Mam nadzieję, że przypadek tzw. „nieprawidłowości” w Szczecinku, gdzie „ktoś kserował karty do głosowania” natychmiast postawił na nogi miejscową policję, która już ujęła przestępcę, albo jest na jego tropie. A jeśli – z niezrozumiałych powodów - tak się nie stało, to domagam się, by miejscowi liderzy komitetów startujących w wyborach natychmiast zawiadomili policję o tym przestępstwie i zażądali  jej natychmiastowego działania. Człowieku, nie śpij, bo cię okradną. A razem z tobą – okradną nas wszystkich, Polskę.

Mam nadzieję, że ci mężowie zaufania, którym naprawdę zależy na uczciwych wyborach byli obecni przy komisyjnym sprawdzeniu czy tuż przed rozpoczęciem głosowania urny na pewno są puste. Bo – jak wskazuje praktyka – mogły w nich już być sfałszowane karty. Że – przed rozpoczęciem głosowania - sprawdzili czy wszystkie karty do głosowania są ostemplowane i nie ma podpisów na liście pobranych kart.

Domagam się, by ci mężowie zaufania, którym zależy na uczciwych wyborach byli obecni, aktywni i asertywni przy liczeniu głosów. By - przed otwarciem urny- przypilnowani policzenia wszystkich niewykorzystanych kart oraz sami policzyli na liście liczbę podpisów kwitujących pobranie kart. By - tuż przed sortowaniem - obejrzeli ręce członków komisji,  czy nikt z nich nie ma na paluszku narysowanego krzyżyka, który bardzo łatwo odcisnąć – tym samym psując oddany głos, sprawiając, że stanie się „nieważny”. By przypilnowali, by samo liczenie wykonywała tylko jedna osoba.

Domagam się, by protokoły wszystkich 25 tysięcy komisji zostały powielone, sfotografowane i umieszczone w internecie. To obowiązek każdego męża zaufania, ale przypilnowanie tego faktu uważam za obowiązek każdego lokalnego lidera uczciwego komitetu startującego w wyborach.

Domagam się, by mężowie zaufania spokojnie i stanowczo wykonywali swój mandat zaufania publicznego i ani o krok nie ustępowali, gdy ktokolwiek z komisji wyborczej będzie próbował złamać prawo, np. zakazując im obserwowania z bliska działań komisji, stania za swoimi plecami, sprawdzania liczby pobranych kart czy liczby głosujących i ich danych, wnoszenia uwag do protokołu końcowego komisji czy zrobienia jego kopii lub fotografii.

Upokarzająca i niszcząca była nasza niedawna bezradność wobec faktu, że w eurowyborach „system nie chciał przyjąć” wyników w niektórych komisjach oraz to, że nieprzewidziana prawem, tajemnicza funkcja „informatyka” okazywała się w procesie wyborczym najważniejsza.

Tak jak nie było „nieprawidłowością” fałszowanie wyborów przez komunistów, tak samo nie jest „nieprawidłowością” dzisiaj. Jest przestępstwem. Domagam się , by media nie powielały komunistycznej nowomowy o „przestojach w pracy” czy „wydarzeniach grudniowych” i nie mówiły o „nieprawidłowościach”, ale wszelkie próby fałszowania wyborów, a więc bezprawnego zdobycia władzy, nazywały po imieniu – przestępstwem podlegającym karze więzienia.

Oszustów szykujących się do sfałszowania dzisiejszych wyborów jest być może bardzo wielu. Mają plan, już zaczęli lub za chwilę zaczną go realizować, przyglądają się jakie są i jakie będą warunki. Łatwe jak zawsze, czy tym razem trudne. Zlekceważenie przestępstwa w Szczecinku, które trwa w mediach oraz objawia się – jak się obawiam – biernością policji, prokuratury i Państwowej Komisji Wyborczej, może skutkować znacznie większą bezczelnością i skutecznością przestępców.

Te wybory są sprawdzianem czy aby na pewno chcemy mieć w Polsce demokrację, czy też pokornie zgadzamy się żyć w kleptokracji. Czy trwamy w drzemce i oddajemy Polskę złodziejom. Czas, żeby nam się wreszcie chciało chcieć.

Czas „ciszy wyborczej” to nie jest czas „ciszy prawnej” i „ciszy moralnej”. To nie jest czas drzemki, przerwy w życiu, przerwy w walce o uczciwe państwo. Jest dokładnie odwrotnie – te kilkadziesiąt godzin aktywności lub bierności może decydować o wszystkim.

Czas byśmy się wreszcie z tego spania obudzili. Czeka nas WAWELSKI DWÓR.