Natychmiastowego, szybkiego, międzynarodowego śledztwa oraz pełnego dostępu międzynarodowej komisji do miejsca tragedii, czarnych skrzynek i wraku samolotu malezyjskich linii lotniczych domagają się zgodnie Barack Obama, Angela Merlel, James Cameron, premierzy Holandii, Francji i kilku innych krajów.

Zachowują się w sposób w cywilizowanym świecie oczywisty, jedyny możliwy. A przecież tym razem śmierć ponieśli wyłącznie cywile, przypadkowi turyści, studenci. Dlaczego Barack Obama, Angela Merkel, James Cameron i cała reszta nie domagała się dokładnie tego samego, gdy w tajemniczych okolicznościach rozpadł się samolot, na pokładzie którego był prezydent i całe wojskowe dowództwo dużego kraju NATO? Dlaczego?

Odpowiedź na to pytanie jest przerażająca, bo nagle z pełną wyrazistością sfotografowała się międzynarodowa pozycja Polski, do której doprowadził nas rząd Donalda Tuska. Pozycja trzydzieści pięter poniżej Malezji, przyjęta na własne życzenie pozycja bezwolnego, splugawionego popychadła, niedbającego o najbardziej podstawowe granice swego bezpieczeństwa i swej godności, a więc niezasługującego na bezpieczeństwo, godność i międzynarodowe wsparcie. Pozycja zera bezwzględnego, bo nie było w nowożytnej historii świata narodu, który tak bardzo wyrzekł się sam siebie. Bo ponownie oddał władzę tym, którzy z rozbieganymi oczkami załatwili mu los międzynarodowego śmiecia.

Jeśli do tej pory zdradę Tuska – tak, zdradę Tuska – w mroku TVN-owskich i gazetowyborczych kłamstw miliony Polaków rozpaczliwie uznawały za polityczny pragmatyzm, to teraz ktoś zapalił światło. Z całą jaskrawością widać nasze poniżenie i zagrażającą bytowi narodu klęskę. Ilu Braci Lemingów wreszcie zobaczy prawdę, a ilu skuli się jeszcze bardziej i schowa jeszcze głębiej, by nadal prawdy nie widzieć?

Jeśli nie wybudzimy choć części z nich, pociągną nas na dno.