Święczkowski: Platforma sama pozbawiła się możliwości kontrolowania działań prokuratury. NASZ WYWIAD

fot. PAP/ Jakub Kamiński
fot. PAP/ Jakub Kamiński

Jak pan interpretuje dzisiejszą konferencję ministra Biernackiego? Czy zgadza sie pan z jego oceną, że to po stronie prokuratury leży wina za fatalny przebieg akcji w redakcji tygodnika „Wprost”?

Bogdan Święczkowski, b. szef ABW, prokurator w stanie spoczynku: Przecież to Platforma Obywatelska podjęła decyzję o oddzieleniu prokuratury od ministerstwa sprawiedliwości. To oni spowodowali, że nie ma żadnej możliwości nadzorowania, skontrolowania , czy sprawdzenia materiałów związanych z działalnością prokuratury. To oni doprowadzili do sytuacji, w której przedstawiciele rządu nie mają nawet prawa zadać pytania prokuraturze. To oni doprowadzili do tego, że nie wiadomo w jaki sposób koordynować działania pomiędzy Prokuraturą, Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego, a policją. To jest ich odpowiedzialność. Więc obciążanie tylko i wyłącznie prokuratury ewentualną winą – jest żenujące.

Czy oskarżanie Andrzeja Seremeta  nie jest próbą znalezienia kozła ofiarnego w całej tej awanturze - poza rządem?

Oczywiście władza dojrzała możliwość wyłgania się  z odpowiedzialności za całą aferę, a przede wszystkim za treści nagrań. Próbuje teraz – zwracając uwagę na całkowicie inne kwestie - ukryć meritum sprawy.

A pana zdaniem - który organ władzy popełnił błąd i doprowadził do tego, że akcja w redakcji tygodnika miała tak fatalny przebieg?

Jeżeli chodzi o stronę formalno – prawną, w moim przekonaniu, prokuratura mogła podjąć tego rodzaju działania. Natomiast jeśli chodzi o sferę organizacyjno- metodologiczną to tutaj zawiodła koordynacja działań służb specjalnych i prokuratury. Prokuratura podjęła decyzję o żądaniu wydania rzeczy na podstawie materiałów, które dzień wcześniej, albo tego samego dnia dostarczyła jej Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. O tym mało kto pamięta. Nie wiemy co znajdowało się w tych materiałach. Może znajdowały się tam notatki ABW, które wskazywały na pilność i potrzebę takiej czynności procesowej. Tak naprawdę ewentualne żądanie wydania tych nagrań było, w moim przekonaniu, potrzebne w dniu, czy w przeddzień publikacji tych nagrań. Jeśliby uznać, że zaistniało tu przestępstwo. Natomiast kilka dni po tym zdarzeniu warto zastanowić się co spowodowało tak szybką reakcję prokuratury. Być może materiały ABW. Bo prokurator działa na podstawie materiałów, które posiada, a tutaj większość czynności wykonywała, przynajmniej  na początku, Agencja Bezpieczeństwa Publicznego. Chyba, że o czymś nie wiemy.

W redakcji znalazło się aż czterech prokuratorów. To chyba niecodzienna procedura…

Nie jest to typowe działanie. Ale nie odnosząc się do konkretnej sytuacji, bo ja jako prokurator w stanie spoczynku, nie mam prawa tego robić, mogę powiedzieć tak : im większa grupa prokuratorów, która ma dokonywać jakichkolwiek czynności, tym lepiej. Jeżeli oni są profesjonalnie przygotowani, jeżeli mają odpowiedni plan pracy, zaplanowaną strategię i taktykę działania… Czy tutaj była odpowiednia taktyka, plan koordynacyjny  ze służbami, czy prawidłowo zabezpieczono miejsce zdarzenia, czy w sposób prawidłowy dobrano ekspertów i biegłych – o tym musi zdecydować Pan Prokurator Generalny, dokonując kontroli tychże czynności. Tak czy inaczej postanowienie o żądaniu wydania rzeczy jest zaskarżalne. O przeszukaniu także. I zapewne zostaną zaskarżone i niebawem poznamy opinię sądu w tym zakresie.

Czym to się może skończyć od strony politycznej? Bo mamy dziś wyraźny spór pomiędzy ministrem Biernackim, który krytycznie ocenia stanowisko prokuratury, a Prokuratorem Generalnym, który przekonuje że wszystko było w najlepszym porządku…

Ja uważam, że tutaj nie ma żadnego sporu politycznego. A jesli chodzi o treść tych nagrań wynika z nich jednoznacznie, iż ten rząd powinien podać się do dymisji. Bo już nie może pełnić swojej roli. Natomiast Prokurator Generalny jest powołany na kadencję i Platforma Obywatelska uchwalając ustawę w 2009 roku rozdzielającą funkcję ministra i Prokuratora Generalnego, pomimo wielu zastrzeżeń ekspertów, nie dodała do niej żadnych przepisów, które umożliwiałyby kontrolę działalności Prokuratora Generalnego, oprócz sprawozdania rocznego. W związku z czym władza wykonawcza dzisiaj nic nie może. Nawet ta dzisiejsza opinia ministra Biernackiego nie jest oparta na przepisach Ustawy o Prokuraturze. Nie wiem na podstawie jakich przepisów uznał, że może takie analizy i krytyczne opinie wygłaszać.

Myśli pan, że ta cała sprawa może się zakończyć niepodpisaniem sprawozdania z działalności Prokuratora Generalnego i skrócenia kadencji Andrzeja Seremeta?

Mam nadzieję, że do tego czasu już dawno będziemy tylko wspominać ten rząd, tę władzę i tego ministra.

Rozmawiała Anna Sarzyńska

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...