Ocieplanie wizerunku Ewy Kopacz. "Doktor Ewa" promuje się w "Vivie" opowiadając o ciężkiej pracy i kochającej rodzinie

fot. zdjęcie Ewy Kopacz przy wywiadzie na łamach "Vivy"
fot. zdjęcie Ewy Kopacz przy wywiadzie na łamach "Vivy"

Politycy – szczególnie Ci pełniący wysokie funkcje w kraju bardzo lubią ogrzać się przy świątecznym klimacie wyrozumiałości i ocieplić swój wizerunek. Rok temu na antenie Telewizji Polskiej robił to ówczesny premier – Donald Tusk, wraz ze swoją żoną (ciekawe czy w tym roku też zdobędzie się na taki gest?) - w tym roku w mało ekskluzywnym magazynie dla kobiet lansuje się premier Kopacz.

Wszyscy pamiętamy jak pani premier rozpoczynała swoje urzędowanie w Kancelarii Premiera: deklaracje o polityce miłości, końcu wojny polsko-polskiej… Szybko jednak ujrzeliśmy prawdziwą twarz Ewy Kopacz – taką, którą spora część społeczeństwa pamięta ze Smoleńska – czyli bezwzględną i sięgającą do bardzo prymitywnych zagrywek, jaką było wyciągnięcie z szafy rzekomej lojalki Jarosława Kaczyńskiego.

CZYTAJ TAKŻE: Sugestia Kopacz ws. esbeckiej fałszywki była ohydna. Czy postawa pani premier w komunizmie daje jej glejt, by mówić takie rzeczy?

Za to w „Vivie” mamy zobaczyć „inną” panią premier – kochającą matkę i babcię, zapracowaną kobietę, wspominającą z rozrzewnieniem swoje młodzieńcze lata. A także kobietę oszczędną i zdecydowaną.

Mam łóżko na którym śpię, i tę kanapę, gdzie czytam. (…) Inaczej mieszka się w pokoju hotelowym  co drugi dzień przez trzy dni, kiedy przyjeżdża się na posiedzenia Sejmu, inaczej, kiedy spędza się tam większość dni w roku. Nigdy nie starałam się jednak zamieniać tych służbowych pokoi na większe lokum, bo mój dom jest gdzie indziej (…)

– deklaruje szefowa rządu. Mamy dostrzec w niej rodzinną kobietę, która kocha spędzać czas przy domowym ognisku? Ciekawe ile osób się na to nabierze…

Pani premier nie jest też nazbyt skromna. Wspominając swoje młodzieńcze lata (kiedy miała 17 lat), mówi:

Miałam burzę kręconych włosów i ważyłam 48 kilogramów. Byłam bardzo drobna, bardzo wysportowana i bardzo energiczna. Teraz tej energii mam z pewnością nieco mniej, ale wydaje mi się, że na tle moich rówieśników nadal wypadam nieźle. Poza tym, pamiętam, że bardzo dużo się uczyłam. (…) Mój brat zawsze mówił, że jestem tak zwanym kujonem.

Kopacz wspomina także, że najlepszy kontakt miała z ojcem, który nauczył ją wielu „mądrych uwag”:

Nie oceniaj ludzi zbyt pochopnie. (…) Nigdy nie podejmuj ważnych decyzji pod wpływem emocji. Nie dziel włosa na czworo. (…) Nie istnieją sytuacje, z których nie ma wyjścia

– patrząc na politykę pani premier trudno stwierdzić, że się do nich stosuje. Uchodzi przecież za osobę emocjonalną i chimeryczną, co widać także w jej niektórych wypowiedziach. A ocenianie ludzi to przecież jej specjalność – warto chociażby przypomnieć posmoleńskie „hieny cmentarne”, których jest autorką.

Miłość do wnika jest tak samo silna jak do dziecka, ale nie co inna. (…) Kasię musiałam wszystkiego nauczyć. Czasem dominowało poczucie odpowiedzialności. Julkowi pozwalałam na wszystko. On nie mówi do mnie „babci”, tylko „papu”. Na razie miesza polski z angielskim, ale chyba łatwiej mu się porozumieć po angielsku

– zwierza się „doktor Ewa”. Naprawdę musi uciekać się do spraw rodzinnych aby zyskać sympatię społeczeństwa?

Kopacz opowiada, że jako pierwsza o propozycji objęcia teki szefowej rządu dowiedziała się jej córka

Zadzwoniła do mnie: „Mamo, jeśli się zdecydujesz, to pamiętaj, że zawsze możesz na mnie liczyć, cokolwiek by się działo. Łatwo nie będzie, ale ty zawsze byłaś politykiem trudnych decyzji.” To było dla mnie bardzo ważne zdanie.

Trudno się nie zgodzić, szkoda, że te decyzje bardzo często nie było dobrym wyjściem dla polski – niektóre z nich były przecież podejmowane w Smoleńsku, co bardzo dobrze pamiętamy.

Trudności mnie mobilizują. Im ciężej, tym więcej nabieram wiatru w żagle. Ci, którzy sądzili, że łatwo można mnie złamać, bardzo się zdziwili. W Ministerstwie Zdrowia rządziłam dość twardą ręką. Jako marszałek sejmu również

– co akurat wszyscy pamiętają – ręka była najbardziej twarda w stosunku do opozycji.

Jako lekarz nauczyłam się racjonalnie oceniać sytuację. W polityce taki chłodny osąd jest niezbędny. Poza tym dobry lekarz potrafi słuchać pacjenta

– czyli promocji wizerunku „doktor Ewy” ciąg dalszy…

Wywiad miałki i bardzo „wyrozumiały”. Ale czego innego można było się spodziewać? Czekamy na bardziej „polityczne” rozmowy z panią premier. O ile Ewa Kopacz przed nimi nie będzie uciekać…

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...