Rzeczpospolita 23.08.2013 r. poinformowała o tym, że minister Agnieszka Kozłowska-Rajewicz zabiega o jak najszybsze ratyfikowanie Konwencji Rady Europy w sprawie przemocy wobec kobiet. Powinien być to sygnał dla parlamentarzystów, którym rzeczywiście sprawy rodzin leżą na sercu, Kościoła, organizacji prorodzinnych, rodziców, do stanowczego sprzeciwienia się tym zamiarom.

Konwencja pod obłudnym tytułem zapobiegania przemocy wobec kobiet, zmierza do przeprowadzenia rewolucyjnych zmian prawnych, społecznych i zmian świadomości ludzi na bazie ideologia gender, na której jest oparta ta Konwencja. Gdyby jej nazwa miała być adekwatna do jej treści, to powinna brzmieć: Konwencja ds. walki z tradycyjnym małżeństwem, rodziną, wychowaniem dzieci i kulturą.

Zgodnie z ideologią gender już dzisiaj żąda się wprowadzenia obowiązkowej edukacji seksualnej w ujęciu permisywnym już od pierwszej klasy szkoły podstawowej czy nawet w przedszkolach. Środowiska feministyczne zaciekle atakują sprawdzone i dobrze funkcjonujące wychowanie prorodzinne, obecne w programach szkolnych. Żądają rewizji podręczników szkolnych, głównie do biologii, wiedzy o społeczeństwie i wychowania do życia w rodzinie pod kątem „przedstawiania w nich problematyki LGBTQ i tzw. treści homofobicznych” oraz upowszechniania ideologii „gender”. Żądają także zmiany podstaw programów szkolnych, celem wprowadzenia problematyki LGBTQ do nauczania szkolnego i wprowadzenia do edukacji ideologii gender, przy jednoczesnym eliminowaniu treści odzwierciedlających polską historię, tradycję, kulturę i religię.

Ideologia „gender” zakłada, że tym, co definiuje człowieka w zakresie płci, nie jest jego dziedzictwo biologiczne. Płeć traktowana jest jako zjawisko kulturowe, która może być przedmiotem wyboru i ewentualnej zmiany. W ten sposób odrywa nas od naszego ciała, które jest przecież męskie lub kobiece. Zgodnie z tą ideologią wszystko, co w życiu robimy, jest swego rodzaju stereotypem. Do najważniejszych stereotypów, które należy zwalczać, należy pojęcie o naszej męskości lub kobiecości, rodzina, oparta na małżeństwie kobiety i mężczyzny. Wedle ideologii „gender”  stereotypy są tym, co nas zniewala. W ten sposób dokonuje rozkładu społecznego, zakładając, że nic nie jest trwałe i nie ma charakteru obiektywnego. Skoro ciągle możemy zmieniać nasze orientacje życiowe, nie możemy być wierni niczemu. Takie podejście do małżeństwa i rodziny jest rujnujące.

Oto niektóre zagrożenia płynące z Konwecji:

- Konwencja wprowadza genderową definicję płci, która eliminuje jej biologiczny aspekt. Od jej wprowadzenia, dowolnie określone role będą mogły być uznawane za płeć. Przez ten pryzmat będzie realizowana cała Konwencja. Oznacza to odejście od utrwalonej w tradycji europejskiej definicji płci, uwzględniającej biologiczne odmienności kobiety i mężczyzny, która stanowi podstawę dla prawa rodzinnego i osobowego,

- tak zmieniona definicja uderza w więzi rodzinne chronione przez 18 artykuł Konstytucji, nakazujący wspierać związek kobiety i mężczyzny, rodzinę, macierzyństwo i rodzicielstwo, - niewątpliwie ochrona tych podstawowych wspólnot zostanie osłabiona po ewentualnym wprowadzeniu konwencji,

- Konwencja, nakazując uznawać dowolnie określone role i zachowania za wyznacznik płci, otwiera furtkę do instytucjonalizacji tzw.: nowych form rodzinnych, w tym związków tej samej płci;

- marginalizuje i czyni odpowiedzialnym za przemoc małżeństwo i rodzinę. Zamiast zatem przeciwdziałać konkretnym przypadkom przemocy, zmierza do rozmontowania tych podstawowych wspólnot,

- wprowadza nadzór ponadnarodowej organizacji nad kwestiami moralnymi i rodzinnymi, co oznacza utratę suwerenności w tym zakresie,

- powstanie administracja z nią związana, a to oznacza znaczne koszty materialne,

- nasili się walka z tzw. stereotypami w książkach i programach szkolnych oraz nacisk na tzw. bezpłciowe wychowanie dzieci. Wyeliminowane zostanie też wychowanie prorodzinne w szkołach w obecnej formie,

- łamie ona standardy równego traktowania kobiet i mężczyzn uznając, że dla jej realizacji można je naruszać,

- ogranicza zjawisko przemocy do kobiet jako jej ofiar i nie dostrzega, że podlegają jej również dzieci, a także mężczyźni, – zatem wypacza rzeczywistość w zakresie ofiar przemocy.

Konwencja podważając znaczenie małżeństwa i rodziny pogłębi takie zjawiska jak coraz późniejsze zwieranie związków małżeńskich, wzrost liczby konkubinatów, rozwodów, a także zmniejszy motywację do posiadania dzieci, bo rodzice będą mieli poczucie, że mają mały wpływ na ich wychowanie. Jednak osłabiając małżeństwo i rodzinę de facto nie przyczyni się do zmniejszenia problemu przemocy. Jeśli zostanie wprowadzona w życie to dotknie każdego z nas, poprzez zmiany w kulturze i edukacji, osłabi nasze rodziny, a przez to społeczeństwo. Pod jej rządami będziemy bardziej osamotnieni, a przez to zależni od różnych instytucji państwa.