Prezydent Wrocławia może spokojniej przygotowywać się do walki o reelekcję. Nie będzie odpowiadał za spowodowanie wypadku drogowego. Wszystko dzięki dziwnej opinii biegłych.

Jak donosi „Gazeta Wrocławska”, nad Rafałem Dutkiewiczem nie będzie wisiała kara do trzech lat więzienia. Jak to możliwe?

Motorniczy tramwaju, który zderzył się z autem prowadzonym przez prezydenta Wrocławia Rafała Dutkiewicza nie miał poważnych obrażeń ciała. Tak orzekli biegli lekarze w przygotowanej w tej sprawie dla prokuratury ekspertyzie

— czytamy w portalu GazetaWroclawska.pl. To kuriozalna decyzja, bo motorniczy po wypadku przez półtora miesiąca przebywał na zwolnieniu lekarskim, mając kłopoty z kręgosłupem. Biegli uznali jednak, że uszkodzenie kręgów szyjnych to „naruszenie czynności narządu ciała” na czas krótszy niż siedem dni. Dzięki temu kolizji Dutkiewicza z tramwajem nie można nazwać wypadkiem, a jedynie stłuczką i wystarczy nałożony już na niego mandat oraz punkty karne.

Rafał Dutkiewicz miał wypadek. Prezydent Wrocławia nie ustąpił pierwszeństwa i wylądował w szpitalu

Ciekawy jest też fakt, że biegli nie zbadali motorniczego, a opierali się jedynie na dokumentacji medycznej. Na tej samej podstawie inni lekarze wysłali jednak motorniczego na półtora miesiąca zwolnienia lekarskiego i zalecili, by przez kilka tygodni nosił kołnierz ortopedyczny, a potem długo przechodził rehabilitację…

Okazuje się, że wytłumaczyć da się wszystko.

Pacjent może odczuwać jakieś skutki urazu, dolegliwości, źle się czuć i być na dłuższym zwolnieniu. Ale medyk sądowy, oceniając materiał w oparciu o przepisy prawa karnego, uzna, że „naruszenie czynności narządu ciała” było poniżej siedmiu dni (…) Lekarz leczący pacjenta musi kierować się jego dobrem. Medyk sądowy ma obiektywnie ocenić stan konkretnego organu ciała, w odniesieniu do przepisów prawa karnego.

— mówi dr Jakub Trnka, wojewódzki konsultant do spraw medycyny sądowej.

Przed kilkoma dniami Dutkiewicz oznajmił w „Rzeczpospolitej”, że „motorniczy nie doznał w tym wypadku uszczerbku”, dodając, że on sam jest jedyną ofiarą spowodowanego przez siebie wypadku (przeszedł operację, poruszał się jakiś czas na wózku inwalidzkim, miał wielotygodniowy urlop).

Najciekawsze jest jednak to, co mówi sam motorniczy, który nota bene nie poznał jeszcze opinii o stanie swojego zdrowia.

Do tej pory nikt mnie nie informował, więc nie mogę nic powiedzieć. Jeżeli będę miał decyzję przed sobą, wtedy się zastanowię co dalej

— mówi pan Ryszard „Gazecie Wrocławskiej”, motorniczy „siedemnastki”. I dodaje, że wcale nie jest tak, iż po wypadku nic mu nie było.

Odniosłem takie obrażenia, o jakich mówiłem wcześniej. Byłem ponad miesiąc na zwolnieniu. Czuję się poszkodowany.

Najwyraźniej biegli bez badania są w stanie lepiej oszacować stan pacjenta niż on sam…

CZYTAJ TAKŻE:

Co ukrywa Rafał Dutkiewicz? Coraz więcej pytań wokół wypadku spowodowanego przez prezydenta Wrocławia

Pokaz siły Dutkiewicza wobec Platformy. I mrugnięcie okiem: „Sojusz ze mną wzmocni PO