Co z tym budżetem? Im dalej w las, tym słabiej widać obiecane przez Tuska pieniądze. Cios z Europy byłby dla tej władzy ciosem śmiertelnym

Fot. PAP / Radek Pietruszka
Fot. PAP / Radek Pietruszka

Gdy Donald Tusk wracał z Brukseli z wielkimi kwotami uzyskanymi dla Polski w nowym, wieloletnim budżecie, słupki poparcia strzelały w górę. Teraz jednak na drodze do porozumienia nad nowym budżetem unijnym stanął Parlament Europejski – ciało administracyjne, dotychczas traktowane cokolwiek po macoszemu przez resztę organów Wspólnoty.

I tutaj zasadza się największa zmiana – Parlament Europejski nie jest znowu tak nieważnym organem, jak się wydaje. To wielka arena nieformalnych walk, a rozmaite, także poza-europejskie lobbies są tam równie silne jak w Komisji Europejskiej.

Co więcej, PE jest w tej chwili rządzony twardą ręką Martina Schulza. Ten niemiecki, socjalistyczny eurodeputowany (i były bokser) bardzo różni się od rozmemłanego, bezbarwnego i całkowicie pozbawionego kompetencji Jerzego Buzka. I to on właśnie ma największe szanse na objęcie stanowiska szefa Komisji Europejskiej w niedalekiej przyszłości.

Wróćmy jednak na chwilę do budżetu. Przywódcy poszczególnych grup w PE doskonale zdają sobie sprawę z faktu, iż kolejne wybory mogą przynieść poważne przetasowania w europarlamencie. Ostatnie badania Eurobarometru pokazały dwie tendencje – pierwsza to wzrost zainteresowania młodzieży tematyką europejską – o wiele więcej ludzi młodych, w przedziale wiekowym 18 – 25 lat – ma zamiar wziąć udział w wyborach do PE. Drugi trend to radykalizacja nastrojów tejże młodzieży – to może z kolei oznaczać znaczne przetasowania w poszczególnych grupach – wzmocnienie grup radykalnych i osłabienie najsilniejszych dotychczas graczy.

A co to oznacza dla Polski? W pierwszej kolejności będzie to miało skutki polityczne – im dalej w las, tym słabiej widać obiecane przez Tuska pieniądze. Oddalamy się od porozumienia, czeka nas kolejna fala „szczytów ostatniej szansy”, tymczasem Donald Tusk ma coraz większe kłopoty w kraju. Opozycja już wielokrotnie wygrywa wybory w sondażach, Warszawa tonie deszczówce, a może utonąć w śmieciach, Rybnik – stracony, Elbląg podobnie, zanosi się na referenda w kolejnych miastach, ze stolicą na czele. W partii narasta frustracja i wewnętrzna walka, a urzędnicza „klasa dojąca”, dotychczas będąca elektoratowym pretorianinem władzy miota się, zlękniona utratą stanowisk i przywilejów. Cios z Europy byłby więc dla tej władzy ciosem śmiertelnym.

Ten cios jednak będzie oznaczał też chaos w całej Europie. A historia nie raz nauczyła, jak tragiczne skutki taki chaos ze sobą niesie.

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych