Oto nowy dowód siły i skuteczności polskiej dyplomacji. Litewska prezydent Dalia Grybauskaite głośno obwieszcza w Stanach Zjednoczonych, że Polska pcha się ramiona Putina kosztem państw, które oderwały się od ZSRR, ale głównie kosztem Litwy. Bez względu na to, jaki procent prawdy tkwi w tych słowach, ta wypowiedź bardzo źle świadczy o polskich przywódcach. Także z powodu braku jakiejkolwiek widocznej reakcji. Jeśli się nie mylę, jeszcze żaden szef państwa, żaden premier posowieckich państw należących teraz do Unii nie ośmielił się wygłosić tak druzgocąco prostej oceny polskiej polityki zagranicznej.
Stosunki Polski z Litwą, choć historia mogłaby tu wiele pomóc, są coraz gorsze, ale zrzucanie całej winy na Wilno sytuacji nie zmieni. Tym bardziej, że jest dalekie od prawdy. Przecież wielu polskich obserwatorów także widzi Tuska, Sikorskiego, Komorowskiego jako czapkujących przed silnymi, a lekceważących państwa nieco słabsze. Praktycznie to jest główna cecha polskiej polityki zagranicznej. Prosta, a często prostacka. Nie ma w niej żadnej finezji, która pozwalałaby wygrywać polskie sprawy z udziałem właśnie mniejszych państw, bo tak naprawdę, przynajmniej dziś, Niemcom i Rosji nie jesteśmy do niczego potrzebni. Na naszą prośbę zresztą. Ustalają między sobą co tylko chcą, a naszym przedstawicielom czynią czasem masaż ramion i pleców. Poklepywanie stało się już trwałym elementem traktowania Komorowskiego, Sikorskiego, czy Tuska przez rozdających dziś w Europie karty dań.
Może głos prezydent Litwy jest przesadzony, może trochę pochopny, ale spostrzeżenie w sprawie niespotykanej układności wobec Kremla jest bez wątpienia słuszne. Sprawa katastrofy smoleńskiej wybija się tu oczywiście na czoło.
No i to milczenie. Bynajmniej nie dyplomatyczne. Grybaiskaute jeździ po Ameryce i bardzo źle mówi o polskich politykach, a Komorowski, który także jest w Stanach, opowiada banialuki o świetnych układach Polski z całym światem, z sąsiadami, z NATO. Szczęśliwie udało mu się pominąć Marsjan.
Wpisać się do księgi nasz złotousty nie potrafi, ogarnięcie sytuacji na bieżąco także przekracza możliwości. Pewnie lada chwila będzie coś o bigosach i pozamałżeńskich stosunkach, bo stosunki pomiędzy państwami – to dziedzina piekielnie trudna. Tym bardziej, jeśli podpowiada Kuźniar.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/132869-cisza-jako-argument-spostrzezenie-w-sprawie-niespotykanej-ukladnosci-wobec-kremla-jest-bez-watpienia-sluszne
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.