Senator Maciej Klima, były wojewoda małopolski, który w 2011 r. wystąpił z Klubu Parlamentarnego PiS i wstąpił do KP Solidarnej Polski, zdecydował się na powrót. Jego zdaniem nie ma szans na odsuniecie Platformy Obywatelskiej od władzy bez zjednoczenia się całej prawicy.

wPolityce.pl: Żałuje pan dziś, że w 2011 r. zdecydował się na odejście z KP PiS i przystąpienie do SP?

Tak. Dziś uważam, że należało rozmawiać. Należało eliminować na bieżąco różne problemy. Za te nasze decyzje, postępowanie, zachowania będziemy odpowiadać przed historią. Mamy okazję odsunięcia od władzy formacji rządzącą Polską już drugą kadencję. Szansę na dokonanie tego ma jedynie jedna duża formacja prawicowa.

Jakie są powody powrotu do PiS?

Powód jest jeden i zawarty w powiedzeniu – w jedności siła. Trzeba dążyć do zmiany tego układu sił, który rządzi dziś Polską. Żeby tego dokonać trzeba wspólnie pracować. Dzielenie prawej strony na partie i partyjki nie służy temu. Wprost przeciwnie – dewiza „dziel i rządź”, którą realizuje obecna władza w stosunku do prawej strony może spowodować, że szanse odzyskania władzy przez prawą stronę będą trudniejsze. Dlatego też zawsze apelowałem i apeluję do tego, aby prawa strona się zjednoczyła wokół największej partii politycznej, która ma szansę wygrać, a nie jedynie przekroczyć próg pięciu procent tak jak jest to w przypadku pozostałych formacji. Więcej nas łączy niż dzieli i wszyscy w tym momencie powinniśmy dążyć do tego, żeby doprowadzić do zwycięstwa i odsunięcia od władzy obecnej koalicji.

Czyli zmienił pan zdanie, bo w 2011 r. wziął pan udział w dzieleniu prawej strony, przechodząc do SP.

Powiem tak: w 2011 r. wydawało się, że poglądy prezentowane przez tę małą partię zdobędą uznanie też większej liczby wyborców. I że dojdzie - mimo tzw. nieporozumienia między liderami PiS, bo tak je rozumiałem wówczas - do porozumienia i stworzenia jednej dużej, silnej formacji politycznej. Ponieważ jednak do tego wciąż nie dochodzi, to zdecydowałem się nie funkcjonować dłużej w Solidarnej Polsce.

Jaką partią wewnątrz jest Solidarna Polska? Jakie różnice są pomiędzy nią a PiS?

Ja bym bardziej skupił się na wspólnych cechach obu partii. Tą cechą są poglądy i kręgosłup wiary, tradycji i pewnych wartości wyniesionych z historii. To nas łączy.

Ale skoro powstała taka partia SP, to świadczy o tym, że podziały są. Skąd się one biorą? Czy to kwestia personalna?

Nie należy kwestii personalnych wynosić jako element podstawowy i zasadniczy. Ten cel, o którym wspomniałem już – powinien być najważniejszy. Powinniśmy się skupić wokół celu, jakim jest odsunięcie obecnej koalicji od władzy. Jeżeli kwestie personalne przesłaniają ten cel, to źle się dzieje na sukces może liczyć nasz przeciwnik polityczny.

Czy ktoś jeszcze z SP chce pójść pańską drogą i wrócić do PiS?

Nic nie wiem na ten temat. To jest moja indywidualna decyzja. Ona kiełkowała od dłuższego czasu. To nie była decyzja podjęta z dnia na dzień. Zastanawiałem się nad nią dobre kilkanaście miesięcy. Decyzję o odejściu z PiS w 2011 r. podjąłem szybko i nie była ona – w moim obecnym odczuciu – do końca przemyślana.

Warto, aby sobie to wszystkie koleżanki i koledzy z SP wzięli do serca; wszyscy startowaliśmy w wyborach z list PiS, z poparcia PiS. Mamy pewne zobowiązania w stosunku do formacji, która nas wystawiła, która nam zaufała i która dała nam szansę zaistnieć w polityce. Występowanie przeciwko tej formacji w moim odczuciu jest rzeczą nieelegancką i nie powinno mieć miejsca.

Rozmawiał Sławomir Sieradzki