wPolityce.pl: Konwencja „antyprzemocowa” przyjęta. Pan głosował „za”. Jak pan to ocenia? Sukces?

CZYTAJ TAKŻE: Sejm dał zgodę na groźną Konwencję. Rządzący i skrajna lewica „za” społecznym eksperymentem, podszytym kłamstwem

Antoni Mężydło, poseł PO: Nie, ale uważam, że to dobrze, że została przyjęta. Myślę, że dzięki temu niektóre kwestie będą jeszcze w sprawach przemocy wobec kobiet i rodziny uporządkowane. Natomiast te wszystkie obawy, które są ze strony opozycji są nieuzasadnione.

Nie ma pan żadnych obaw?

Nie. I tworzenie specjalnie frontu ideologicznego w sprawie dokumentu prawnego jest nie na miejscu. Źle zrobiła także Wanda Nowicka, która starała się w czasie tego głosowania stworzyć właśnie taki front między lewicą i prawicą. A mnie się wydaje, że trzeba do tego dojść rzeczowo, czyli jak do tekstu prawnego i tylko tak to odczytywać, a nie w sposób ideologiczny. Ja wiem, że Wanda Nowicka jest w partii, która nie ma już żadnego poparcia i jedynym ratunkiem dla nich jest walka ideologiczna, ale bardzo dziwię się PiS-owi, który stając w opozycji do tego pomysłu stanął de facto po stronie przemocy wobec kobiet.

Przecież to jest dokument nazwany specjalnie konwencją „antyprzemocową”, żeby takie ostre podziały stosować, kto nie za konwencją, ten za przemocą. Może dlatego popiera je 89 proc. badanych, może problem tkwi w nazwie?

Nie! Tam nic nie ma. Wie pan, ja na temat konwencji wyrobiłem sobie zdanie, kiedy przyszli do mnie przekonywać do swoich racji działacze katoliccy. Przyszli z przerażeniem, że ja muszę zagłosować przeciw tej konwencji, bo inaczej stracimy swoją tożsamość, niepodległość, suwerenność itd. No więc zaczęliśmy analizować ten dokument. Ja myślę, że większość z tych, którzy dziś głosowali przeciw, tego dokumentu nie czytała i nie analizowała tego tekstu prawnego. Ja czytałem i uważam, że nie ma naprawdę żadnych zagrożeń.

Naprawdę żadnych?

Jedyne to, co wyciągnął mi Piotr Zaremba na portalu wPolityce.pl, że jednak będziemy zmieniali kulturę, tradycję itd. Jak się coś takiego mówi, to może się krew burzyć, no tak. Ale zmiany będą tylko w zakresie obszarów, gdzie jest przemoc, ogólnie.

Prawa nie będziemy zmieniali?

No coś tam będzie zmienianie, jakieś ustawy będą zmieniane, ale zmiany w tym kierunku są prowadzone już od dawna. Od momentu, od kiedy ta konwencja jest przetłumaczona, czyli od 4-5 lat my już te zmiany wprowadzamy.

To dlaczego to wszystko tak długo trwało? Dlaczego to głosowanie odbyło się właśnie teraz?

Dlaczego w tym momencie… Nie wiem. Być może, że były tutaj te względy polityczne, że premier Kopacz obiecała, że tymi sprawami ideologicznymi też się zajmie. A w związku z tym, że ta wzbudza najmniejsze obawy społeczne, bo 89 proc. badanych popiera tę konwencję, to ta była najbezpieczniejsza. Jeżeli chodzi o spełnienie tej obietnicy, to wykonała to w najbezpieczniejszy możliwy sposób.

Przecież te 89 procent wzięło się właśnie z tej nazwy. Nikt rozsądny nie chce być przeciwko kampanii „antyprzemocowej”. Tylko, że ludzie nie znają tego dokumentu. Czy to nie fortel?

No dobrze, no ludzie nie czytali, ale politycy, którzy się dzisiaj wypowiadali też nie czytali. Nikt nie czytał. Musze panu powiedzieć, że jest mi bardzo przykro, ale podejrzewam, że Marek Biernacki (głosował „przeciwko” - przyp. red.) też jej nie czytał. Gdyby czytał, toby wiedział o czym mówi. Jest natomiast wiele manipulacji wokół tego tekstu. Widziałem wywiad z Michałem Królikowskim, byłym wiceministrem sprawiedliwości, w którym jedzie taką tyradą antygenderowską. I cytuje definicję płci, niby z tej konwencji, ale przytacza zamiast definicji płci, definicję płci społeczno - kulturalnej. To nie jest działanie godne prawnika, on to robi, żeby uzasadnić tezę. Płeć i płeć społeczno - kulturalna to jest co innego. To jest ogromna manipulacja, płeć społeczno - kulturalna nie ma nic wspólnego z płcią, bo to jest oznaczenie społecznie skonstruowanych ról. Nie wiem, dlaczego Michał Królikowski, wybitny prawnik, robi takie rzeczy. Może to sposób na podlizywanie się Episkopatowi? Szukanie podtekstów jest tutaj nieuczciwe.

Przeciwko konwencji zagłosowało zaledwie trzech posłów PO (Marek Biernacki, Jerzy Budnik, Lidia Staroń), pięcioro wstrzymało się od głosu (Cycoń, Fabisiak, Gut-Mostowy, Pluta, Suchowiejko). Czy zgodzi się pan ze stwierdzeniem, że nigdy tzw. konserwatyści nie byli w Platformie tak zmarginalizowani?

Nie są zmarginalizowani. Ja nie wiem czy Budnik czytał ten dokument, czy Staroń czytała. A może czytali tylko te opinie, które nam podsyłano. Ja dostałem różne opinie, z PiS, także z Episkopatu, ja te negatywne opinie też czytałem, tylko, że ja się z nimi nie zgadzam.

Czuje się pan nadal „konserwatystą” w Platformie?

Jestem konserwatystą. Tak, jak większość ludzi w tym kraju. 89 procent społeczeństwa, które popierają tę konwencję to nie są wyborcy lewicy, bo lewica ma dziś w Polsce poparcie na poziomie 7 procent. Także konserwatyści także popierają ten dokument.

Rozmawiał Marcin Wikło