Gdy seniorzy muszą zadowolić się zwiększeniem świadczeń emerytalnych o 5 (słownie: pięć) złotych, pracownicy Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w ciągu ostatniego roku dostali prawie 200 złotych więcej.

Najwyraźniej urzędnikom kryzys nie jest straszny, nawet jeśli odtrąbiono zamrożenie pieniędzy w budżetówce, aby „zwiększyć cięcia”.

Jak wynika ze sprawozdania Najwyższej Izby Kontroli, która sprawdzała wydatki kancelarii premiera za 2013 r., wzrost wynagrodzeń w stosunku do 2012 r. wynika ze „wzrostu nagród za szczególne osiągnięcia, wzrostu środków na dodatki służbowe i wzrostu środków na dodatki za wieloletnią pracę”.

Tym samym przeciętne miesięczne wynagrodzenie urzędnika w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów wyniosło aż 7768 zł i było wyższe o 194 złotych w stosunku do 2012 r. Na tym jednak nie koniec. Jak się okazuje, jeszcze większym wynagrodzeniem mogą pochwalić się urzędnicy Kancelarii Prezydenta, którzy zarabiają średnio 9252,22 złotych miesięcznie.

A co mają powiedzieć emeryci? Mogą liczyć tylko na waloryzację świadczeń, która i tak może wynieść zaledwie kilka złotych. Swojej złości nie kryje m.in. 66-letnia Henryka Zawadzka z Poświętnego (woj. podlaskie). Kobieta przepracowała 36 lat w banku, straciła zdrowie, a dostaje zaledwie 1620 zł emerytury, z czego większość idzie na leczenie cukrzycy.

Tyle lat płaciłam składki! Niech politycy zaczną normalnie nas traktować. Myślą tylko o sobie, nie ma wśród nich patriotów, wszyscy tylko ciągną pod siebie

— mówi zrozpaczona emerytka.

Po raz kolejny hasło: „By żyło się lepiej. Wszystkim” brzmi jak ponury żart, który od 7 lat funduje nam Tusk i spółka.

gah/Super Express