Dwa lata temu znowelizowana została ustawa dotycząca przeciwdziałania przemocy w rodzinie. Jej kształt spowodował krytykę m.in. ze strony dwóch Rzeczników Praw Obywatelskich, dr Janusza Kochanowskiego i prof. Andrzej Zolla, Rady ds. Rodziny Konferencji Episkopatu Polski, wielu ekspertów i ponad 40 tysięcy osób, które podpisały sprzeciw wobec nowelizacji.

Zastrzeżenia do tej ustawy wiązały się z brakiem poszanowania dla autonomii rodziny, podważaniem władzy rodzicielskiej i co się z tym wiąże utrudnianiem wychowania dzieci przez rodziców.

Podnoszono, że ustawa zmierza do kontrolowania na dużą skalę życia prywatnego i rodzinnego osób mających lub mogących mieć problem z przemocą definiowaną nadmiernie szeroko. Za przemoc uznano nawet krytykowanie, zawstydzanie, ograniczanie kontaktów, również dzieciom, a więc zachowania będące naturalnym elementem procesu wychowania. Ustawa narusza prawa człowieka do ochrony jego prywatności i godności. Zgodnie z nią np. zakładanie Niebieskich Kart osobom dorosłym, domniemanym ofiarom przemocy, ma miejsce nawet wbrew ich woli.

Czy obawy dotyczące tej ustawy potwierdziły się? Właśnie oceniła jej funkcjonowanie Najwyższa Izba kontroli i jest to ocena negatywna. W Raporcie NIK z czerwca br. czytamy „ustalenia kontroli wykazują na znaczne rozbieżności pomiędzy zakładanymi celami wprowadzonych z dniem 1 sierpnia 2010 r. znowelizowanych przepisów, a ich funkcjonowaniem w praktyce. Wprowadzone zmiany znacznie pogorszyły sytuację osób dotkniętych przemocą w rodzinie”.

NIK zarzuca nadmierne zbiurokratyzowanie procedur, brak przygotowania kadrowego i finansowego do realizacji zdań, brak poszanowania godności ofiar przemocy, wobec których podejmuje się działania niezależnie od ich woli.

Gdyby zamiast ideologicznego zapału wprowadzono racjonalne zmiany, dzisiaj mniejszym nakładem pracy różnych służb rozwiązywany byłby problem przemocy. Tymczasem nie liczono się z głosami krytyki i nie poszukiwano rozwiązań zrównoważonych. W rezultacie ogromna liczba pracowników różnych służb podejmuje zadania, które mogłyby być zrealizowane prościej, bez negatywnych efektów ubocznych.