwiek umiaru. Bo te dysproporcje są szokujące. W marcu - bo z tego miesiąca mamy ostatnie pełne dane - przeznaczono ponad 6 godzin dla urzędującego prezydenta i 22 minuty dla Andrzeja Dudy. Wśród pozostałych kandydatów też widać, że niektórzy są wyjątkowo faworyzowani. Najczęściej w takiej roli pojawia się Adam Jarubas, ale też Janusz Palikot czy Magdalena Ogórek. Ale absolutnie nie ma to nic wspólnego z rzeczywistymi preferencjami Polaków i z liczbą widzów, którzy chcieliby, żeby poglądy Andrzeja Dudy dotarły do wszystkich.

Czy istnieją podstawy prawne żeby pociągnąć do odpowiedzialności władze TVP za ten brak równych szans?

Niestety jest tak, że władze telewizji zasłaniają się tym, że udostepniają kandydatom wynikający z kodeksu wyborczego bezpłatny czas antenowy i to jest ich obowiązek. Natomiast przepis dotyczący pokazywania poglądów wszystkich partii politycznych nie jest tak ściśle sformułowany, żeby można było powiedzieć, że to musi być czas dzielony po równo. I z tego się korzysta, by prezentować swoich ulubieńców. Oczywiście jest to przekroczenie ustawy. Ale przede wszystkim - powtórzę - działanie w poczuciu bezkarności. Bo tym, kto może odwołać prezesa TVP za działania niezgodne z prawem, jest sprzyjająca mu Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji. Wiadomo, że kruk krukowi oka nie wykole. Dlatego uważam, że naród powinien w sposób jawny opowiedzieć się za całkowitą zmianą władz telewizji publicznej - jeśliby w takich warunkach - w co wierzę - Andrzej Duda wygrał wybory.

Czy ten raport będzie tematem obrad dla sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu?

Chcielibyśmy o tym rozmawiać. Niestety nie mamy już teraz możliwości zwoływania nadzwyczajnych posiedzeń komisji, bo wskutek różnych działań prezydium Sejmu nie mamy już 1/3 składu. Skończyły się czasy walki o Telewizję Trwam. Zabezpieczono się teraz przed tym, żeby PiS nie mógł złożyć takiego wniosku. Ale przy każdej okazji będziemy ten temat podnosić. To jest przecież jawne łamanie standardów funkcjonowania państwa demokratycznego. To powinien być też przedmiot skargi do instytucji zagranicznych, które się zajmują wolnością słowa.

Również do OBWE?

Myślę, że tak. W ogniu kampanii nie wszystko da się zrobić ale na pewno będziemy robić takie podsumowanie zaraz po wyborach.

not.ansa