Popisy, których jesteśmy świadkami można zlikwidować jednym, solidarnym ruchem. Zdecydowaniem solidarnych dziennikarzy. Przez polską politykę przesuwały się w ostatnich latach różne obrzydliwe typy. Wzbudzające oburzenie i przywołujące najgorsze skojarzenia. Jednak wyczyny Palikota i Niesiołowskiego wyróżniają się nawet na najwstrętniejszym tle. Słowa dzicz, chamstwo, degeneracja właściwie nic już przy ich popisach nie znaczą. Pewnie mogliby przestać istnieć z dnia na dzień. Przynajmniej w przestrzeni medialnej, na której przecież najbardziej im zależy. Mogliby.
Wystarczyłby zwykły bojkot przez przyzwoitych dziennikarzy. Nie wpuszczać przed kamery, mikrofony, aparaty fotograficzne, zapomnieć o ich istnieniu. Czy pamiętacie Państwo wielkie oburzenie pewnej blondynki, która ogłosiła prywatny bojkot Andrzeja Leppera? A szef Samoobrony przy dwóch wymienionych powyżej politycznych łobuzach jawi się jako dżentelmen z ksiąg Dickensa. Ta sama blondynka zaprasza teraz na wyścigi obu, są podporą poziomu jej programów.
Dżentelmenem zostaje się teraz w zależności od politycznych potrzeb. Łobuzem próbuje się uczynić młodego człowieka, pracującego na służbie państwa, który przy pomocy ładnych słów i kwiatów przedstawił prawdziwe intencje załganej posłanki PO. Bohaterami wywiadów zostają faceci o obyczajach, których wstydziłby się parobek. Marginalizacja ich postaci w mediach byłaby pewnym wspólnym osiągnięciem dziennikarskiego środowiska, problem tylko w tym, że w nim także rozmaici grasują.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/132345-wystarczylby-jeden-ruch-przyzwoitych-dziennikarzy-ale
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.