W polskim domu bez klamek. "A Schetyna wciąż bełkocze coś o Trybunale"

fot. PAP/Jakub Kaczmarczyk
fot. PAP/Jakub Kaczmarczyk

Słuchając czołowych polityków PO można mieć wrażenie, że słuchamy wypowiedzi pensjonariuszy szpitala dla obłąkanych. Schetyna, na przykład, mówi tak: zamknięcie sprawy Sawickiej nastąpi dopiero wówczas, kiedy postawimy Jarosława Kaczyńskiego przed Trybunałem Stanu. Podobnie bredzi Neumann i inni jeszcze spece od robienia ludziom wody z mózgu.

Na nic wszelkie nauczki sądowe i prokuratorskie. Przecież Kaczyńskiemu, Kamińskiemu, Ziobrze próbowano zarzucać łamania prawa przy rozmaitych okazjach, ale prokuratura albo odrzucała wnioski, albo sąd nie mógł się dopatrzyć nijakiej niegodziwości. Sprawami tymi, przez ostatnich kilka lat, działacze PO i SLD próbowali zarzucić organy ścigania. A tu klęska za klęską.

Czy tacy, jak Schetyna doprawdy nie panują już nad przebiegiem myśli pod własną czapką? PO co plotą głupoty tuż po jasnym, dobrze umotywowanym, choć wciąż nieprawomocnym wyroku? Tak naprawdę nikt nawet z sądem nie polemizuje, tylko każdy z tych piewców prawdy wrzeszczy, że CBA wszystko nakręciło, choć sąd rozprawił się z tym zarzutem w jednym z pierwszych zdań sentencji.

No i to trzaskanie obcasami przed Tuskiem. Jeszcze dziś słychać wczorajsze łoskot wywołany obuwiem Muchy, Nowaka, Boniego podczas meldowania Tuskowi o wykonaniu planowanych zadań związanych z organizację ME. Identyczne sceny odgrywane są na Kremlu, więc zarówno wzorzec, jak i ceremonia warte są spamiętania. Sam Tusk troszeczkę się jednak opamiętał i dodał, że jednak nie wszystko gotowe, ale i tak Europę olśnimy wspaniałą organizacją wszystkiego.

Kolejny akt operetki rozgrywa się wciąż w pobliżu dróg. Wykonawcy niektórych ich odcinków nie dostali zapłaty od upadłego  konsorcjum, które na szersze wody miał wyprowadzić Kazimierz Marcinkiewicz. Misja wspaniałego doradcy się nie powiodła, lichą firmę szlag trafił, ale jednak wcześniej – jakimś cudem – dostała ona zlecenie na budowę autostrady, choć  nigdy dotąd czymś podobnym się nie zajmowała. Podwykonawcy domagają się pieniędzy, firma DSS, bo o nią właśnie idzie odsyła ich do diabła, a minister Nowak zawiadamia, że, owszem, zapłaci, ale jeśli sąd potwierdzi wykonanie przez podwykonawców zadań.

Czyż to nie dom bez klamek? Najpierw Nowak trzaska przed Tuskiem obcasami, że wszystko gotowe, ale żąda teraz potwierdzenia tego przez sąd. A Schetyna wciąż bełkocze coś o Trybunale. Pewnie i on się przyda, tylko dla jakichś innych facetów. Chyba, że wcześniej odwiedzą ich sanitariusze...

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych