W sprawie farsy wyborczej wysunięto już wszystkie argumenty i trudno dodać coś nowego, co byłoby ważne. Sam kilka dni temu pisałem na naszym portalu wPolityce.pl: ”Witam Państwa na Białorusi”, co dziś w tym samym miejscu podchwycił Robert „Pół Porcji” Mazurek – może mieszka bardziej na Zachód ode mnie i  do niego takie wieści dochodzą wolniej? Mniejsza, dobrotliwe złośliwostki nie mają tu znaczenia.

Obaj przecież, a razem z nami, reszta polskich obywateli, znaleźliśmy się koniec końców we wspólnej kropce, czyli rozpaczliwie szukamy sposobu na uratowanie naszego suwerennego państwa. Padają tu rozmaite pomysły. Jest droga prawna, są pomysły tworzenia stron internetowych z dokumentacją przecherstw  i nadużyć wyborczych, uruchomienia przez opozycję racjonalnego i wreszcie skutecznego monitoringu wyborów, możliwe są zalegalizowane demonstracje i wiece protestacyjne. I zapewne jeszcze multum innych sensownych działań.

To wszystko trzeba robić. Nie wolno popadać w prostrację czy poddawać się lub szerzyć zniechęcenie. A takie tony, niestety, się pojawiają. Oszukali nas? Testują jak daleko mogą się posunąć? Robią nas w wała? Mówią niczym w „Misiu”: nie będzie uczciwych wyborów i co nam zrobicie?!

To my się organizujmy, aktywizujmy, zmuszajmy partie opozycyjne do profesjonalnego działania. Róbmy co się da, i nawet więcej. Korzystajmy z tych możliwości, jakie są. Z zapytań obywatelskich, z dostępu do informacji publicznej itd.itp. Z naszych mediów, stowarzyszeń, klubów, organizacji, przedsięwzięć. Po prostu, róbmy swoje! Władzę i jej mediami  nie przejmujmy się. Przepadną w odmętach dziejów, niczym kiedyś władcy PRL-u i ich propagandziści.

Zasługują na to, bo są już tacy sami jak tamci.