Recepta minister Krystyny Szumilas na trudne pytanie: usunąć wpis. Pstryk i nie ma. Oficjalnie pani minister zachęca rodziców do zadawania pytań na Facebooku, a gdy pytają, a pytania są niewygodne, administrator po prostu je kasuje. 

Treść pytania wykasowanego dziś z bloga minister Szumilas:

Szanowna Pani Minister, uprzejmie proszę o udzielenie odpowiedzi na następujące pytania: Czy przewidują Państwo jakieś minimalne obowiązujące (tzn. obowiązkowe dla samorządów) standardy w zakresie nauki zmianowej i powierzchni przypadającej na ucznia? Jeżeli tak, to kiedy zostaną wprowadzone? Jeżeli nie, to czy nie uważa Pani Minister, że w kraju, w którym przepisy prawa nakazują wydzielenie świni w chlewie 6 metrów kwadratowych, warto byłoby wprowadzić również bezwzględnie obowiązujące dla samorządów przepisy, które określiłyby podobne wymagania dla szkół (bezwzględnie obowiązujące, nie ZALECENIA ani WYTYCZNE), do których trafią dwa roczniki dzieci na raz? Czy dysponują Państwo danymi na temat tego, w których gminach będą występować największe problemy z tymi kwestiami? KTÓRE badania dowodzą braku różnic między 6- i 7-latkami, o której wspomina pan wiceminister Marciniak (to wiceminister - zakładam, że wie o czym mówi)? Czy MEN przygotowało szkoły do pracy z tymi dziećmi w starszych klasach (czwartej i kolejnych) i gimnazjach - w jaki sposób? Czy to prawda, że losy obecnych czwartoklasistów, którzy zaczęli naukę w wieku 6 lat, nie są monitorowane? Jeżeli są, to kto prowadzi taki monitoring i jakie są jego wyniki? Jeżeli jeszcze ich nie ma, to kiedy będą znane pierwsze tego rodzaju wyniki? W ilu szkołach przeprowadzono dotychczas badania oceny higieny procesu uczenia się i nauczania i czy dobór takich szkół był losowy, a jeżeli nie, to w oparciu o jakie kryteria się odbywał? Ile w skali kraju jest dzieci (chodzi o ostatnie 4 lata, od kiedy funkcjonuje ustawa o obniżeniu wieku szkolnego), które korzystają z poradni lub zajęć kompensacyjnych ze względu na nieradzenie sobie z obowiązkami szkolnymi, i jak duży jest to wzrost w stosunku do poprzednich lat? Jeżeli nie ma takich danych, na jakiej podstawie MEN twierdzi, że dzieci dają sobie radę? Czy niewygodne dane są pomijane? Wiadomo, że w każdej szkole dzieciom z problemami zakładane są karty - czy kuratoria otrzymują takie dane i posiadają raporty podsumowujące takie sytuacje pod względem liczbowym? Jeżeli tak, to jak prezentują się takie dane?

Pytanie zniknęło równie szybko jak się pojawiło. Podobnie, jak link do raportu, przygotowanego przez Fundację Rzecznik Praw Rodziców, który na Facebooka pani minister wrzuciła jedna z mam. Pytania mogą znikać, ale problem sześciolatków nie zniknie, a pytania warto wciąż zadawać. Wyraźnie widać, że ministerstwo nie zna na nie odpowiedzi.

Czytaj także: Himalaje arogancji! Po co dyskutować, gdy można iść na spacer? Ministerstwo edukacji wysyła zbyt dociekliwych rodziców "po tulipany"