Jeszcze mafia nie zginęła póki my żyjemy. "Jesteśmy narodem skrzywdzonym przez własny rząd, przez własnego prezydenta..."

fot. facebook.com
fot. facebook.com

Co takiego zrobiliśmy, że jesteśmy pogardzani przez sąsiadów, bliższych i dalszych, pogardzani i lekceważeni? Otóż nie zrobiliśmy nic w obronie godności narodu polskiego, rzucając go na pastwę historycznych wrogów, Rosji, Niemiec a nawet zwolenników ukraińskiej bandy UPA, która wymordowała sto tysięcy niewinnych ludzi, mieszkańców kresów wschodnich, mężczyzn, kobiet, dzieci. Tylko dlatego, że byli Polakami. Jesteśmy narodem skrzywdzonym prze własny rząd, przez własnego prezydenta, przez pseudoeuropejskich polityków i niestety także publicystów pogardzających nami nie mniej niż twórcy niemieckiego serialu „Nasze matki, nasi ojcowie”, który ma szanse zostać nagrodzony w tegorocznej edycji Międzynarodowej Nagrody Award w Cannes.

Co się stało w ostatnich siedmiu latach rządów Platformy Obywatelskiej? Wprowadzono w czyn słynne stwierdzenie Donalda Tuska, że „polskość to nienormalność”. I dlatego za tych rządów powstało w Niemczech Centrum przeciwko Wypędzeniom, a przewodnicząca Związku Wypędzonych Erika Steinbach odwiedziła nasze kraj i czuła się jak u siebie w domu - bez protestów ze strony rządu III RP. Media niemieckie, zarówno lewicowy „Der Spiegel” jak i liberalna gazeta „Frankfurter Allgemeine Zeitung”” sugerowały współpracę Polaków z reżimem hitlerowskim, a także udział w holokauście. Żaden cywilizowany kraj nie pozwoliłby na podobne ataki na swój naród, na ataki pozbawione podstaw, niesprawiedliwe i poniżające. Zarówno Brytyjczycy, Francuzi, a zwłaszcza Amerykanie odnoszą się z najwyższym szacunkiem do swoich bohaterów z czasów drugiej wojny światowej, ale nie polskie elity, polityczne i Intelektualne, które kpią z heroizmu warszawiaków w Powstaniu Warszawskim albo głoszą tezę, że rząd II Rzeczpospolitej powinien był stanąć po stronie Hitlera.

W Moskwie uznano, że najwyższa pora, żeby postawić pomnik bolszewickim najeźdźcom z roku 1920, bo ponoć zostali zamordowani w polskich obozach koncentracyjnych. Również w Rosji powołano nowe święto, ma być obchodzone 4 listopada jako Dzień Jedności Narodowej, mający upamiętniać „wygnanie w 1612 roku wojska polsko - litewskiego z Kremla”. To święto ma zastąpić rocznicę Rewolucji Październikowej. Piękne, nieprawdaż?

A teraz mamy nową niespodziankę. Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko ustanowił 14 października Dniem Obrony Ojczyzny. Akurat 14 października 1942 roku powstała UPA - Ukraińska Powstańcza Armia, odpowiedzialna za ludobójstwo na naszych kresach wschodnich. Jak to się stało? Czy stosunki polsko - ukraińskie są tak złe, że Kijów nie zamierza się liczyć z prawdą historyczną i z uczuciami Polaków? A może Poroszenko nie zna historii i bestialstwo banderowców uważa za zryw patriotyczny swego narodu? A za co uważa minister spraw zagranicznych Grzegorz Schetyna ten akt nieprzyjaźni? Kiedy prezydentem był Lech Kaczyński, niemieckie lewacka gazeta nazwała go kartoflem, ale ani rząd RFN ani prezydent tego kraju ani liczące się media nie poważyły się opluwać Polaków za ich patriotyzm i pogardzaną przez Tuska polskość. Z szacunkiem i podziwem media zachodnie wyrażały się o akcji polskiego prezydenta w obronie Gruzji.

Z wytrzeszczonymi ze zdumienia oczami przeczytałam na portalu Wirtualna Polska wiadomość, że premier Ewa Kopacz zamierza wziąć udział w rozmowach Putin - Poroszenko podczas szczytu Europa - Azja, który odbędzie się w Mediolanie 16 i 17 bm. Ta sensacja został szybko zdjęta, ale internauci zdążyli się podzielić wrażeniami, które zamykały się w pytaniu: co ona tam będzie robić, podawać wodę albo nalewać wódkę?

Taką rewelację przekazał mediom Grzegorz Schetyna, argumentując, że ” chcemy mieć wpływ na relacje rosyjsko - ukraińskie i pomagać rozwiązywać te problemy”. Po czym dodał na wszelki wypadek, że Kopacz mogłaby uczestniczyć w rozmowach w szerszym gronie niż dotychczas, czyli Warszawa czyni starania, żeby doczepić naszą premier do lepszego towarzystwa, jakim jest kanclerz Merkel, prezydent Francji Francois Hollande i paru innych przywódców liczących się państw.

Nie potrafi rządząca nami mafia bronić honoru Polski, swoją antypatriotyczną propagandą prowadzi do rozbicia narodu, do jego wynaturzenia i głębokich kompleksów niższości. Zatem niech się nie wypowiada, skoro nie ma nic do powiedzenia. I zanim coś powie, wsłucha się w głos narodu, który oczekuje szacunku ze strony swoich władz i ze strony zagranicy. Bo inaczej zginie w pomroce dziejów. Chyba, że o to naszym władcom chodzi. I będą śpiewać nowy hymn : Jeszcze mafia nie zginęła póki my żyjemy.

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...