Szanowny Panie Przewodniczący,

Fot. wPolityce.pl
Fot. wPolityce.pl

W ostatnich dniach zostałem brutalnie zaatakowany przez PO i sprzyjające jej media. Nie ulega wątpliwości, że powodem tych ataków jest moja działalność publiczna jako senatora podejmującego najważniejsze dla rynku finansowego zagadnienia - ale także osoby wspierającej i kreującej media niezależne. Zajadłość tych ataków jest także miarą moich sukcesów na tym polu. To nie pierwszy atak; trwają one  od wielu lat. Tym razem za pretekst posłużyły moje działania sprzed 5 lat.

Wszystkie zdarzenia związane z przeprowadzoną likwidacją Fundacji na rzecz Polskich Związków Kredytowych zostały już raz szczegółowo opisane przed wyborami w roku 2011 przez tygodnik „ Polityka” i „Gazetę Wyborczą”. Nie pojawiły się żadne nowe ustalenia; jedynym nowym zdarzeniem jest list szefa KNF do najważniejszych osób w państwie opisujący, przeprowadzony zgodnie z prawem i pod nadzorem sądowym, proces likwidacji fundacji. Listem tym KNF wpisał się w toczącą się kampanię wyborczą; zdziwienie budzi także fakt udostępniania tego, rzekomo wielkiej wagi listu, dziennikarzom przez pracowników KNF. Czy podlegający premier Kopacz urząd stał się częścią sztabu wyborczego PO?

Fundacja na rzecz Polskich Związków Kredytowych założona została  w roku 1990 przez Wold Council of Credit Unions Inc. z siedzibą w Madison, USA (Światowa Rada Związków Kredytowych) organizacje skupiająca 57 tysięcy kas spółdzielczych  z 103 krajów, zrzeszające ponad 208 milionów członków i dysponujące 1 732 945 830 628 USD w aktywach wg danych na koniec 2013. Obecnie mam honor przewodniczyć jej Radzie Dyrektorów.

Fundacja została ustanowiona dla zorganizowania szkoleń kadry kas, prowadzenia działalności wydawniczej i promocji idei spółdzielczości kredytowej w Polsce. Pierwszym przewodniczącym Rady Nadzorczej Fundacji został św. pamięci prezydent prof. Lech Kaczyński, ja zaś pełniłem przez cały okres istnienia Fundacji funkcję jej prezesa. Dzięki działalności fundacji system kas powstał i stał się największym po 1989 ruchem społecznym , sprawnie konkurującym z bankami, chroniącym polskie rodziny przed lichwą. W ciągu 20 lat działalności Fundacji środki urosły od około 70 tys. złotych do niemal 70 milionów.

Rozumiem przygany za to w ustach polityków PO przyzwyczajonych raczej do odwrotnych zdarzeń. Fundacja gospodarowała prawidłowo, jej sprawozdania były corocznie audytowane, była tez przedmiotem wielu kontroli skarbowych, w tym pod katem tzw. „cen transferowych” i nigdy w jej działalności nie stwierdzono istotnych uchybień.

W roku 2007 amerykański Fundator uznał, że polskie kasy nie potrzebują już jego wsparcia i nagrodził Fundację najważniejszą nagrodą międzynarodowego ruchu unii kredytowych Distingueshed Service Award. Zgodnie z polską ustawą o fundacjach, ulega ona likwidacji w przypadku zrealizowania celu do jakiego została ustanowiona. Fundator podjął decyzje o likwidacji, zdecydował o pozostawieniu środków Fundacji w Polsce i zobowiązał zarząd do przekazaniu ich na kontynuowanie prowadzonej wcześniej działalności naukowej i wydawniczej, powierzając jej prowadzenie osobom, do których ma pełne zaufanie ( w załączeniu listy prezesów WOCCU z 16 grudnia 2010 i 10 marca 2015). Działalność ta nie tylko jest kontynuowana- ale też systematycznie rozwijana i poszerzana, co być może, jest także przyczyną agresji polityków PO.

Pojawiające się w kontekście likwidacji Fundacji w „Gazecie Wyborczej” informacje jakoby „Bierecki wyprowadził miliony z kont SKOKow” stanowią pomówienie i będą przedmiotem postępowania sądowego. Jeśli ktoś twierdzi, że w Fundacji były pieniądze kas, bo kasy zapłaciły za np. szkolenia oferowane przez Fundacje - to ma swoje pieniądze w „Biedronce”, bo robił niej kiedyś zakupy.

