Z danych GUS wynika, że w pierwszych ośmiu miesiącach tego roku zanotowaliśmy 117,7 tys. zawartych małżeństw. To o ponad 10 proc. mniej niż w tym samym okresie roku ubiegłego. Wszystko wskazuje na to, że rok 2013 będzie czwartym z kolei, kiedy zanotujemy spadek liczby zawieranych małżeństw.

Nie jest to sytuacja bez znaczenia, jeśli chodzi o kryzys demograficzny, bo więcej dzieci rodzi się w małżeństwach niż związkach nieformalnych i to one gwarantują najlepsze warunki do wychowania dzieci.

Tymczasem w Polsce małżeństwa są dyskryminowane. Podatek wspólnie z dzieckiem mogą rozliczyć jedynie rodzice samotnie wychowujący dzieci, oni też mają preferencje w zapisaniu dziecka do przedszkola czy żłobka, uzyskania do niedawna preferencyjnego kredytu mieszkaniowego, czy uprawnienia do mieszkania socjalnego. Rzecznik Praw Obywatelskich proszona o reakcję na to nierówne traktowanie małżeństw i samotnie wychowujących dzieci nie uznała tego za celowe. Takich preferencji dla osób samotnie wychowujących dzieci nie uzasadnia ich sytuacja materialna. Z badań gospodarstw domowych wynika, że w trudniejszej sytuacji materialnej niż samotnie wychowujący (zwykle jedno dziecko), są małżeństwa z trojgiem i więcej dzieci na utrzymaniu.

Inną przyczyną spadku zawieranych małżeństw jest masowy exodus młodych ludzi z Polski.. Polska stała się zagłębiem taniej siły roboczej dla krajów Europy Zachodniej. Z kraju wyjechało 11 proc. osób urodzonych w latach 1977 – 1986.

Wskazuje to także na zmiany obyczajowej polegające na rosnącej akceptacji dla osób, które  wychowują potomstwo w niesformalizowanych związkach. W takich związkach rodzi się obecnie, co 5 dziecko. Sprzyja temu kultura masowa niefrasobliwie upowszechniająca takie wzory, duża liczba rozwodów, czy upowszechnianie pornografii, która niszczy wartości rodzinne.

Czy sytuacja ta budzi jakąś refleksję rządzących? Czy pobudza do działania na rzecz tworzenia warunków zachęcających do życia w trwałych związkach, w roku poświęconym rzekomo szczególnie rodzinie? Czy jest to przedmiotem poważnej debaty publicznej? Niestety odpowiedzi na te pytania nie są pozytywne, co gwarantuje, że tendencja do zmniejszenia liczby zawieranych małżeństw będzie się umacniać.