Od kilku dni trwa festiwal rozważań czy mały Maciuś z powodu otyłości spowodowanej być może niewłaściwą dietą powinien zostać umieszczony w innej rodzinie zastępczej niż jest. Wniosek w tej sprawie miała złożyć kurator sądowa. Dziecko przebywa pod opieką dziadków, a sąd zajmie się jego sprawą w połowie września. Na tym tle dywaguje się czy dzieci za grube lub za chude będą odbierane ze środowisk, w których się wychowują. Niektórzy autorzy posuwają się do sugestii, że istnieje zmowa kuratorów, pracowników socjalnych, a może także sędziów, by zabierać dzieci z rodzin aby zapełniać placówki opiekuńcze, bo one tworzą miejsca pracy oraz zaspokajać potrzeby oczekujących rodzin zastępczych.

Wielu dyskutantom nie przeszkadza to, że nie mając dostępu do akt sprawy opiekuńczej, która prowadzona jest od dłuższego czasu, nie mają podstaw do oceny czy wniosek kuratora był uzasadniony, ani wiedzy, jaki on dokładnie jest, ponieważ sprawy tego rodzaju objęte są tajemnicą. Sugeruje się też, że wniosek kuratora oznacza niemal decyzję w tej sprawie, gdy faktycznie tak nie jest. Sprawę rozważy sąd rodziny po wysłuchaniu wszystkich stron i zebraniu obszernego materiału. Dziadkowie dziecka będą zapewne uważnie wysłuchani.

To prawda, że potrzebujemy poważnej dyskusji o tym, dlaczego zwiększa się liczba dzieci w różnych formach opieki zastępczej. Choć populacja dzieci od 1989 r. do 2010 r. zmniejszyła się z 11 280 tys. do 7 188 tys. to liczba dzieci umieszczanych poza rodzinami naturalnymi nie tylko nie zmniejszyła się, ale wyraźnie zwiększyła i np. w 2011 przebywało w niej ok.95 tys. dzieci. Świadczy to o różnych słabościach polskich rodzin, ale też niewystarczającej profilaktyce problemów rodzinnych, pomocy środowiskowej, niewystarczającej pracy socjalnej czy kuratorskiej wynikającej z nadmiernego obciążenia tych służb, czy braku instytucji wsparcia dziennego. Poprzez wywoływanie sensacji pojedynczym przypadkiem, o którym wiadomo tylko od jednej strony, bo druga ze względu na tajemnicę służbową nie może ujawniać swojej wiedzy, nie przybliżamy się do rozwiązania problemu.

To co dotychczas osiągnięto w tej sprawie to naznaczenie Maćka i jego rodziny, który jest na ustach społeczności lokalnej i kiedy pójdzie do szkoły będzie znany z opisywanego przez media przypadku. Nie jest i nie będzie to łatwe i budujące doświadczenie dla dziecka.

Podważono również silnie rolę kuratora (a pośrednio także innych służb mających wspierać rodziny) i obawiam się, że przez pryzmat tego przypadku wielu będzie postrzegało ich pracę. Warto zauważyć, że kuratorzy docierają rocznie do ok. 1 300 tyś środowisk odwiedzając swoich podopiecznych czy wykonując wywiady środowiskowe. Nie ułatwi ich pracy i przede wszystkim pomocy podopiecznym opinia, że są im nieżyczliwi czy kierują się innym interesem niż dobro swoich klientów.