W wystąpieniu Pani Premier Ewy Kopacz z okazji półrocza sprawowania rządów znalazł się passus dotyczący polityki rodzinnej.

Wspieranie polskiej rodziny, wspieranie dzietności to także elementy bezpieczeństwa Polski. Chcę, żeby państwo coraz bardziej starało się pomagać tym, którzy pragną mieć dzieci – zaznaczyła szefowa rządu. Rząd dwukrotnie zwiększył wydatki na budowę żłobków i wprowadził korzystne zmiany w urlopach rodzicielskich.

Pani Premier wymieniła też poprawienie zasad korzystania z ulg na dzieci, przyjęciu przez rząd projektu ustawy przewidującej zasadę „złotówka za złotówkę” w świadczeniach rodzinnych, a także o likwidowaniu tzw. śmieciowego jedzenia w szkołach.

To wszystko prawda, ale jednak dalece niepełna.

Przypomnijmy zatem:

— odrzucenie kolejnej inicjatywy obywatelskiej podpisanej głównie przez rodziców, a dotyczącej kwestii wyboru, w jakim wieku dzieci mają zaczynać naukę szkolną. A przecież autentyczna polityka rodzinna to wspieranie rodzin, a nie ich zastępowanie, to liczenie się ze zdaniem rodziców, a nie ich ignorowanie;

— wprowadzanie do obrotu tzw. pigułki „dzień po…” o negatywnych konwencjach zdrowotnych, która ma również działanie embriotoksyczne. Zmierza się do tego, żeby swobodnie mogły je nabywać 15-latki. Za ich pośrednictwem dotrze ona również do młodszych dziewcząt. Zatem może uda się wyrzucić ze szkoły śmieciowe jedzenie, ale dostarczy się dzieciom środki groźne dla zdrowia, mające także działanie poronne i wpływające rozluźnienie norm moralnych i obyczajowych;

— zapowiedź ustawy o związkach partnerskich, w tym osób tej samej płci, i nadanie im statusu podobnego małżeństwu. Doprowadzi to do dalszej deprecjacji małżeństwa, które jest przecież fundamentem rodziny;

— uchwalenie ustawy zezwalającej Prezydentowi na ratyfikację przemocowej konwencji CAHVIO. Celem tej konwencji jest wprowadzenie radykalnych zmian społeczno - kulturowych, mających na celu zmarginalizowanie małżeństwa i rodziny, ograniczenie wpływu rodziców na wychowanie dzieci, uderzenie w tradycję i religię. Konwencja ta nie ukrywa, że jej celem jest „wykorzenianie” stereotypowych relacji, a takie dotyczą małżeństwa i rodziny. Jeśli zatem mamy je „wykorzeniać” to trzeba być konsekwentnym i przestać mówić o polityce rodzinnej, bo z nią właśnie toczona jest walka.