Spółdzielczy Instytut Naukowy Grzegorz Bierecki spółka jawna z siedzibą w Sopocie jest wydawcą szeregu publikacji książkowych a także dwóch kwartalników naukowych: „Pieniądze i Więź” oraz „Prawo i Więź”. SIN swoją nazwą nawiązuje do Spółdzielczego Instytutu Naukowego założonego przed wojną przez Franciszka Stefczyka; jest on także patronem Instytutu. Nad całością działalności Instytutu czuwa kilkunastoosobowa Rada Naukowa złożona z wybitnych naukowców. Więcej o działalności Instytutu na jego stronie www.sin.edu.pl. Zauważyliśmy wzmożone zainteresowanie publikacjami Instytutu po ukazaniu się szkalujących publikacji.

Spółdzielczy Instytut Naukowy początkowo prowadził działalność w formie spółdzielni pracy aby finalnie stać się spółką jawną. Skład udziałowy nie zmieniał się istotnie w wyniku przekształceń, których jedynym powodem było uzyskanie optymalnie ekonomicznej struktury prowadzącej Instytut.

W mediach pojawia się argument, że pieniądze Fundacji powinny być przeznaczone na pokrycie strat upadających kas, w szczególności SKOK Wołomin. Takie działanie wymagałoby posiadania przez Fundatora i zarząd Fundacji wehikułu czasu; rozporządzenie majątkiem Fundacji nastąpiło w grudniu roku 2010, SKOK Wołomin upadł w luty 2015.

Warto jednak zadać inne pytania. Dlaczego KNF przyglądał się spokojnie jak byli oficerowie WSI okradają tę kasę? W czerwcu 2013 zawiadamia prokuraturę a zarząd komisaryczny w tej kasie wprowadza dopiero w listopadzie 2014. Czy ta bezczynność nadzoru nie stanie się podstawą do roszczeń wobec Skarbu Państwa kierowanych przez osoby, które straciły część oszczędności? Gdyby KNF z takim zapałem jak prześwietla nieistniejącą Fundację szukał ukradzionych przez byłych oficerów WSI pieniędzy członków SKOK - to może by je znalazł? Przecież te pieniądze gdzieś są.

Opinia publiczna powinna być angażowana w „narodowe poszukiwanie gotówki ukradzionej przez WSI” i debatę o tym kto pozwalał swobodnie działać bandytom wcześniej opisanym w raporcie o likwidacji WSI. Lwia część środków wypłaconych przez BFG poszła na pokrycie strat powstałych w SKOK Wołomin i SKOK Kopernik, któremu liderował lokalny działacz PO, kandydat w wyborach do sejmu z jej listy. BFG może te środki odzyskać - ale aparat państwa nie może tracić czasu.

Sytuacja kas jest zróżnicowana. Nieadekwatny, niedyskretny, kapryśny nadzór KNF i bezustannie zmieniane przepisy (trzy razy zmieniana ustawa o SKOK, cztery razy w ciągu dwóch lat zmieniane rozporządzenie ministra finansów o zasadach rachunkowości kas) nie służą ich rozwojowi.

Poseł Eslner po przyjęciu ustawy o SKOK zakrzyknął przecież, że – czytuję z pamięci – „miliardy złotych wracają do systemu bankowego, gdzie jest ich miejsce” a Palikot , jeszcze jako poseł PO mówił, że na kryzysie bankowym najlepiej wychodzą SKOKi - i on ma na to radę: trzeba zaostrzyć ustawę o SKOK. Ze złych intencji są złe owoce. Mam nadzieję, że lata eksperymentów legislacyjnych na kasach posłużą w następnej kadencji sejmu do wyciągnięcia wniosków i wprowadzenia koniecznych korekt. Kasy dobrze służą setkom milionów ludzi na świecie, mogą to robić też w Polsce.

Brutalny atak na mnie nastąpił w czasie gdy przebywałem służbowo w USA. Nie znając listu szefa KNF, który stal się podstawą napaści, uznałem, że zawieszenie mojego członkostwa w klubie PiS będzie właściwą reakcją. Po zapoznaniu się z tym listem uważam, że nie ma do tego dalszych podstaw. Nie przedstawiono w nim żadnych zarzutów. Jeśli już, to dotyczą one amerykańskiego Fundatora, że pięć lat temu rozporządził majątkiem, którym miał wyłączne prawo dysponować, inaczej niż dziś chciałby KNF.

Zdecydowałem się podjąć działalność polityczną po tragedii smoleńskiej, poruszony ciosem jaki spadł na naszą Ojczyznę i na nasze środowisko. Moim celem jest pomóc Prawu i Sprawiedliwości w osiągnięciu zwycięstwa, w zmianie Polski. I ten cel pozostanie niezmienny.

Wiem, że władze klubu PiS postąpią właściwie i we właściwym - z punktu widzenia kampanii prezydenckiej naszego kandydata - czasie.

Łączę wyrazy szacunku

Grzegorz Bierecki, senator