Paweł Kukiz zaskoczył Adama Sejnfelda, z którym spotkał się w studiu TVP1, znajomością jego wierszy. Gdy poseł PO - jak zwykle zresztą - zachwycał się dokonaniami swojej partii, muzyk i kandydat na prezydenta wyciągnął z kieszeni kartkę i zaczął czytać jego wiersz.

Panie Adamie, zapytam tak, czy poznał już pan samego siebie?

— zapytał w pewnym momencie Szejnfelda Kukiz, patrząc mu głęboko w oczy.

Nigdy nikt nie pozna siebie do końca…

— odparł filozoficznie poseł PO.

Przeczytam pański wiersz: „Ścieżka - jest wąska i kręta zawsze, idę ogrodem, z drzew spadają czereśnie, robią miejsce ptakom myślom moim. Sznurek łez - dramat, albo wzruszenie. Życie!”

— recytował Kukiz.

Po czym zwrócił się do zaskoczonego polityka Platformy:

Ja jestem czereśnią czy ptakiem?

Szejnfeld odparł na to:

Dla mnie pan jest ptakiem. Pan jest wielkim, pięknym ptakiem, który frunie przez Polskę, zwłaszcza w polskiej kulturze, w polskiej muzyce i wszyscy pana kochamy. To, że ktoś jest wspaniałym, cudownym człowiekiem kultury, to nie znaczy, że byłby najlepszym prezydentem, ale życzę panu oczywiście bardzo dobrego wyniku wyborczego.

Paweł Kukiz okazał się jednak nieczuły na pochlebstwa.

Ja chcę zmienić system proszę pana, ja nie chcę urzędu, ja chcę zmienić system, który służy tylko wam

— tłumaczył posłowi wierszoklecie.

Zastanawiamy się, co jest gorsze - słuchać wierszy Szejnfelda, nawet w wykonaniu tak świetnego artysty jak Paweł Kukiz, czy długich tyrad, jakie polityk PO wygłasza w studiach telewizyjnych.

bzm/tvp.info