Prof. Staniszkis: „Sikorski zaatakował, ale nie docenił, że Tusk ma wciąż długie ręce”. NASZ WYWIAD

fot. wPolityce.pl
fot. wPolityce.pl

Wiemy o spotkaniach w cztery oczy Tomasza Arabskiego w Moskwie, po których też nie pozostały żadne notatki. Więc brak notatki nie jest żadnym argumentem. W nieżyczliwej Tuskowi interpretacji można powiedzieć, że sprawdził czy może zagrać va banque, czy nie ma żadnych śladów i postawił sprawę jednoznacznie. Bo nie sądzę, żeby Sikorski aż tak konfabulował

— mówi w wywiadzie dla portalu wPolityce.pl socjolog prof. Jadwiga Staniszkis.

wPolityce.pl: Czy oświadczenie Donalda Tuska, w którym zapewnił, że Władimir Putin nigdy nie rozmawiał z nim o rozbiorze Ukrainy, zamyka sprawę wywołaną wypowiedziami Radosława Sikorskiego dla amerykańskiego portalu?

prof. Jadwiga Staniszkis: Sądzę, że Sikorski w wypowiedzi dla „Politico” był bliski prawdy, choć być może nie chodziło o spotkanie w Moskwie, ale o inne. Potem został zmuszony do zmiany wersji. Znam go od dawna i nie myślę, żeby był aż takim idiotą, by do tego stopnia zmyślał. Premier Tusk stanowczo zaprzeczając, że kiedykolwiek była taka wymiana zdań, odparł atak. Bo wypowiedź Sikorskiego dla „Politico” była ewidentnie atakiem na Tuska.

A może gafą? Może Sikorski przez nierozwagę po prostu za dużo chlapnął?

Moim zdaniem chodziło o atak. Tusk bardzo cynicznie wykorzystał Sikorskiego, Jacka Rostowskiego i Jana Krzysztofa Bieleckiego, zostawiając ich w jakimś stopniu na lodzie. Sikorski zaatakował, ale nie docenił, że Tusk ma wciąż długie ręce. I to był błąd Sikorskiego. Jeżeli całkowicie zmyślał, był to błąd tym większy.

W jakim świetle ukazała Tuska relacja Sikorskiego z „Politico” o złożonej b. premierowi przez Putina propozycji rozbioru Ukrainy?

Jeżeli Putin mówi o takich rzeczach z człowiekiem, którego nie zna, to świadczy, że ma jakieś przesłanki i stara się wyznaczyć granice uległości. To metoda rosyjska i teoretycznie było to możliwe. Jednoznaczne zaprzeczenie złożone przez Tuska świadczy o przekonaniu, że nikt nie wyciągnie jakiegoś asa z rękawa, nikt nie powie: „a ja słyszałem taką rozmowę” lub „a ja tę rozmowę nagrałem”. Albo świadczy, iż takiej rozmowy rzeczywiście nie było.

Czy pozbawienie Sikorskiego funkcji marszałka Sejmu jest kwestią czasu, czy raczej ocali głowę, bo dzięki temu łatwiej będzie wyciszyć skandal?

Pozostanie być może jako słaby marszałek, nie cieszący się zaufaniem, co dla Kopacz i Tuska jest wygodne, bo nie będzie prowadził swojej polityki, nie będzie rozgrywającym w relacjach z prezydentem Komorowskim przed wyborami. Słaby marszałek nie przeszkadza w ich kalkulacjach.

Czy można było spodziewać się, że z obozu władzy zaczną wyciekać takie rewelacje jak Sikorskiego o rozmowie Putin-Tusk w Moskwie?

Wszystko jest zaskakujące. Oczywiście nie wiem jak to wyglądało, czy była taka rozmowa, czy nie. Wiemy o spotkaniach w cztery oczy Tomasza Arabskiego w Moskwie,  po których też nie pozostały żadne notatki. Więc brak notatki nie jest żadnym argumentem. W nieżyczliwej Tuskowi interpretacji można powiedzieć, że sprawdził czy może zagrać va banque, czy nie ma żadnych śladów i postawił sprawę jednoznacznie. Bo nie sądzę, żeby Sikorski aż tak konfabulował.

Dlaczego Tusk długo milczał w sprawie, która go bezpośrednio dotyczyła? Badał grunt?

Myślę, że sprawdził przedpole. A Sikorski, jeżeli w „Politico” powiedział prawdę,  nie powinien wycofywać się. Bo odwrót wykańcza go jeszcze bardziej. W takich sprawach trzeba mieć silne nerwy, których on nie wykazał.

Dlaczego tak łatwo dał się postawić do kąta? Kopacz skarciła go jak uczniaka…

To osobna sprawa. Kopacz zachowała się skandalicznie. Nie jest jeszcze nawet przewodniczącą Platformy, a ponoć skarciła Sikorskiego po linii partyjnej. Było to żałosne. Dziwię się Sikorskiemu. Jeżeli założymy, że rozpoczął jakąś grę przeciwko Tuskowi, to powinien zachować silne nerwy. Jeżeli ta gra była oparta na wyjściowym fałszu, to postępowanie Sikorskiego tym bardziej należy uznać za głupie i ryzykowne. A jeżeli było oparte na prawdzie, to powinien trzymać się prawdy.

CZYTAJ WIĘCEJ: Ewa Kopacz publicznie sztorcuje Sikorskiego: Radek! Nikomu nie robisz łaski!

Czy to koniec kariery Sikorskiego?

Kopacz jednoznacznie zagrała broniąc swego mentora Tuska. W zoligarchizowanych systemach politycznych zaufanie i lojalność są podstawą. Tak jest zresztą we wszystkich partiach. Sikorski przecenił swoje możliwości. Wydawało mu się, że Tusk jest daleko, że uwolnił się spod jego kontroli. Zaryzykował, a okazało się, że Tusk nadal ma wszystko pod kontrolą. Sikorski powinien powiedzieć: rzeczywiście mogłem pomylić się w szczegółach, to nie było w Moskwie, tylko przy innej okazji. On jednak pokazał, że właściwie wszystko wyssał z palca. A to jest absolutnie kompromitujące. Tak czy owak, bardzo zaszkodził swojej politycznej przyszłości. Cokolwiek się wydarzyło i cokolwiek było podstawą wywiadu Sikorskiego dla „Politico”, ewidentnie złamał swoją karierę, zarówno w międzynarodowej dyplomacji, co już w dużej mierze miało miejsce wcześniej, jak na krajowej scenie politycznej.

Rozmawiał Jerzy Kubrak

CZYTAJ TEŻ: Jest jeszcze jeden szokujący wątek wywiadu w „Politico”. Sikorski przyznaje, że NATO… nie obroni Litwy, Estonii i Łotwy!

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...