Zmieniają się osoby, nazwiska, ale gra jest ta sama. Czy to z PO, PiS, czy SLD. Logika naszego rynku politycznego wymusza na wszystkich partiach rzeczy nie do zaakceptowania – twierdzi politolog i socjolog prof. Paweł Śpiewak w rozmowie z Super Expressem.

Według niego zmiana polityczna w Polsce stała się jednak „niezbędna”.

W istocie nie byłoby tragedii, gdyby PO przegrała najbliższe wybory. Ta partia rozsiadła się w tych fotelach władzy tak, że straciła ideową tożsamość, wigor, impet. Powinni się otrząsnąć i nieco się pozbierać. Mówię to, choć zdaję sobie sprawę z tego, jak kiepska jest dla PO alternatywa. Ta afera nie tyle podkopała obecny rząd, ile pokazuje, jak słabe są wszystkie partie polityczne i przez to w jak niepokojącej sytuacji się znaleźliśmy

—przekonuje. Jak twierdzi najazd prokuratury i agentów Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego na redakcję tygodnika „Wprost” to „sprawa polityczna” i dowód na słabość państwa.

Samo najście i wyrywanie tego komputera, a wreszcie także brak efektywności naszych służb jest czymś śmiesznym i żenującym

—dodaje. Treść nagrań prof. Śpiewak ocenia równie jednoznacznie.

Tam są dwie rozmowy. Jedna z udziałem Sławomira Nowaka oraz byłego wiceministra finansów Parafianowicza. I tu nie ma żadnych wątpliwości, wszyscy oceniają ten wątek, jeżeli nie korupcyjny, to układowy dość jednoznacznie

—zaznacza. Według niego podsłuchy świadczą o kompletnej dezynwolturze osób na najwyższych szczeblach państwa.

Nie powinno się rozmawiać w ten sposób! Jeszcze z czasów opozycji z lat 70. pamiętam, że gdy starano się zagłuszać te prymitywne pluskwy, puszczano wodę podczas rozmowy. To, że teraz nie stosuje się takich środków zapobiegawczych, nie mieści mi się w głowie

—mówi. Oraz dodaje:

Takie rozmowy toczą się zapewne także w Londynie, Paryżu. Dwie sprawy są jednak dla mnie uderzające. Pierwsza to wyjątkowa szczerość i trafność ocen ministra Sienkiewicza, który nazwał po imieniu stan rzeczy w państwie.[..] Drugą sprawą jest zaś to, że on występuje tu jako wysłannik Tuska. Sam z siebie takich rajdów by nie robił, choć szukanie u prezesa NBP pomocy nie jest czymś, co mnie dziwi

Zdaniem prof. Śpiewaka zadziwiające jest także zachowanie Marka Belki.

Pomijam już te przekleństwa i porównania anatomiczne, co jest oczywiście wstrętne i infantylne. Może Marek Belka chciał być takim luzakiem i przefajnował… Problemem jest tu jednak wejście prezesa NBP w polityczne układy, co jest przekroczeniem granicy apolityczności prezesa. Gotów jest w zamian za wyrzucenie ministra i wygodne przepisy bankowe wejść w układ i rozwalać PiS. To jest postawa nie do przyjęcia. Prezes NBP powinien dbać o nasze pieniądze, a nie o losy jednej z partii

—tłumaczy politolog. Jego zdaniem zaufanie do pieniądza powinno być takie samo jako do systemu sprawiedliwości.

I tą osobą, która powinna się natychmiast podać do dymisji, jest właśnie prezes NBP

—przekonuje prof. Śpiewak. I kontynuuje:

Muszę przyznać, że rozczarowanie establishmentem i klasą polityczną jest tu bardzo bolesne. Brak zaufania do polityków to jedno, ale tak jawne potwierdzenie, że ten brak zaufania jest uzasadniony, jest czymś niebywałym

Według niego niezależnie od zaklinania rzeczywistości przez premiera widać, że znaczna część społeczeństwa jest dziś nieufna wobec PO i Donalda Tuska.

Nie doceniał, jak ta cała afera wpływa na opinię publiczną. Choć przyznam, rzecz jest absolutnie wstrętna: rząd traci zaufanie nie przez naciski polityczne, mobilizację opinii, ale na skutek tajemniczej grupki robiącej podsłuchy. Kilkuosobowy spisek okazał się większą bronią niż wszystkie szarże rozeźlonego Kaczyńskiego

—ciągnie politolog dalej. Według niego Tusk może się z tego już nie podnieść.

Źle to wygląda. Dla niego samego byłoby chyba lepiej, gdyby już umiał przegrać

—przekonuje.