„Arogancka prowokacja Wyborczej!” Warzecha o nocnych hałasach redaktorów z Czerskiej. NASZ WYWIAD

fot. wPolityce.pl
fot. wPolityce.pl

W każdym dużym mieście są spory między mieszkańcami, a turystami czy restauratorami, dotyczące tego jak uregulować kwestię hałasów nocą. W wersji „GW” ta sprawa przybrała jednak absolutnie absurdalną i groteskową formę - mówi w wywiadzie dla portalu wPolityce.pl Łukasz Warzecha, publicysta "Faktu".


CZYTAJ WIĘCEJ: „Wyborcza” nęka ludzi: w ramach absurdalnej kampanii zakłóca w stolicy ciszę nocną. Mieszkańców broni policja

 

wPolityce.pl: Podoba się panu hasło „Warszawa - tu się nie śpi”?

Łukasz Warzecha: (śmiech) Mógłbym zapytać - skoro się nie śpi, to co się robi? Czuwa się całą dobę? O ile wiem, człowiek potrzebuje snu. Hasło jest idiotyczne.

 

„Gazeta Wyborcza” prowadzi pod takim zawołaniem akcję, której celem jest wyznaczenie w Warszawie stref bez ciszy nocnej. Widzi pan w tym jakiś sens?

Problem rzeczywiście istnieje. W każdym dużym mieście są spory między mieszkańcami, a turystami czy restauratorami, dotyczące tego jak uregulować kwestię hałasów nocą. W wersji „GW” ta sprawa przybrała jednak absolutnie absurdalną i groteskową formę.

 

Ma pan na myśli występy jakie gazeta bez zezwolenia urządziła po 22. w kilku miejscach stolicy, by sprawdzić reakcję na zakłócenie ciszy nocnej?

To była tak arogancka prowokacja, że naturalną odpowiedzią mieszkańców może być tylko całkowite odrzucenie pomysłu na jakikolwiek  kompromis  z tymi, którzy chcą się bawić. Cały kłopot z tym jak uregulować nocne życie miasta nie byłby tak dotkliwy, gdyby odpowiednio reagowały służby porządkowe i egzekwowano przepisy dotyczące norm hałasu.

 

Może nie jest tak źle, skoro nocne popisy „GW” zostały przerwane przez policję i straż miejską?

To akurat była jednostkowa interwencja. Problemem jest to, że jeżeli jakiś lokal permanentnie sprawia problemy z powodu hałasów (wiele takich historii opisywała sama „GW”, na ogół bez sympatii dla interweniujących mieszkańców), brakuje sprawnych, systemowych mechanizmów, które pozwoliłyby ukarać właściciela takiego lokalu. Do interwencji straży miejskiej i policji może dochodzić w takim miejscu nawet sześć razy w tygodniu, a lokal jak działał tak działa.

 

Redaktorzy „Wyborczej” twierdzą, że chcą doprowadzić do debaty na ten temat...

Nie widzę w akcji „GW” chęci wywołania dyskusji, która rzeczywiście jest potrzebna. To było aroganckie zajęcie przestrzeni publicznej: my tu przyjdziemy z bębnami, będziemy grać, bo nam się to należy. No, nie! Po prostu, nie!

JUB

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Autor

Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych