Okazuje się, że Donald Tusk przestał lubić referendum. Nie dziwię mu się. Jego partia coraz więcej traci w sondażach. Wprawdzie przestrzegałbym opozycję, a zwłaszcza PiS, przed popadaniem w triumfalizm, ale polityczny upadek rządzących staje się możliwy. Jeśli mieszkańcom Warszawy uda się odwołać Hannę Gronkiewicz-Waltz, to ten upadek stanie się prawdopodobny.

Tusk też to wie i usiłuje nie dopuścić do referendum, wzywając warszawiaków, żeby w nim nie uczestniczyli. A przecież sam kiedyś mówił - wyjątkowo zgodnie z prawdą -  że referendum to istota demokracji.  Dziś lider partii, która nazywa się  obywatelską, namawia obywateli, żeby zrezygnowali ze swoich obywatelskich praw! Oto miara hipokryzji.

W wigorze walki o władzę pan premier przekracza granice dopuszczalne w państwie demokratycznym. Nie po raz pierwszy. Już przecież niedwuznacznie sugerował, ba, niemal wzywał, do łamania prawa i niepłacenia abonamentu rtv. Było to, jednocześnie, działanie na szkodę dobra narodowego, jakim są media publiczne. Jest to także własność skarbu państwa. Zatem pan premier świadomie działał na szkodę własności państwa.

Mam nadzieję, że kiedyś stanie za to przed Trybunałem Stanu. I odpowie za psucie z premedytacją państwa demokratycznego przez atak na jego ważne instytucje:  media publiczne, przestrzeganie prawa, referendum.

Ludzie obecnej władzy i ich propaganda w postaci TVN, Polsatu, TVP, Polskiego Radia i radiowych stacji komercyjnych – że wymienię tylko media elektroniczne – obciążają Prawo i Sprawiedliwość grzechem działania na szkodę państwa i demokracji. Rządzący tym chcą zastąpić debatę publiczną. Bo i o czym tu rozmawiać z ludźmi, którzy działają na szkodę demokratycznego państwa -  tak to sobie rządzący wymyślili  jako sposób na utrzymywanie władzy. Frazesy o „faszyzmie”, „autorytaryzmie” czy „antysemityzmie” są  swoistymi maczugami w tej politycznej manipulacji.

Takie zarzuty to dla lidera PiS, Jarosława Kaczyńskiego, żadna nowość. Już od czasów Porozumienia Centrum, a właściwie  od szefowania Kaczyńskiego w „Tygodniku Solidarność” w latach 89-90, establishment usiłuje przyprawić mu taką polityczną „gębę”. Robili to Mazowiecki, Michnik, Wałęsa, Suchocka, Rokita i wielu, wielu innych. Dziś robią to Tusk et consortes. Także tradycyjnie Michnik i „Gazeta Wyborcza”.

I jak to zwykle z propagandą bywa, niewiele te zarzuty mają wspólnego z rzeczywistością. Za to wiele z sytuacją określoną przez  stare porzekadło: „Łapaj złodzieja!”. Chodzi o odwrócenie uwagi od tych, którzy naprawdę psują demokratyczne państwo.

 

 

 

-----------------------------------------------------

-----------------------------------------------------

Polecamy wSklepiku.pl:płyta "Na ochotnika do psychiatryka"

autor:Ryszard Makowski

"Ryszard Makowski to twórca wszechstronny. Znany przede wszystkim z kabaretu OT.TO, jest też autorem dwóch prześmiewczych powieści - ""Miłość czy sport"" i ""Miłość czy pieniądze"". Największym jego zamiłowaniem jest jednak pisanie i wykonywanie piosenek. ""Na ochotnika do psychiatryka"" jest poniekąd kontynuacją wydanej w 2009 roku płyty ""Pęc ze śmiechu"". Zawiera osiemnaście premierowych, autorskich piosenek kabaretowych, w bardzo różnych stylach muzycznych. Uwagę zwracają też perfekcyjne aranżacje na dwie gitary, autorstwa Ryszarda Makowskiego i Bartosza Miecznikowskiego. Charakterystyczne dla Makowskiego teksty, czyli satyra przetykana nutką refleksji, są szczególna wartością w czasach, gdy kabaret posiłkuje się niewyszukanymi schematami, a piosenka kabaretowa zanika. Najlepsza płyta kabaretowa, zapewne nie tylko tego roku.