Zmiany w zakresie odpisów podatkowych na dzieci zmierzają do istotnego zwiększenia odpisów na 3 i 4 dziecko. By zrealizować ten zamiar, a nie zwiększać globalnej kwoty na odliczenia związane z ulgą, rząd projektuje pozbawienie jej tych, którzy dysponują dochodami powyżej 112 tys. zł limitu dochodów rocznie, wychowujących jedno małoletnie dziecko. Taki jest pierwszy wątpliwy efekt tej zmiany.

Korzystne zwiększenie ulgi prorodzinnej na 3 i 4 dziecko byłoby znakomitym rozwiązaniem, gdyby nie jeden poważny problem. Polega on na tym, że rodzice posiadający większą liczbę dzieci bardzo często nie mają dochodów wystarczających, by te odpisy zrealizować. Problem ten jest znany od kilku lat, jego skala bardzo duża, ale nie ma w nowych propozycjach próby jego rozwiązania. A to najpoważniejsza kwestia. Może się zatem okazać, że ci, którzy ze względu na marną sytuację dochodową najbardziej potrzebują ulgi, często nie będą mogli z niej skorzystać lub skorzystają w niepełnej wysokości. Ten problem koniecznie trzeba rozwiązać!

Gruntownego przemyślenia wymaga też propozycja ulgi dla samotnie wychowujących dzieci proponowana na poziomie 50% dochodów, jaka przysługuje małżonkom. Nie ma problemu jeśli jako osoby samotne zostaną zdefiniowane np. wdowy i wdowcy. Jeśli jednak za osoby samotne będą uznawane te, które nie są w małżeństwie, ale żyjące np.: w konkubinacie to efekt tego rozwiązania bynajmniej nie będzie prorodzinny. Będzie to kolejne rozwiązanie zniechęcające do małżeństwa, a zachęcające do samotnego wychowywania dzieci (mamy np.: wspólne rozliczenie podatków samotnego rodzica z dzieckiem, korzystniejsze rozwiązania kredytu Rodzina na Swoim, pierwszeństwo w przyjęciu do przedszkola czy żłobka). Takie rozwiązania nie zachęcają do wychowywania dzieci w trwałych związkach małżeńskich. Dlatego trzeba być ostrożnym z podobnymi rozwiązaniami i projektować takie, które będą wspierały model wychowania w rodzinie opartej na małżeństwie.